Raport z Oblężonego Miasta 2k13 – Scena i Neo-Totalitaryzm_

Raport z Oblężonego Miasta 2k13… Nie o konkretnych grach i demach z ostatniego roku bo o tym będzie oddzielny artykuł, ale o społecznych i komputerowych trendach i skomplikowanych czasach, w których przyszło nam scenowcom działać i żyć… Z szacunku dla cyklu rozpoczętego w ‘TOP SECRET’, na początku lat 90″, już prawie 20 lat temu…

Raport z Oblężonego Miasta tym razem dosłownie… Środowiska scenowe, retro-gamerskie i w ogóle wszystkie środowiska pamiętające czasy komputerowej wolności lat 80″ i 90″ w obliczu tego co się dzieje mogą czuć się jak w oblężonej twierdzy pod nawałą totalitarnych pomysłów serwowanych wszędzie obok nas.

PART I: Nowy Totalitaryzm

Pod koniec XX wieku w naukach społecznych modne zaczęło być pojęcie tzw. nowego totalitaryzmu. Różni mądrzy ludzie zauważyli, że wraca stare, inaczej mówiąc zamordyzm, tyle że tym razem zamordyzm ładnie polukrowany, przebrany w nowoczesne świecące i migające światełkami szatki. A gdzie tu scena spytacie? Spokojnie, ma to jak najbardziej przełożenie na scenę i do niego, to jest do owego przełożenia dojdziemy. W największym skrócie zamordyzm bowiem na żadną scenę, czyli ruch niezależny nie pozwoli, ani nie pozwolą na nią nowo proponowane ludziom zamknięte sprzęty i systemy, gdzie można najwyżej pomiziać palcem po ekranie, a które w mają przecież docelowo zastąpić standard PC, ostatnią wolną platformę z ubiegłych dekad która się trzyma, a która jest solą w oku wszelkich totalitarystów. W tym celu już stworzono propagandowy mem pt. “era post PC” i wraz z okastrowanymi ze wszystkiego co użyteczne tabletami itp.. zabawkami posłano go w tłum by przygotowywał ludzi na odebranie im i tej cząstki wolności.

Wprowadzany pod płaszczykiem wygody i kolorowego opakowanie społeczny a więc także i komputerowy totalitaryzm zakłada kompletne ubezwłasnowolnienie użytkownika. Nie ma mowy o wyjście poza bierne używanie podawanej na tacy papki. By nas nie niepokoiły niepożądane treści właściciel serwisu online zadba o to i ocenzuruje wszystko za nas :-) I tak znikają ze sklepików online niewygodne dla kogoś programy, a ludzie nawet nie wiedzą za parę dni że istniały. A już w ogóle nie ma mowy o własnych programach, to byłoby już anty-systemową bo sprzeciwiającą się powszechnemu ogłupieniu, myślo-zbrodnią. Już w tej chwili kupując sprzęt poza PC jesteśmy skazani na kompletne ubezwłasnowolnienie. Promowane są zamknięte systemy, które mają za główne, to prawdziwe zadanie nas podsłuchiwać, obserwować, zbierać w tak wyczekiwane w środowisku finansowym tzw. ‘big data’ które zostanie później na naszą szkodę przetworzone…

Raptem po dwudziestu kilku latach od obalenia muru i nadejściu wolności obudziliśmy się w jeszcze szczelniejszym więzieniu niż w demoludach i ustroju powszechnej socjalistycznej szczęśliwości. Teraz dla niepoznaki mury są ładnie i kolorowo pomalowane w roślinki by nie było ich widać a dodatkowo upstrzone gęsto kamerami, oczywiście jakże by inaczej, dla naszej ochrony i bezpieczeństwa ;-) Ale spróbujcie o paszport poprosić, spotka was potraktowanie jak złodzieja i bandyty a udający na co dzień milusiego misia system na moment ściągnie maskę i z tej okazji weźmie od was skan linii papilarnych… Kamery nad drogami na wszelkich trasach sczytujące rejestracje, kamery z systemami rozpoznawania twarzy wszędzie w miastach, ewusie i tysiące innych baz które rejestrują wszystko co zrobimy, drony nad ulicami… a te ostatnie to za małą chwilę, ale też już nadciągają, bo tańsze od ludzkich strażników, pilnujące by się ktoś nie zapomniał i nie wznosił okrzyków :P Inżynieria społeczna w rozkwicie, gracko zastraszono spokojną większość robiąc z niej propagandowo ciemnogród i średniowiecze. Za to przeróżne dewiacje seksualne przedstawiane jako szacowne i mające prawo do wszelakich przywilejów i uwagi, heteroseksualna większość zaś zakrzyczana i sprowadzona do parteru, zwyzywana od oszołomów i średniowiecza, wstydząca się wręcz, kajająca za swoje wstecznictwo, bijąca w pierś… nieśmiejąca już nawet przypominać że jest jej więcej i już z samego tego statystycznego skrzętnie przemilczanego powodu jednak stanowi normę… I tak się moi państwo bierze całe społeczeństwo za pysk. Tych których nie zastraszono ideologicznie, wzięto za pysk ekonomicznie i finansowo… Współcześni macherzy jakby przeczytali 1984 Orwella, realizują zdanie po zdaniu wszystko co napisał. Pilniejszych uczniów i czytelników niż współcześni włodarze chyba mieć Orwell już nie mógł :P

Nie bądźmy naiwni, ekonomicznych niewolników wyprodukowano planowo, państwo we współpracy z systemem bankowym zakuło w ekonomiczne kajdany właściwie wszystkich młodych ludzi którzy mogli być zarzewiem buntu, bo po co ryzykować że jeszcze jakąś demonstrację zrobią, czy inne kryterium uliczne? ;) A tak spokój, cisza. Każdy wokół chodzi z kredytem, na paluszkach, w pracy pochylony, czekając tylko na znak szefa czy ma paść na kolanka, wyczuwając nieme polecenie czy ma być z połykiem czy nie… Tego nawet Orwell w swojej niesamowicie trafnej wizji przyszłości z braku technologii nie przewidział. No i znów dotykamy tu stanu demosceny i problemu ją gnębiącego – ludzie przytłoczeni tym wszystkim nie mają siły ani klimatu na robienie demek i bawienie się z kumplami i można to zrozumieć. No bo jak maja mieć siłę jak rodzący się totalitarny system zamienił ich na najbliższe 30 lat trzęsące się ze strachu w maszynki do spłacania kredytu?

Platformy i systemy kontrolowane i zamykane przed użytkownikami, mające bardziej za zadanie go kontrolować niż mu służyć do czego innego, propaganda zakazująca robienie czegokolwiek z swoim komputerem czy tabletem, dla bezpieczeństwa oczywiście, magazyny opinii już nie istnieją, a na pewno nie takie, które krzyknęły by – “opamiętajcie się, nie ruszajcie tego gó…a!” Kamery po telewizorach, laptopach, pralkach i lodówkach i jakże by inaczej telefonach, zostaną chyba za chwilę wmontowane także do kibli i pisaurów, by nie można było się ani na chwilę ukryć i zrobić tam czegoś tak anty-systemowego jak strzepanie sobie konia na flagę tego czy innego antyludzkiego, ignorującego naturę i zdrowy rozsądek aberracyjnego systemu zastraszania.

System cała para i wszelkimi swoimi kanałami wychowuje bezkrytyczne zombie, chodzące tam gdzie każą, niczym zwierzęta na farmie. Ziemia lat 80″ przypominała oswobodzony kraj w którym dużo można. Dziś przypomina coraz bardziej hodowlę ludzi, trzymanych za pysk tak że ani ośmielą się pisnąć. Gdyby Janusz Zajdel dziś żył, musiałby od nowa napisać swoją kultową powieść ‘Limes Inferior’, bo wygląda na to że była ona zbyt optymistyczna w wymowie. Życie przegoniło socjologiczną fantastykę naukową w złym znaczeniu tego słowa oferując jeszcze więcej zastraszania, kontroli i prania mózgów.

Projektowane i wprowadzane na rynek urządzenia są w 100% zgodne z totalitarną linia współczesnych czasów. bez klawiatury, bez stacji zewn, bez nośników, za to wszystkie umożliwiające bezpieczną i dyskretną inwigilację… I wszystko, zgodnie z Orwellowską zasadą odwracania prawy i sprzedawania kłamstwa jako prawdy przedstawiane jest jako WYGODNIEJSZE i lepsze:D MEGA ROTFL. Nic z nimi nie można zrobić i tak ma być. Użytkownik od początku, od dziecka, jest wychowywany zupełnie inaczej, odwrotnie niż w latach 80″ – tam były wszędzie kursy programowania, cały czas zachęcano do aktywności, teraz każdy ma wiedzieć, że nic nie może zrobić poza pomizianiem palcem po ekranie. A jak kto pomizia za bardzo i uruchomi jakiś deassembler, o ile go znajdzie, do paki z nim. Duch czasów idealnie wyczuli producenci sprzętu, a nagonieni propagandą i tysiącami pracowników firm udających na forach zachwyconych konsumentów, przekonani jak to wygodnie nie móc niczego zrobić na własnym komputerze/tablecie konsumenci jak stado baranów na rzeź pognało na zakupy :-)

W takim otoczeniu nie ma mowy o powstawaniu jakiejkolwiek demosceny twórczej na nowych maszynach i nowym pokoleniu demoscenowców. System bowiem nakazał wytworzenie bezmyślnych konsumentów, których jedyną aktywnością ma być właśnie mizianie palcem po ekranie i kupowanie dozwolonych aplikacji. Totalitaryzm widać tu już w założeniach instalowania samych programów – nie twój program, to byłoby bezhołowie! Program może pochodzić tylko z zaakceptowanego przez producenta jednego słusznego politycznie źródła.

Komuś wychowanemu na otwartych wolnych czasach lat 80″ i 90″ i takich maszynkach jak ZX Spectrum Atari Xl/XE, Commodore 64, Amiga 500, PC DOS, gdzie zachęcano każdego by coś samemu robił, uczył się, nie był idiotą i biernym konsumentem nowe porządki nie mieszczą się w głowie.

Wszystko naokoło coraz mniej szanuje prawa do tej pory niepodważalne. Podnoszący łeb totalitaryzm dogadał się idealnie z korporacjonizmem i zdeptał wolność, prawo własności czy prawo do prywatności niczym walec. Także na naszym scenowym i gierkowym poletku nie jest różowo i widać to coraz wyraźniej, z każdą generacją komputerów i konsol konsument ma coraz mniej praw i coraz mniej może. Teraz już gracz nie ma prawa odsprzedać gry za którą zapłacił ciężkie pieniądze po jej przejściu. Podobne rozwiązania przygotowują wydawcy książek i muzyki, wszak czemu mają być gorsi? Oni też przecież chcą zarabiać pierdyliardy, korporacje medialne wytyczyły tu szlak po którym idą następni. Na jego końcu jest człowiek niczym zastraszona kukiełka z “The Wall” Pink Floydów, nie mający do niczego prawa, nie decydujący o niczym, uprzedmiotowiony, zastraszony, wyalienowany.

Główny trend to dalsze obcinanie praw do wszystkiego, bez najmniejszego pytania o zgodę kogokolwiek. Bierze się to z klasycznego procesu, którzy fantastyka socjologiczna przewidziała dekady temu – technologia państwu i grupom je kontrolującym dała do ręki narzędzia pozwalające zbudować z całej planety jeden wielki obóz koncentracyjny, gdzie każdy będzie i jest już podglądany, podsłuchiwany i nagrywany, a życie toczy się pod nadzorem wszechobecnych kamer. Jeśli do tego dodamy totalitarny pęd w kierunku międzynarodówki, czyli tak upragnionych przez przeróżne totalitarne lewactwo organizacji ponadpaństwowych, czyli takich w których zwykli ludzie nie mają żadnych środków nacisku i kompletnie nic do gadania, żadnej kontroli nad stanowionym prawem, a rządzą anonimowi aparatczycy widzimy, że zostaliśmy zhandlowani niczym zakneblowane świnki na targ i piękni czekamy na rzeź:)

Osiągnięciem totalitaryzmu powstającego na naszych oczach jest wspaniałe ukrycie się przed masami, bo już nie przed specjalistami od nauk społecznych którzy ukuli już nań termin – neo-totalizm. Totalitarne narzędzia zbierania danych, obserwowania i kontrolowania zostały wprowadzone do technologii i przedstawione ludziom raz jako bezdyskusyjny pewnik – vide komórki którym wbudowano funkcjonalność urządzeń podsłuchowych i namierzalniczych podczas wyłączenia i po wyłączeniu aparatu także. Czy obywateli któregokolwiek z krajów spytano czy się na to godzą? Ano nie. A obywatele sami założyli smycz na siebie jeszcze płacąc za nią krocie…

Portale służące do szpiegowania i kontrolowania ludzi przedstawiane są jako… portale społecznościowe, tu już tak dobrze nie poszło, bo masa ludzi obudziła się z tego pięknego snu krzycząc, że co za dużo to niezdrowo. Ale reszta biegnie, krzycząc ‘jestem na fcb’, ‘kontaktujmy się tylko tam’… gigantycznym dokonaniem totalitarnych czasów jest zerwanie z jawnym przymusem, teraz ludzie sami chcą by ich podsłuchiwać, kontrolować i szpiegować, nawet to wychwalają, że to modne i trendy.

To że idzie zamordyzm widzi każdy poza najbardziej lemmingowatymi naiwniakami, krzyczącymi że takiej wolności i swobody dawno nie mieli ;-) Zamordyzm dużo niebezpieczniejszy niż poprzednie, ukryty pod płaszczykiem iluzorycznej swobody wyboru, ale tak samo o ile nie bardziej i skuteczniej trzymający za mordę, oduczający samodzielności i zabierający wolność każdej jednostce.

PART 2: RETRO – WOLNOŚĆ

Czemu to pisze. Czy pozostaje wewnętrzna emigracja i odgrodzenie się wysokim murem od budowanego systemu powszechnego ogłupienia?

Dopóki by ratować budżety i zyski mega-korporacji nie ma jeszcze chwilowo prawa nakazującego kasowanie wszystkich starych gier po wyjściu nowej generacji konsol, do czego może dojść, tak jak jak już zabrano prawo odsprzedawania swoich gier, można cały ten napędzany wszechogarniającym debilizmem i zbydlęceniem umysłowym konsumentów kupujących cokolwiek na takich warunkach rynek olać i cieszyć się setkami o ile nie tysiącami znakomitych gier z lat i dekad poprzednich.

Pisząc ten artek, siedzę sobie na swoim poddaszu, bo gamer’ska piwnica jeszcze niegotowa, wyjąłem część sprzętu i stuffu, kompletnie leję na proponowane mi totalitarne ‘trendy’ i ‘jezzy’ rozwiązania. Mam Atari, Commodore, IBM PC, Amigę, Atari ST, stadko konsol… i jestem z posiadanego sprzętu zupełnie zadowolony :P Nowych konsol, X One (był już X One – w 2003r!) i PS4, które na moich oczach zamieniają się w jakąś parodię konsolowej rozrywki raczej do kolekcji nie dołożę mimo wszelakich, pisanych często za kasę nad nimi, forumowych zachwytów…

Warto sobie uświadomić ze nie istnieje coś takiego jak dyskusja internetowa czy fora internetowe. Konsument, gracz, obywatel jest na tym polu bezbronny. Każda bowiem instytucja, firma komercyjna, korporacja, rząd wynajmuje setki jak nie tysiące ludzi do pisania opinii zgodnych z aktualna linią, mających wyśmiewać i wydrwiwać opinie niezgodne z aktualną linią propagandy. Dokładnie to samo dzieje się, a nawet od tego przecież się zaczęło, w technologii, sprzęcie komputerowym czy grach komputerowych. Jeśli myślicie że w internecie uzyskacie jakakolwiek użyteczna informację to musicie być szaleni albo bardzo naiwni. Wszelkie fora i dyskusje pod artkami stały się terenem cybernetycznej walki miedzy firmami o klienta, na polu walki której poległa informacja i jakikolwiek poziom pisania…

Jesteśmy tu jako środowisko graczy polskich wydani na pożarcie, pozwoliliśmy bowiem żeby upadły wszystkie praktycznie magazyny papierowe które liczyły się z czytelnikiem i tworzone były niejednokrotnie przez samych nas – demoscenowców ze scen PC, Amigi, Atari 8/16bit czy Commodore 64. Obserwowałem ze zdziwieniem i niesmakiem jak od końca lat 90″ ludzie zachłystywali się “darmowa” papką na sieci olewając i przestając kupować magazyny które kupowali cała dekadę, od końca lat 80 i początku lat 90, te zmniejszały nakład a potem w efekcie padały jak muchy. Pozwolono także gangstersko przejmować tytuły by je zaraz potem likwidować jak to choćby wg oświadczeń naczelnego stało się choćby ze ‘Światem Gier Komputerowych’, który bez wiedzy redakcji został przez wydawnictwo po prostu przehandlowany a potem przez nowego właściciela od ręki zamknięty (sic!). Można wręcz zaryzykować tezę, że zasłużyliśmy na szambo w jakim się kąpiemy, My – gracze ok 40-stki, będąc wydani na pastwę studentów z łapanki i ich żenujące wypociny zamieszczane po portalach w działach gry komputerowe zamiast czytać porządne recenzje i artykuły w dobrze wydanych magazynach… Jak widać na tym przykładzie, darmowe nie zawsze wychodzi na zdrowie.

Obserwuje u swoich grających znajomych, często starszych ode mnie, ludzi którzy zaczynali przygodę z grami i sceną w połowie lat 80″ na ZX Spectrum jeszcze, parę lat przede mną i widzę coraz większy niesmak sięgającą już chyba dna informacją sieciową. Jeden ze starych pecetowskich swapperów, działający na polskiej scenie od początku lat 90, wielki fan oldschoolowych przygodówek, Zenial/Darkmoon podsumował to krótko: “za dużo, za chaotycznie, kompletnie bezsensownie… wolałem magazyn raz na miesiąc, solidne przemyślane recenzje do których można spokojnie wrócić”. Jest to najlepsze podsumowanie obecnej sytuacji jakie znam.

Podczas nasiadówek i dyskusji nad latami 80″ i 90″, przy “Commando” i “Predatorze” z VHS, piwie i chipsach, rozlegają się westchnienia niczym z ‘Szewców’ Mrożka… ‘ah żeby można było iść do sklepu i kupić ten wzgardzony i niekupowany pod koniec Reset, Gambler, Computer Studio, Świat Gier Komputerowych’… Teraz to pokolenie ma czas, ma jakieś tam oszczędności, ma odchowane dzieci, może wrócić do swoich hobby, tyle że ich ukochanych magazynów, które ich przez to hobby prowadziły i zachęcały już nie ma.

Początki komputeryzacji, to co potraktowaliśmy jako normalność i powiedzmy sobie szczerze nie uszanowaliśmy chyba tego wystarczająco były jak się okazuje chwilowym okresem odwilży, gdzie system nie dostrzegł jeszcze tego pola i nie wprowadził tam swojego terroru, kłamstw, wszechobecnych zakazów, regulacji i propagandy.

3. CUT THE BULLSIT…CO ZE SCENĄ!!!

No dobrze, Akira, przestań pieprzyć farmazony. O Orwellu już wiemy, rulezuje… mistrzem jest i basta, o retro-gamingu też :) Ale co ze Sceną naszą ukochaną? :) Demkami, slideshowami, chartsami, music-diskami? Czy pojawią się w końcu w Polsce znów wielkie party, compoty po 20 demek i zloty po 1000 scenowego luda? Ano, i tu się zdziwicie, mimo tego co wypunktowałem powyżej, całego tego szamba naokoło nas, którego poziom na dodatek niebezpiecznie podnosi się do poziomu szyi, jest jak najbardziej taka możliwość !!! :P

Jesteśmy trochę dziś, my scenowcy, jak weterani czasów hippisowskich w świecie który się już zmienił i to zmienił się w niekoniecznie dobrym kierunku. Świecie który odszedł od obiecanej po upadku muru wolności na rzecz wszechobecnej kontroli i trzymania za mordę. Rzeczywistość wokół nas stała się jeszcze mniej przyjemna niż w latach 80″ za PRL i na początku szalonych lat 90″ kiedy demoscena w PL w Polsce wybuchła na wszystkich platformach. Nie oznacza to jednak, że musimy siedzieć pozamykani w swoich gamer’skich bunkrach, że nie możemy robić już czy znów swoich spędów, bawić się w swoim towarzystwie a nawet sobie czegoś zakodować na Atarynce, Amidze czy Pececie z DOS’em 6.22 :P

My, scena z lat 80-tych i 90-tych i ta późniejsza, ale głównie pisze do tej, bo moi kumple w większości są z tego pokolenia, jesteśmy ludźmi średniego wieku. Mamy domy, rodziny, pracę, własną działalność, praktykę, sporo na głowie. A mimo tego czujemy często że czegoś nam brakuje w tym wszystkim i z rozrzewieniem wspominamy wielkie zloty lat 90″tych: Intel Outside, Próbę Generalną, Żywiec’93, Primaverę, Gravity i inne wspaniałe scenowe party.

Duża część scenowców ma w sobie jakieś post-traumatyczne blokady zakazujące im nawet myśleć i przypominać sobie o scenie, przyznać że była to wspaniała część ich życia. Widzę to u wielu scenowiczów, którzy nawet nie chcą rozmawiać o tych czasach, wszystko zamykają ‘to już niestety przeszłość, sceny już nie ma, a dziś to dziś, mam kredyt do spłacenia…’. Podobne teksty panowały w obozach koncentracyjnych, co nie jest zbytnim komplementem dla otaczającego nas świata… Też by przeżyć i nie zwariować trzeba było wyrzucić z pamięci wszystko co było wcześniej, wszystkie dobre wspomnienia i żyć dniem dzisiejszym. Powiedzmy sobie szczerze, myślenie o tych pięknych wydarzeniach jest zbyt traumatyczne w zestawieniu z dzisiejszym życiem i sytuacją naokoło. Powiecie pewnie maja dobre życie, nowych znajomych, nie potrzebują sceny… A gdzie tam, życie to kierat… Żona dziwka, kredyt ciśnie, bachory opóźnione, teściowa mieszka w pokoju obok, gnój na maksa… ale scenę wyparli, bo by zwariowali przypominając sobie piękne czasy wspólnych jazd na party i oglądania democompo, na przykład w wielkiej auli liceum na Gelloween’94 w Bydgoszczy, przypominania wrzasków setek scenowiczów, widoku kumpli naokoło, skandowania ‘skan i ‘profanacja, wspólnego opadania kopar przy zajebistym demku ;) Musieli to wyprzeć bo by się zupełnie załamali :/

Podstawowym wnioskiem z tych rozważań jest to że jest w Polsce, mimo nie sprzyjajacych zewnętrznych klimatów, opisanych w części pierwszej jak i drugiej raportu jest, tak jak na zachodzie pole na małe scenowe przebudzenie. Tak jak na zachodzie powracało mnóstwo ludzi do swoich zainteresowań, jeżdżą na party, kodują dema, znów bawią się i cieszą swoja pasją tak to samo może być w Polsce. Brakuje tu paru rzeczy, który by w tym pomogły, solidnego forum polskiej demosceny w całości, multi-platformowo patrząc, brakuje też mniejszego forum dawnej sceny IBM PC, ludzi którzy w latach 90 budowali ją, organizowali pierwsze party. Są oni rozproszeni a tak mogliby się znów zorganizować i odszukać. Brakuje tez dużego integrującego całe środowisko demoscenowe w PL wielkiego corocznego party, na którym by scena widziała co robi się na innych platformach, poznawała ludzi z innych platform, zaprzyjaźniała się i integrowała. Takie coroczne spotkanie można połączyć z impreza retro-gamer’ską , starać się przyciągnąć znów ludzi którzy mieli te maszynki a je zarzucili, a dziś chodzą, smęcą, narzekają na nudę, szarość i widać że im w życiu czegoś brakuje. To jest oczywiste ze im czegoś brakuje…! Ileż można żyć samą pracą i rodziną, bez kumpli szalonych wypraw? To jasne Watsonie… brakuje im kumpli, wypraw na party i nowych dem. Wygląda na to, że gdyby się przełamali, to by ze łzami w oczach przyznali że sceny im brakuje! :P

Dopóki szczerze sobie nie powiedzą, że były to piękne czasy, nie wypowiedzą tej traumy, nie wypłaczą się w ramiona kumpli na nowym party nie uwolnią się i spędzą całe swoje życie z piwkiem i przed TV… nie ośmielając się nawet wspominać jazdy na Intel Outside i doskonałą zabawę na Gravity w Opolu, łkając tylko czasem w ciszy na widok znalezionej w piwnicy swapperskiej dyskietki z ksywą kumpla, która przypomina inne, lepsze, gdy nie byliśmy sami, mieliśmy swoich kumpli, swoją grupę, całą scenę, czasy… Tak być nie musi :-)

Czy damy się zniszczyć duchowo a nasza aktywnością na następne lata będzie piwko i meczyk w TV wieczorem? Czy też damy rade psychicznie wybić się na samodzielność i autonomię, odszukamy starych znajomych i zaczniemy znów coś robić twórczego? To jak żyjemy, czy realizujemy się w dużej mierze, jak nie największej, zależy właśnie od nas, a w tym przypadku od Was, scenowiczów i retrogamerów czytających ten tekst. D

Każdego dnia i każdej chwili tworzymy nasza przyszłość. Siadając do przysłowiowego meczyku albo wyszukując w starych notatnikach adresy i pisząc do naszych starych znajomych tworzymy dwie różne linie naszego życia i tego jak je spędzimy. Zagonieni do rogu jak większość naszych rówieśników czy też realizujący z przyjaciółmi swoje pasje, także te sprzed lat, zostawione a potem odgrzebane z zapomnienia.

Akira.

ps. Borys, mate, przegląd 2004 IBM PC już się pisze. Gram w ten stuff na przemian ze scrollowanymi shooterami na PS2 i spisuje wrażenia ;)

About Akira

Academy / The Edge / Substance / Surprise! Productions / Pulse