Editorial Świąteczny czyli 2k13 CHAOS A.D ;)

Nic nie oddaje lepiej mojego stanu ducha w mijającym roku niż tytuł genialnego, anarchizującego i walącego trudną prawdą prosto w pysk albumu trashowej Sepultury sprzed dwudziestu już lat o znaczącym tytule CHAOS A.D. Był to dla mnie rok chaosu pełna gębą, chaosu bez taryfy ulgowej, chaosu jakiego nie było mi dane przeżyć chyba nigdy wcześniej, a związanego z wyprowadzką z Warszawy w której zamieszkałem dekadę wcześniej pod Warszawę do miejscowości gdzie się urodziłem, dorastałem i przeżywałem najlepsze scenowe i swapperskie lata :-)

Przeprowadzka wszystkiego co udało mi się uzbierać przez lata maniakalnego kolekcjonowania wzmacniaczy, konsol, dem, gier, całego stada Amig, Commodorków, Atarynek, osprzętu do nich, pudeł książek, kompaktów, winyli, czasopism i wszystkiego co czytający, grający, scenujący i słuchający muzyki człowiek potrafi zgromadzić przez lata przekroczyła moje wyobrażenia i niestety zdolności organizacyjne. Poległem w niej jeśli chodzi o porządek i zorganizowanie na całej linii. Miałem nadzieję na szybką akcję zakończoną wypełnionym jeżdżeniem na parties latem, tymczasem na żadne party nie pojechałem a na dodatek jeszcze do dziś straszą nierozpakowane pudła. Szybko okazało się że stan instalacji itp rzeczy nie jest zbyt dobry, jak to najpierw na wyrost i mega optymistycznie oceniłem i zamiast urządzania się, grzania gniazdka, robienia scenialowej retro-gamerskiej i demkowej piwnicy jaką sobie wymarzyłem i w wyobraźni już widziałem jako bunkra pełnego starego sprzętu szybko, byle zdążyć przed zimą, zaczęły się konieczne do zrobienia a przy okazji jeszcze cięższe do zniesienia remonty – kotłownia, wymiany rur, grzejniki, ocieplanie budynku itp przyjemności, które nie pozwoliły zrealizować artykularskich i scenowych planów na 2k13.

Chaos obliczony optymistycznie na parę tygodni przedłużył się w ten sposób od początku roku po początek grudnia, kiedy zakończyły się ostatnie na ten rok prace. Efekt? Zupełne odpadniecie towarzyskie i społeczne tym spowodowane :/

Swoje dołożył do ogólnego armageddonu i poczucia wszechogarniającej masakry sajgon w popakowanych rzeczach – do dziś od czasów przeprowadzki wiosennej nie moge znaleźć choćby pudła z Dreamcastem co powoduje we mnie potworną suszę strzelaninkową :/ Nie wiem gdzie mam kabel do monitora do Amigi, nie mam, a raczej nie wiem gdzie spakowałem, części kabli do Atarynki, nie wiem gdzie są karty flash do sio2sd z nagranym stuffem do niej, nie wiem gdzie leżą dzojstiki, nie wiem gdzie i w którym pudle i w której kupce są cartdridze do Segi Megadrive. Wszystko to wraz z grami na przeróżne platformy, książkami, płytami CD, winylami i tonami papier magazynów od Komputera i Bajtka począwszy a na NEO+ i PSX Extreme skończywszy wciąż leży wymieszane, powrzucane do pudeł w gorączce przenosin, nierospakowane, czekając na zrobienie scenialowej piwnicy która docelowo ma być ich i moim schronieniem a i siedzibą Red.Akcji.

Jedyne co udało mi się poskładać jakoś do kupy to PC a z konsol zapakowany na szczęście na wierzchu PSX czyli kochany szarak, którego zaraz po przeprowadzce, widząc zostawiony przez poprzednich właścicieli domku 14 calowy TV, szybko wyjąłem wraz z grami a który służył pocieszeniem i odskocznią od widoku kompletnej rozwałki, porozrywanych ścian i wyrwanych rur. Ta malutka 14′stka i niepozorne szare pudełeczko z połowy lat 90″ służyło mi tak jak w najlepszych latach swojej kariery za platformę do gier praktycznie przez cały rok. Przy okazji naszła mnie refleksja jak to się człowiek łatwo robi wygodny a małe ekraniki w ząbki kłują ;) Wcześniej na propozycję grania konsolowego na mniej niż 42″ bym prycnał tylko, a po paru tygodniach przerwy, w obliczu spakowanej do kartonu plazmy i ten 14 calowy telewizorek z podłączonym pierwszym Playstation wydał mi się rajem. A i jeszcze dziękowałem losowi że znalazłem ten telewizorek bo bym już zupełnie popadł w gierkowe odrętwienie. A tak przypomniałem sobie mnóstwo genialnego stuffu na Szaraka, jeszcze raz stwierdzając, tym razem definitywnie, że pod względem softu konsola ta nie miała sobie równych :)

Z powodu kompletnego zamieszania zupełnie odpadłem artykularsko niestety, podobnie partowo i filmowo. Za to naużerałem się przez ten rok z ekipami remontowymi, stwierdzając z żalem że mimo kryzysu, polskie za przeproszeniem, pardon my french, robolstwo tkwi mentalnie wciąż w czasach głębokiego socjalizmu a nawet polski zaborowej o ile nie średniowiecznej. z rozbawieniem a potem z narastającym wkurwieniem obserowałem ten show niczym z kabaretu i skeczu o hydrauliku z kobuszewskim ;)

Z tego remontowego obrazu nędzy i rozpaczy udało mi się wyrwać tylko na dwa mega koncerty w obliczu których nawet remonty poszły na bok – IRON MAIDEN z trasą z epoki albumu ‘Seventh Son of a Seventh Son’ w gdańsku w czerwcu i ‘The WALL’ ROGERA WATERSA w sierpniu, co pokazuje jak mocno przeorał się i zawalił mój scenowy gryplan. Czy było warto się tak mordować? Nie było innego wyjścia moi drodzy.

Mimo kompletnie zrąbanego roku ciesze się jak dziecko że udało się wrócić, wbrew obiegowej opiniii że do miejscowości z lat dzieciństwa się nie wraca, mimo bańki na rynku nieruchomości, która przeryła ceny i głowy sprzedających nieruchomości, znów mieszkam w miejscu skąd chodziłem na kolejkę PKP by wpaść w sobotę na Giełdę Bajtka, gdzie latałem na pocztę by nadac tony listów swapperskich a czasem tłumaczyć się z nieudolnie fakowanych stampsów przez któregoś ze scenowych kumpli (hi Zenial!) i gdzie wpadali latem kumple ze sceny posiedzieć i pokodować coś przed Intel Oudside’ami. Ten spokojny klimat lat 80″ i 90″ jest tu dalej, niczym w amerykańskim kinie tych lat. Zadbane domki, cisza, spokój, te same sklepiki, Ci sami ludzie. Mogłem wyprowadzić się wczoraj a nie naście lat wcześniej, a i tak bym nie zauważył by się coś zmieniło, bo i nic się nie zmieniło z ręką na sercu. Z zachwytem zauważyłem że jeździ ten sam listonosz który w latach 90 wrzucał mi swapperskie sendy do skrzynki wybałuszając oczy na ich ilość, a w kiosku wciąż siedzi sobie starsza pani do której latałem po Secret Service i Top Secret! Na falenickim bazarku spotykam co sobotę kioskarkę u której kupowałem 20 lat temu Gamblery i Resety a nawet jeszcze wczesniej Komputer’y i Bajtki. Uroki małego zakątka. Siedzę i patrze na pudła. Amigi, Commodore C64, Atari. Książki, ukochane płyty CD i te czarne, stare magazyny od Bajtka i pierwszych Fantastyk począwszy, ja w końcu…. Znów na swoim miejscu.

Siedze więc w swoim suburbiu, w okolicy w której chodziłem do przedszkola, szkoły, liceum, dorastałem, żyłem spokojnie jak w amerykańskich filmach lat 80″, jeżdząc z kolegami na BMX’ach po okolicznych lasach i scieżkach miedzy spokojnymi domami i zadbanymi trawnikami i wpadając na seanse do miejscowego Kina Szpak. Może dzięki zamożności linii otwockiej żyło się tu zawsze inaczej, wolniej, spokojniej, jak w czarodziejskiej krainie która rzeczywistość zostawia daleko od siebie. Było to od czasów przedwojennych letnisko, miejsce wypoczynku a na kogoś kto miał szczęście tu zamieszkać na stałe patrzyło się z zazdrością. Oglądam co się zmieniło, odwiedzam starych znajomych, myślę co dalej… A w głowie mam coraz większy mętlik co widać po chaotycznym editorialu.

Przeszłość, wspominana ciepło, wraca do mnie na każdym kroku, znam tu każdy kamień i każdy kąt. Ze spokojem w duszy, że w końcu jestem we właściwym miejscu gram w stare gry na dosboxie, spokojnie oglądam demka z lat 90″ z coraz większym zresztą zachwytem nad pixelowana grafiką i designem tamtych czasów ale i doceniam relejsy z nowego wieku, w którym siedzimy jak sie właśnie zorientowałem od nastu juz lat, co zachęciło mnie do zerknięcia co dobrego wyszło na demoscenie:D Wyszły i dobre dema i zreaktywowały się kultowe grupy ze sceny lat 90″ jak choćby amigowska Andromeda, która uraczyła scenę kilkoma nowymi genialnymi produkcjami. Chciało by się czerpać pełnymi garściami z obu kupek – i nurzać się w oldschoolu, przypominając sobie uprawiając retrogaming w najlepszym tego słowa wydaniu i doceniać nowe, aktualnie wychodzące produkcje.

Co uważam za główną porażkę roku 2k13, nie tylko naszą demoscenowa ale głównie czytelniczo kulturalną? Otóż wciąż stan paper-magazynów o grach a raczej ich kompletny i coraz głębszy upadek. Każde podejście do kiosku to bolesne ściśniecie serca – gdzie są moje magazyny!!!??? Co się dzieje że 38-milionowe społeczeństwo nie jest w stanie zasupportować czytelniczo paru raptem tytułów o grach które nie traktowały by czytelnika jak skończonego idioty? Aż tak upadła umiejętnośc spokojnego krytycznego i wnikliwego czytania? Nikt nie ma potrzeby pójścia do kiosku po magazyn, zasiądnięcia w fotelu i spokojnego poczytania tegoż? Brak papierowych magazynów uważam za niezrozumiały skandal, powód dla wstydu dla nas i ogólnie wielką krzywdę :-))

O tym temacie więcej będzie w nadchodzącym ‘Raporcie z Oblężonego Miasta 2k13′, bo jest to coś co uważam za kompletnie niezrozumiałe i tłumaczenie tutaj internetem niczego w moim mniemaniu nie rozwiązuje. Brak papierowych magazynów gdzie liczy się czytelnik, którego redakcja nie traktuje jak skończonego idioty i urządzenia do nabijania kasy odsłonami, gdzie artykułów nie daje się tylko po to by odsłony nabijać jest niestety wyraźnym znakiem ducha czasu równającego w dół niczym w profetycznym opowiadaniu Vonneguta o obręczach zakłócających myślenie dla normalnych w ramach wyrównywania szans dla osób opóźnionych:D Nie ma się co śmiać, gość przewidział takie politycznie poprawne, neo-totalitarne jazdy w latach 60-tych XX wieku :D Tak czy kwak, porównanie poziomu pisania o grach, gdy przegląda się magazyny papierowe lat 90″ i pierwszej połowy nowego wieku oraz wypociny publikowane za tzw. staż przez studentów z łapanki przeraża. To niby tylko naście lat, jeszcze niedawno można było wszak kupić ‘Secret Service i ‘Świat Gier Komputerowych’ a jednak już poziomem inna epoka. Intelektualne zbydlęcenie i umysłowa zombifikacja dotknęły i tą działkę, kiedys awangardy, młodych ludzi interesujących się komputerami, inteligentych, krytycznych i błyskotliwych. Dziś są juz tylko targetem i mięchem do bezrefleksyjnego kupowania i łykania produkcji. Z tej perspektywy uczenie ich krytycyzmu i samodzielnego myślenia byłoby faktycznie wręcz antysystemowym przestępstwem. Tak czy inaczej czasy gdy do kiosku można było iść i wybierać sobie z ok 10 magazynów o grach napędzanych często gęsto przez redaktorów ze sceny wydaja się dziś fantazjami jak z bajki.

Nie wiem czemu akurat w temacie gier komputerowych i sceny panuje aż taki zastój, niedowiarkowie niech poczytają raporty o stanie prasy w ostatnich latach, są takowe publikowane i ogólno dostepne.. Otóż surprise – w ostatnich paru latach przybyło w Polsce papierowych magazynów które na dodatek się sprzedają – tematyka dowolna, politycznych, społecznych, wędkarskich, astrologicznych, no po prostu wszelkich! Tylko nie o grach i scenie :-) Po zachłyśnięciu się szybką informacją na www, choćby w magazynach społeczno politycznych, wrócono tygodników i miesięczników. Tymczasem w magazynach komputerowych i growych zastój. Zastój to zresztą mało powiedziane, nie tylko zastój co pogłębiający się upadek i równia pochyła. Zauważyłem ze zgrozą w połowie roku że nie ma w kioskach już gulashowego NEO, jednego z ostatnich magazynów papierowych wydawanych przez scenowca, amigową sławę wręcz, Gulasha / Union. Po prostu pięknie, zwijania się rynku ciąg dalszy :/

Ileż ja bym dał, by tak jak pod koniec lat 80 i przez całe lata 90″ otrzymywać co miesiąc do rąk magazyn podsumowujący i porządkujący co ciekawego się pokazało od ostatniego numeru , w co warto zagrać. Magazyn dyskutujący, wnikliwie i krytycznie recenzujący tzw. nowości, integrujący środowisko graczy tak choćby jak kiedyś Top Secret Czy Secret Service. Bez tego informacja przewalająca się przez sajty www jest niewiele dla mnie warta, chaotyczna, poszatkowana, przypadkowa, nieuporządkowana, nic mi kompletnie takie wyrywkowe newsy ani recki na dziesiątkach sajtów nie dają, wręcz odrzucają od grania w nowości. Brak tu próby uporządkowania wydarzeń i produkcji, wyłowienia z zalewu nowych tytułów kilku pozycji wartościowych, solidnej analitycznej publicystyki growej właśnie. Na taki magazyn czekam po upadku wielkich tytułów z lat 90″. Poważny magazyn dla dorosłego, często znającego temat od czasów 8-bitowych gracza.

Wciąż mam nadzieję że takowe znów powstaną, być może znów ze scenowymi korzeniami jak kiedyś, nawet dla 1 tys czy 2 tys kupujących i wciąż czytających, wręcz dla pewnej elity czytelników i graczy, ale wydawane porządnie, niczym audiofilska ‘Hi-Fi i Muzyka’, także przecież o małym nakładzie, ale wychodząca od lat już kilkunastu dla wąskiej grupy paru tysięcy czytelników raptem. Na kredowym papierze, porządnie, regularnie, bez łkania i szarpania szat że internet, że nie można, że tylko www. Jak widać po przykładzie pism audiofilskich można wydawać porządne miesięczniki dla minimalnej grupy czytelników, w parotysięcznym raptem nakładzie. Tym bardziej nie rozumiem jakim cudem nie można wydawać całego stada magazynów papierowych dla graczy na IBM PC albo dla graczy konsolowych?

i z tym pytaniem zawieszonym na razie dla przemyślenia wracam do wigilijnego stołu a potem zabieram się za nadrabianie artykularskich zaległości!

wasz
Akira/Pulse

About Akira

Academy / The Edge / Substance / Surprise! Productions / Pulse