Scenialowy Przegląd Filmowy 2k13 – cz.I : Horror, Komiks i Fantastyka

Jak każe scenialowa tradycja na początku tego roku wziąłem na talerz prawie setkę produkcji filmowych z ubiegłego roku 2k13. Tylko szybka i zdecydowana terapia klasyką z lat 80″ i 90″ pozwoliła mi wrócić po tym doświadczeniu do jakiej takiej normalności. Problem współczesnego kina nic się nie zmienił od tego co pisałem zdegustowany w przeglądzie kina 2012 rok temu. Cała plejada doskonałych amerykańskich aktorów grających od lat 60″ i 70″, poprzez lata 80″ i 90″ przeszła na filmową emeryturę a nowi prezentują w większości obraz całkowitej nędzy i rozpaczy. Wciąż trwa, co związane jest chyba ze społeczną, ekonomiczną i intelektualną borykającej się z gigantycznymi kryzysami Ameryki Płn. i Europy solidny zjazd po równi pochyłej trwający już dobre naście lat… Od kina lat 80″ czy 90″ gdzie filmy brane ogólnie trzymały jaki taki średni poziom i wciąż ogląda się je z dużą przyjemnością odeszliśmy już niestety na lata świetlne :/

W 2013 roku nie przeżyłem mimo wszystko aż takiej traumy jak rok wcześniej, powiem więcej kilka filmów mi się bardzo spodobało i dodałem je do kolekcji… Pewnie także i dlatego, że dbając o swój jak i czytających to scenowców stan psychiczny, postanowiłem pozostając w dobrym scenowym wzorcu zastosować jednak selekcję niczym przed music-compo i nie katować siebie a potem Was produkcjami poniżej jakiegokolwiek akceptowalnego poziomu.

By nie było takiego mętliku jak w ubiegłorocznych raportach o stanie filmu podzieliłem sobie filmy na kategorie, niczym w starej dobrej wypożyczalni VHS i po kolei kategoriami jak Fantastyka, Horrory, komiksy itp… będę przynudzał o filmie 2k13 i konkretnych wartych uwagi z tego czy innego powodu tytułach a sam artek z uwagi na natłok pozycji podzieliłem na II części. W tej zajmiemy się fantastyką, komiksem i horrorami, a w drugiej kinem fantasy, kryminałami, sensacjami i kinem obyczajowym z ubiegłego roku.

Pisząc dla was przegląd słuchałem sobie starych 4-channelowych modułów, poczynając od Romeo Knight’a/Red Sector Inc i Deloreana/Complex oraz polskich amigowych muzyków z Pic Saint Loup, proponuję czytać podobnie z oldschoolowym pro-trackerowym podkładem :-).

FIRST THINGS FIRST czyli FANTASTYKA roku 2k13.

OK, najpierw kino Science Fiction, stanowiące od lat mój ulubiony gatunek… Saga Aliens, Odyseja Kosmiczna, Księżyc 44, Robocop, Predator… Kino SF uwielbiam i kropka, zacznijmy więc od nich…

1. ELIZIUM / ELYSIUM

Film który obejrzałem w ogóle jako pierwszą produkcję 2013 roku, pierwszą tez wspomnę w przeglądzie. Pomysł na fabułę ‘Elizium’ bardzo ciekawy, pozostający w klasyce SF, także obsada na poziomie – w filmie zagrali m.in. Matt Damon i Jodie Foster, czyli zdecydowana pierwsza liga. Sam nie wiem natomiast czy jeszcze jest to SF czy political fiction, które nadchodzi szybkim krokiem i starszy już na horyzoncie. Co my tu bowiem mamy, zerknijmy: Zdemolowana Ziemia, wyglądająca jak “Mad Max” połączony z “Dystryktem 9″, uzbrojone po zęby drony nadzorujące ludzi, bezrobotna populacja zostawiona samej sobie i bogata elita zamknięta w swoich osiedlach, tym razem osiedlach krążących w przestrzeni nad Ziemią. Pomysł tego akurat konkretnego pomysłu wydał mi się nieco zapożyczony od Larry’ego Nivena i jego cyklu “Pierścień” ale pal to sześć. W każdym razie scenariusz smaczny a dla fana harcore’owego SF i fantastyki socjologicznej pyszny, obiecujący duchową i intelektualną ucztę wg wszelkich prawideł gatunku….

No i na tym można by poprzestać, bo uczty żadnej niestety nie było :/… Po obejrzeniu dominuje wrażenie chaosu, bałaganu i gigantycznego zmarnowania świetnego pomysły. Film broni wizja społeczna, stechnicyzowanie, wszechobecna obecność dronów, które służą zastraszaniu ludzkości i utrzymania bezwolnych mas w karności. Gdy akcja przyspiesza i ‘Elizium’ staje się a może raczej próbuje stawać się filmem szybkiej akcji robi się dużo słabiej. O ile wątki społeczne i polityczne są wg. mnie trafne i niestety prawdopodobieństwo takiej ewolucji społeczeństw na Ziemi nie jest zerowe, to części aukcyjne można było sobie darować i skupić się na poważnym filmie społecznej futurystycznej wizji SF. Mimo moich uwag, zdecydowanie warto zobaczyć.

2. OBLIVION / NIEPAMIĘĆ

Nie będę ukrywał, że ‘Oblivion’ uważam że najlepszy film fantastyczny jaki obejrzałem od lat, no dobrze od ‘Inwazji na Los Angeles’, która mi się wbrew powszechnej acz niezasłużonej krytyce bardzo spodobała. W “Oblivion” jest wszystko co lubię – paranoiczna, zaprzeczająca utartym schematom wizja rzeczywistości jak z Philipa Dicka, jest i odwołanie się do ‘Odysei Kosmicznej’ Kubricka, ale przede wszystkim jest to solidne nowoczesne SF. Czerpiące, owszem i dobrzę, pełnymi garściami z paranoicznych wizji Dicka, literatury Asimova, szczególnie cyklu “Roboty” i innych klasyków SF. ‘Oblivion’ jest też dyskusją o automatycznych systemach uzbrojenia, odnosi się do wizji pokazanej w obu częściach kultowego TERMINATOR’za i pokazanego tam Skynet’u. Jest tu wszystko co trzeba a nawet więcej – drony zabójcy, ukrywanie się przed nimi pozostałych przy życiu ludzi, propagandowe kłamstwa i manipulacje świadomości. Tylko czy to jest jeszcze SF? :/

Bohater filmu pracuje i wydobywa wodę z Ziemi myśląc, że tajemniczy artefakt TET jest ludzkim schronieniem dla ocalej z pogromu ludzkości, a czym jest… przekonajcie się podczas seansu :) Na dodatek jeszcze przekonuje się kim sam jest. Film swoimi zakrętami fabuły spowodował wielokrotny opad kopary. Jest to także film o ukrywaniu prawdy, kompletnej nieświadomości i propagandzie. Sceny sztucznego szczęścia na stacji powodują że aż się skręcałem podczas projekcji :) Jest tu wiele mocnych scen, np. polowanie dronów na ocalałych z katastrofy wracającego na Ziemie statku kosmicznego ludzi, które wywołuje u naszego bohatera nieco wątpliwości co do tego komu właściwie służy.

Fani teorii spiskowych, których na scenie, jako że to subkultura myśląca i kojarząca fakty, raczej sporo, będą wprost wniebowzięci :-) Także fani tzw. twardej sf, czytający co nieco o tzw sondach von Neumana będą mieli nieco do przemyśleń :)

3. RIDDICK czyli PITCHBLACK III :)

Trzecia cześć przygód Riddicka? Bardzo się z tego ucieszyłem. Jedynka przygód Riddicka czyli ‘Pitchblack’, po którą sięgnąłem po bardzo pozytywnej recenzji w papierowej ‘Nowej Fantastyce’ przywróciła mi wiarę w dynamiczną fantastykę. Ok, słowem wstępu… Riddick, jest kosmicznym zabijaką, poszukiwanym w iluś gwiezdnych systemach, ściganym przez łowców nagród… granym przez Van Diesla.Dwójka rozwaliła śmiałością wizji i nieco zmuliła pomysłem i przywołaniem postaci necromangerów. Nie do końca trafili mi oni do przekonania ale jakoś dwójkę Riddick’owych przygód wciągnąłem. Na wieść że powstaje trójka aż zachichotałem z radości.

Trójka, nazwana po prostu ‘Riddick’ olśniewa wizualiami jeszcze bardziej niż dwie poprzednie odsłony. Graficzna wizja kreacji innych planet; organizmów, nieba, gór, krajobrazów, afmosfery jest po prostu zachwycająca. Podobnie jak Oblivion, Riddicka miałem przyjemność obejrzeć w HD i warto było. Jak pamiętacie pod koniec II cześć nasz bohater został bossem sekciarskich necromangerów, nie jest więc niczym dziwnym, że na początku III części sagi planuje ucieczkę od tego dziwacznego i pokręconego na punkcie przenoszenia się do wieczności towarzystwa :-). Okazja trafia się gdy komander Vaako przyznaję, że może troszkę pamięta gdzie leży poszukiwana przez Riddicka planeta Furia ;). Jak się wszyscy domyślamy, po wylądowaniu okazuje się, że planeta wskazana przez Vaako okazje się być pułapką i zupełnie nie-Furią, reszta wyprawy chce Riddicka usunąć z tego padołu łez, ten zaś po rozprawieniu się z ekipą necromangerów zaczyna samotną wędrówkę przez ta niby-Furię, walcząc z miejscową fauną, florą oraz Łowcami Nagród czyli znanymi dobrymi bounty-hunters. O ile potworów w Roddicku II prawie nie było w odróżnieniu od ‘Pitchblack’, to w części trzeciej ich nam nie poskąpiono i wydzielono dużą łychą porządną, kopiastą wręcz ich porcję:-) Jest tu wszystko co trzeba – pustynie pełne potworów, jeziora pełne morderczych monstrów, podobnie dzicy łowcy nagród i soczyste dialogi :P

Dla wielbicieli hardkorowego SF będzie to spora uczta, tym bardziej że tej części bliżej do Pitchblack niż do chłodniej przyjętego ‘Chronicles of Riddick’. ZDECYDOWANY MUS!

4. PACIFIC RIM.

Po tej udanej trójce obejrzałem ‘Pacific Rim’. To miała być mega-produkcja. Jest owszem mega, ale wtopa. O filmie wspominam właściwie tylko z powodu osoby reżysera – ciężko w to uwierzyć ale za ten tytuł odpowiada Guillermo Del Toro, którego Pan’s Labiryth czy ‘Hellboya’ bardzo cenię.

Film w zapowiedziach i trailerach dawał nadzieje na solidne rozrywkowe SF – na Ziemi a właściwe w ziemskich oceanach pojawiać się zaczynają gigantyczne stwory przy których Godzilla to mały piesek pokojowy i pikuś ;) Ziemianie powołują do walki z kosmicznymi stworami oddziały Wielkich Mechów, które naparzają się z nimi ręcznie, no joke, grzmocąc się z Godzillami z Kosmosu na ciosy niczym we wrestlingu i Mortal Kombat:) Czemu grzmocą się ręcznie a Godzilliami nie zajmą się choćby uzbrojone po zęby myśliwce, statki, u-booty, lotniskowce, niszczyciele i cały ten kosztujący podatnika miliardy zielonych hardware do tego właśnie przeznaczony zamiast średniowiecznego naparzania na pięści z najeźdźcami nie wiadomo. Wkrótce zresztą atmosfera wszechobecnego absurdu się jeszcze bardziej pogłębia – pojawia się bowiem pomysł budowy wielkiego muru wokół kontynentów by wielkie Godzille zostały w oceanach gdzie lądują:D Skąd surowce? Tego też nie wiemy, ale wiemy że dzięki temu pomysłowi udaje się przepchnąć film o dalsze naście minut, dopóki nie pojawia się następna Godzilla i jednym ciosem nie posyła muru w diabły :-))). Jakby tego było mało, Mechami steruje 2 pilotów, na raz… Czemu na raz spytacie? Ano, jak wyjaśniają twórcy tego potworka, bo mózg jednego by nie nadarzył. A tak!;) Każdy z nich, uwaga, steruje więc połową Mecha połową swojego mózgu czyli jedna tylko swoją półkulą, drugiej nie tykając nawet ;) Oż fuck, powiedziałem sobie, gdy to zobaczyłem… sytuacja staje się jak Wietnamie, totalny foobar… fucked up beyond all recognition, co oddaje doskonale klimat filmu ;) Nie będę się już pastwił bo naprawdę jest nad czym, czegoś tak absurdalnego dawno nie było mi dane oglądać. Tylko dla maniakalnych wielbicieli wielkich mechów. Swoją drogą w epoce Atari XL, ZX Spectrum Commodore 64 a jeszcze bardziej Amigi 500, Atari ST i PC DOS czy PSX’a wykonano by z tych walk genialną bijatykę na 16 bit. Aż się prosi o przeniesienie na ekran domowego komputerka czy konsoli.

W temacie SF roku 2k13 powstało obok paru filmów świetnych sporo niejadalnych potworków typu Host/Intruz czy ’1000 Lat Później’ czy mega-gniot “Grawitacja”, gdzie nie wiadomo czy parodia fantastyki czy kina familijnego. To jest kompletnie niejadalne kino, które parenaście lat temu zostało by bezlitośnie przez krytyków i widzów wyśmiane a teraz proszę, na poważnie się tym recenzenci i ogłupiali widzowie zachwycają… Podobna tragedia dotyka ‘Scavengers’, też nie wiadomo czy jest to kino SF czy parodia kina SF. Z perspektywy kina SF dekad ubiegłych parodia, ale może ktoś kręcił film na poważnie…

Dobrze, temat fantastyki w filmie za nami, przyjrzyjmy się komiksom i superbohaterom ;) Niespodzianka, produkcje te mi się całkiem podobały :-)

1. Bohater z nerwicą lękową – IRON MAN III

Seria oglądalna głownie dzięki łobuzerskiemu urokowi głównego bohatera. Film uważam za bardzo udany, w odróżnieniu bowiem od remake’ów Spidermana czy ekranizacji Kapitana America podczas Iron Man’a nie zbiera mi się na wymioty. Jest to obyczajowo komediowa wręcz opowieść o milionerze który przypadkowo dość, co oglądamy w pierwszej części serii, w posiadanie superpancerza, który jest jednocześnie silnikiem odrzutowym i wielozadaniową bronią dzięki czemu staje się, nieco na wyrost, superbohaterem. Superbohaterem, dodajmy, zblazowanym, egoistycznym i neurotycznym, czyli takim jakim wcześniej był człowiekiem. Lubię ten film jako odskocznie od konwencji w której bohaterowie są skromnymi niepijącymi i nietykającymi panienek, a bron boże już członkiem [(tak, napisałem CZŁONKIEM a feministki niech się gotują ze złości że go nie mają;)] aseksualnymi poprawnymi politycznie i niesamczymi prawiczkami jakich pełno we współczesnych produkcjach. Stark jest podrywaczem, łobuzem i pijakiem, i generalnie w nosie ma jakiekolwiek ocalenie planety itp bzdury, a chętniej by zawlókł w tym czasie do swojego milionerskiego wyrka następną panienkę. Bardzo przyjemna, pełna autoironii i inteligentnego dowcipu odskocznia od ton poprawności politycznej zalewającej współczesny film.

Na dodatek nasz super-hiper-bohater zaczyna cierpieć po przeżyciach pokazanych w filmie AVENGERS i zadymie z kosmitami która miała tam miejsce na ostre stany lękowe do tego wszystkiego czyli swojską solidną nerwiczkę ;) Bohaterowi robi się duszno, nie czuje rąk i nie może dychać, a już szczególnie gdy dochodzi do rozmów i wspomnień o avengersowskiej zadymie. Przyznam że wątek ten mnie wyjątkowo rozczulił ;) W części trzeciej walczymy z demonicznym Mandarynem, granym przez Bena Kinsleya. Jest tu sporo wielkich scen, zbombardowania rezydencji Iron Mana, przyjemne sceny walki z bojowymi śmigłowcami, sporo patosu, ale nic żygliwego dzięki osobie samego, hehe, superbohatera ;) No dobrze, nie ma co ukrywać że jest to bardzo dobry film, najlepsza cześć z Trylogii Iron Mana, bez dwóch zdań i jeden z najfajniejszych filmów ubiegłego roku. Mus.

Co najlepsze, pod koniec Iron Mana III okazuje się że głównego terrorysty – Mandaryna po prostu nie ma, jego przesłania odgrywa wynajęty aktor a wymyślono go dla wzięcia społeczeństwa za mordę…. SF? ;) 10/10 :D

Podsumowując – zdecydowanie trzeba zobaczyć. Przyjemna zabawa komiksowa konwencją dla dorosłego widza, pełna aluzji do współczesności i polityki. Ulubiony cytat z Iron Mana: ‘Jestem boski’ ;)

No dobrze, jak tak dobrze szło oglądanie Iron Mana przechodzimy do następnego filmu super bohaterskiego czyli ‘Man of Steel’… Man of Steel…Iron Man, coś mi się zaczęło kojarzyć… następny Iron Man?

2. Człowiek ze stali czyli ‘MAN OF STEEL’

Nie zastanawiając się dalej, którego superbohatera może ten tajemniczy tytuł dotyczyć, wrzuciłem płytę dvd do odtwarzacza. Początek mi się spodobał, menu utrzymane w mrocznym klimacie, mroczne logosy… widać już, że nie będzie przebacz. Trzeba być twardym a nie miętkim jak mawiał pan zdzisiek ;) Po chwili na ekranie fajna laska i Russel Crowe… Russel Crowe w ekranizacji komiksu? lekko zdębiałem. Ok…poród, dzieciątko, Coś mi zaczęło świtać. Czy nie tak zaczynały się kiedyś komiksy z Supermanem? No oczywiście! Po chwili… Jądro Kryptona się zapada… SUPERMAN! Arghh…. Następny superman? zdębiałem ponownie. I to bez superman w tytule, ukrywający ze jest supermanem? Przestałem znów cokolwiek rozumieć, ale zachęcony kryptonem pobiegłem mammłając pod nosem fucki na ukrywanie tytułu, do kuchni po smakołyki, wróciłem z zapasami i wznowiłem projekcję…

Sceny dalsze. Russel Crowe w stroju gladiatora przemawia do jakichś władców… żądając kontroli nad Codexem… znów przestałem rozumieć…Po chwili zjawił się zły gladiator i rozwalił władców. Musze przyznać że sceny na rodzinnej planecie supermanów zapierają dech w piersciach rozmachem graficznym i scenerią, darkowe, pełne walk na smoko-podobnych stworach i innych gadach. Konwencja przypomina to klimatem dark fantasy, stwierdziłem po tym wstępie że bardzo mi się ta zmiana podoba, w odróżnieniu od poprzednich cukierkowatych i grzecznych supermanów.

Znakomita obsada, zaskakująca wręcz, Russel Crowe, to wspomniałem, a przybranego ojca Supermana na Ziemi gra Kevin Costner (!!!), uwielbiany przeze mnie za rolę w Waterworld i Postman’ie. Genialne sceny walk, ale najlepiej przedstawiona jest inwazja obcych, bo nie oszukujmy sie, sa to obcy. Technika, potyczki, wszystko prawie jak w traktującym o inwazji obcych jak chwilę wcześniej “Battle for L.A”. W Supermanie są nawet, jak najbardziej, sceny z marines próbujących powstrzymać inwazję. Mamy tu postać Supermana ale jest to nowoczesne na wskroś kino SF, bez ukłonów w stronę konwencji kina SF z lat 60″ i 70″. Nie ma przebacz, Obcy przybywają nie z zamiarem wycałowania nas, wygłaskania i podzielenia się dorobkiem technologicznym a z ekonomicznie uzasadnionym, ze swojego punktu widzenia, zamiarem przerobienia całej planety na zdatną dla siebie przez co rozumieją eksterminację rasy ludzkiej oczywiście :-) Nie obdzyndzalając się wypuszczają swój artefakt tzw. Modyfikator Światów by dokonać planetarnego anal…tfu, co ja gadam… planetarnego terraformingu. Solidne, utrzymane w mrocznych klimatach SF, ostre, brutalne, zgodne z najnowszymi trendami w SF -> Mamy tu kolonizację światów i pożeranie zasobów na podbitych, a także wędrówki od świata do świata… Poczynania Supermana śledzą zaś, co za znak czasów, ziemskie bezzałogowe drony ;)

Mimo solidnego unowocześnienia tej odsłony Supermana, jest to wciąż kultowy Superman, Jest tu świetne nawiązanie do przedstawionej kiedyś już w filmie historii, nasz bohater poznaje oczywiście wścibską reporterkę Lois Lane, bardzo zresztą podobną do nieco młodszej Nicole Kidman, samo zaś zakończenie gdy przybywa do pracy w gazecie jako reporter (a co!) jest wprost niebywale rozczulające. Co tu dużo mówić, czekam z wielką niecierpliwością na następne części!!! MUS!

3. WOLVERINE 2013

Przyznam że w filmach w uniwersum X-MEN straciłem dawno rozeznanie. Czy nie było już jednego filmu o Wolverine? Z tym pytaniem zasiadłem do oglądania, nie wiedząc czy to jakaś edycja specjalna filmu Wolverine który już oglądałem czy następny Wolverine? Na okładce zauważyłem Famke Jenssen więc już w lepszym nastroju zabrałem się za film. W międzyczasie upewniłem się ze jak najbardziej w 2009 r był już ‘Origins Wolverine’, uspokojony więc że jednak nie oglądam drugi raz tego samego zapuściłem film.

Nowy Wolverine rozpoczyna się rozwalająca sekwencją, jak z najlepszej grey komputerowej z konsol ery Ps2 i Dreamcasta. Na scenę wydarzeń wchodzi lekko roznegliżowana laska Yukio plus samurajski miecz. Mi całość intra przypomniała zajawkę “DEVIL MAY CRY” z playstation2 :D Walk na mieczy i klimatów japońskich jest tu mnóstwo, każdy fan mangi i anime, a tych na scenie nie brakuje będzie wciągał film popiskując z radości i wizualnej rozkoszy. Zdecydowanie mój ulubiony odcinek serii :D Całość dzieje się w Japonii, sa yakuza , tona walki na miecze , a nawet wielki MECH jak z anime zbudowany na podobieństwo średniowiecznego wojownika samuraja i walczący mieczami. To mnie już rozwaliło, ale pozytywnie. Jak najbardziej na tak :P

No dobrze, przechodzimy do kina grozy. Horror 2k13 w swojej masie mnie nie zachwyciły poza paroma pozycjami, ale jest tu zdecydowanie lepiej niż rok temu. Najpierw pokrótce te smętne… Dark Skies to smutna w swojej beznadziei i wlokąca się niczym kluchy opowieść o straszącym rodzinę Obcym, problem w tym ze cały film nic się nie dzieje, a nawet jak się coś dzieje to jest tak ciemno że i tak nic nie widać. Także The “Last Exorcism II” jest smętną i kompletnie jałową wariacją na temat kultowego “Egzorcysty”, tak smętną ze po 5 minutach trzeba walczyć ze swoją ręką wzorem Asha z ‘Evil Dead’ i ‘Armii Ciemności’, która kompletnie nas nie słuchając próbuje sama wyłączyć pilotem plazmę a płytę wywalić do kosza. W drugiej części serii (oby nie!) bohaterka trafia do domu opieki dziennej nad pacjentami psychiatrycznymi czy czegoś w stlu w nowym orleanie. po chwili odpoczynku znów zaczynają ją prześladować ciemne siły, a konkretnie zakochany w niej (no joke!) demon. Przyznam ze dawno nie bylem tak załamany po obejrzeniu filmu:) Sądząc po otwartym zakończeniu filmu poważnie się obawiam że nie jest to koniec naszych męk z ‘Last Exorcism’ :P Podobnie straszliwą klęską, czego należało się spodziewać po żenadach z nowymi wersjami klasyków lat 80″ jak remake ‘Koszmaru z Ulicy Wiązów’ czy żenujący remake z 2011 kultowego klasyka lat 80″ ‘Fright Night’. Także niestety nowy ‘Evil Dead’ z 2013 roku to zupełna żenada.

Zawiódł mnie pełen buńczucznych i pompatycznych zapowiedzi ‘World War Z’, przedstawiany jako arcydzieło gatunku z uwagi na głośne nazwisko aktora Brada Pitta, który postanowił sprawdzić swoich sił jako reżyser. O ile w przypadku choćby Clinta Eastwooda sprawdziło się to idealnie i kinomani w efekcie dostali arcydzieła w reżyserii Clinta Eastwooda choćby ‘Mystic River’, to w tym przypadku wyszło to w moim odczuciu bardzo średnio, ale przyjrzyjmy się mu.

1. WAR WORLD Z czyli przesłodzony romans z ZOMBIE w tłe:P

Filmy z zombimi uwielbiam, od czasow romerowskich super klasyków poprzez ukochaną serie z lat 80″ pt ‘Return of the Living Dead’. Stad i na ten film czekałem z duża ciekawością.

Plakaty i trailery obiecywały dynamiczne mrożące krew w żyłach widowisko, pełne flaków na ścianach i ekranie, zgodne z całą wieloletnia tradycją kina zombiastycznego :) Otrzymaliśmy zaś przegadaną smętną kalkę ‘Im Legend’. Oglądając ‘War World Z’ miałem w pamięci cały czas ‘Wojnę Światów’ z Tomem Cruisem. Także potencjalnie świetny film z doskonałym aktorem ,położony na całej linii. I ten i ten położyła smętna gra i antypatyczni bohaterowie, którymi życzymy wręcz jak najszybszego pożarcia przez równie smętne zombiaki.

Za to mamy słodkie do bólu sceny wzdychania rodzinnego, pełne rozmaślonych spojrzeń, achów i ochów… Co to jest, przekolorowana propagandówka czy film o zombie? Wspominam bojowego Brada Pitta z czasów świetnego anarchizującego filmu ‘Fightclub’ i nie poznaję człowieka :-) Z nowych filmów o podobnej tematyce I’m Legend to przy tym mistrzostwo świata. O ile pomysł na film fajny, to obsada i gra aktorska poniżej krytyki. Laska grająca żonę głównego bohatera wywołuje do dziś moje mdłości. Fabuła jest znośna, pozostaje w kręgu wirusowego kina Zombie i sprowadza się do tego że bohater grany przez reżysera musi poszukać początków epidemii bo inaczej jego słodką żonę i dziecko wywalą z bezpiecznego uprzywilejowanego lotniskowca i będą gnieść się w obozach z resztą ocalałych. Faktycznie horror… Aż ręce opadają od tej krwiożerczej intrygi :/

Nie podoba mi się sposób nakręcenia filmu, zdjęcia, chaos w nich, chaos podobny i stylizowany na hiszpański REC, kręcony z reki bez żadnej stabilizacji, wrażenie jak po taniej fanowskiej produkcji domową kamera. Porażka roku 2k13 :/

A dla fanów kina zombie polecam jednak Zombieland i I’m Legend.

2. KOLONIA / THE COLONY

Jakież było moje zdziwienie gdy dużo lepszym filmem od szeroko reklamowanego, wmuszanego wręcz fanom kina grozy World War Z, okazał się mad-maxowski klimatami horror sf “THE COLONY”. Mamy tu lepiej przedstawioną zombie apocalypse, poważniej, ciemniej, brutalniej, bez rozmieniania się na drobne, wzdychania i robienia rozmaślonych oczek. Tu się ucieka, ukrywa i walczy o przeżycie, o to by nie zostać zjedzonym przez zdziczałych i oszalałych z głodu barbarzyńców, w których zewoluowały ocalałe resztki ludzkości.

Filmy z artktyką i zima w ogóle w tle w tle uwielbiam. Siadam w fotelu, owijam sie kocem, w reku parujący kubas z gorącą herbata a na plaźmie zamieć, mróz i zadymka :D Lubie Airport, The Thing, Day After Tomorrow, Whiteout z Kate Beckinsdale z tym większa radością przyjąłem The Colony. Tutaj mamy połączenie horroru w realiach fantastyki naukowej, co bardzo lubię.

Zamrożona planeta Ziemia i wieczna zima… tyle ze nie w wyniku wojny atomowej jak w dawnej fantastyce a w wyniku amerykańskich zabaw z klimatem, Haarp i temu podobnym historiom. w “Kolonii” Ludzkość gniecie się podobnie jak w grze ‘Fallout’ w schronach, kopalniach i opuszczonych kompleksach fabrycznych, wszędzie gdzie choć trochę można si schować przed wszechobecnym zimnem.

Uwagę zwraca, poza solidną akcją i fabułą, dobra obsada m. in. Laurence Fishburne, Bill Paxton! Mocne twarde postapokaliptyczne SF z mad-maxowskimi wątkami. Trzeba zobaczyć i nie ma że boli!

3. HAUNTER / ISTNIENIE

Film zaczyna się obiecująco, klimatyczny, przerażający dom, stare konsole, pac man na tv w ktorego gra mlodszy braciszek bohaterki ;) sama bohaterka to gotyzująca nastolatka w kapturze ‘siouxe and the banshees, kultowej kapeli z lat 80″. Jest klimat stwierdziłem z zadowoleniem po kilkunastu minutach filmu, oglądam dalej…

W domu filmowej rodziny dzieją się dziwne rzeczy, mieszkańcy zaczynają się orientować że brakuje ubrań, psuje sie wszystko od tv po samochód. Bohaterka ma wrażenie ciągłego deja vu, stale przezywa ten sam dzień, codziennie dzieją się te same rzeczy, a rodzice nic nie pamiętają. Nie ukrywam, że najbardziej z całości filmu podoba mi się scenografia oddające realia lat 80″… wiszące na ścianach plakaty Davida Bowiego, the Smiths, Siouxe i innych gwiazd tamtej dekady, stare konsole które lubi braciszek bohaterki… NES i Pac-Man na ekranie TV :) Zaczęło mi coś świtać, jakim cudem ta rodzina żyje w latach 80′ wciąż? Nie mogą się wydostać z domu, samochód ojca jest cały czas zepsuty, jakoś dziwnie nie brakuje im jedzenia…a co najlepsze… filmy oglądają na VHS :-)

No ale oglądajmy dalej… może laska ma racje i oni wszyscy utknęli w jednym dniu lat 80″ i przerabiają go od tej pory stale… Bohaterka Lisa znajduje pewnego dnia na strychu kasete video z kroniką rodzinną, pokazująca moment ich wprowadzenia, z nimi praktycznie takiego samego wzrostu, ja i jej braciszkiem i data sprzed 30 lat, 1884 roku… Aaaaaa!!! Uwaga spolier! Jak nietrudno się domyslic nasi bohaterowi są duszkami a przeszkadzająca im obecnosc to aktualni zywiu mieszkańcy domu. Jednym słowem prawie remake ‘The Others’ z Nicole Kidman. Mimo wszystko byłby to całkiem fajny horror gdyby znów nie głowny problem kina lat 2k13 – słabi i mało sympatyczni aktorzy, wywołujący raczej antypatię niz jakakolwiek pozytywne emocje u widza no i reżyseria na poziomie szkoły filmowej objawiająca się tutaj przegadaniem dużej części filmu i akcją tocząca się z szybkością żółwia na emeryturze.

Tylko dla wielkich fanów lat 80″ z uwagi na scenografię ;)Wszystkim zaś zdecydowanie bardziej proponuje oryginał czyli film Inni/The Others z Nicole Kidman w roli głównej.

4. KLĄTWA LALECZKI CHUCKY / CURSE OF CHUCKY:

Noż! Nie mogłem uwierzyć że legendarna seria z lat 90 powraca. Mordercza laleczka była przebojem w wypożyczalniach filmów dobre naście lat temu. Ostatnią czescią jaką oglądałem była “Narzeczona Laleczki Chucky” czyli Bride of Chucky’ i lekko zdegustowany nią miałem nadzieje nigdy nie zobaczyć już morderczej laleczki na akranie. Zaskakująco nowa część nie jest zła, pozostając w klimacie kilku pierwszych części oferuje bezstresową zabawę w klimacie lat 80″.

Film rozpoczyna się od przybycia paczki, zamieszkujące dom bohaterki dostają kurierem tajemniczą przesyłkę, bez adresu nadawcy, jak słusznie podejrzewacie jest w niej nasza laleczka ;) Te uznają to za kiepski dowcip i wywalają ją do śmietnika myśląc ze to koniec problemów. Po chwili zaczyna się masakra rodem z horroru lat 80″/90″, mroczna brutalna rzeźnia, którą fani staro-szkolnego horroru gore przyjmą jak podejrzewam z niekłamanym entuzjazmem ;).

Jeszcze wpadka lingwistyczna. Curse of Chucky występuje na polskim rynku DVD jako Zemsta LaLeczky Chucky co nie jest prawidłowym tłumaczeniem stąd wpisałem Klątwa (curse) w recce.

Drugi po ‘Haunter’ horror odwołujacy się pełną gębą do lat 80, znajdziemy w nim mase komentarzy bohaterów o laleczce chucku, ze była supermodna w lata 80, potem któryś bohater rzuca “lata 80 były fantastyczne” itp D: Ogólnie – miła niespodzianka! Dla fanów 80″ i klimatów filmów VHS – MUS.

5. THE CONJURING / OBECNOŚĆ

Zadowolony z projekcji “Haunter” wrzuciłem następny horror z 2013 “The Conjuring” czyli Obecność. Klasyczna opowieść o udręczonej rodzinie i opętanym domu, jako że od Amityville Horror i Poltergeista lubię takie opowieści, skusiłem się… Akcja przenosi się do 1971 r. do Harrisville na Rhode island. Dop domu przywolujacego wspomnienia ten z ‘Amityville House’ wprowadza się rodzina… Tak jak w Amityville zreszta znajdują ukrytą piwnicę.

Już po paru minutach miałem ciarki na plecach, na thora, to jest mocny horror…. czyżby horror roku 2k13? Zdemolowany dom, napisy na suficie, czarno białe zdjecia, atmosfera zaszczucia…Mieszkabct domu wzywają ludzi od duchów, demonologów, małżeństwo Eda i Loraiine Warrenow, którzy wyjaśniają im ze w lalkę wcielił się nie duch anabell a demon, który próbuję opętać resztę…. !

Cały film utrzymany w mrocznej poważnej bliskiej pierwszemu ‘Egzorcyście’ konwencji. Mamy tu także doskonale oddane realia lat 70. Powiem szczerze – bardzo mocny film, do rewelacji zabrakło lepszych aktorów, ale zdecydowanie jest co oglądać i czego się wystraszyć.

Słowo na drogę :)

Fani fantastyki, sfilmowanego komiksu i horroru mają jak widać sporo smacznej paszy… Kolonia, fantastyką wymieszana z horrorem, z mroźną wizję post-apokaliptycznej ziemi i tego co dzieje się w małych zamkniętych społecznościach, bezlitosną walką o przetrwanie oraz Obecność (The Conjuring), dowód na to że i w aktualnych czasach można udanie kręcić solidne ciemne horrory a’la Amityville House, udanie stylizowane na lata 70″, bez żadnego postmodernistycznego robienia sobie jajek z konwencji i puszczania oczka do widza, że to taki żart a nie solidny mroczny horror. Jest to dla mnie horror roku, jeśli nie kilku ostatnich lat nawet.

Fani lat 80″ i horroru lat 80″/90″ dostali smaczne dwa kąski – film Haunted dziejący się w pewien sposób w latach 80, dzieki czemu bohaterowie bawią się pierwszymi konsolami NES, słuchają Siouxie and The Banshees i The Cure i oglądają filmy z kaset VHS :D Miód! Drugim takim filmem jest nowa część Laleczki Chucky, która jest nakręcona niczym 20 lat temu i mogłaby równie dobrze wyjść na VHS powiedzmy na początku lat 90 :D Fani horroru lat 70″, jak już wspomniałem akapit wyżej, a więc jeszcze mroczniejszych i zupełnie niezabawowych klimatów znanych z horroru 80″ dostali bardzo mocny film “Obecność”.

Najważniejszym filmem SF jest dla mnie “Oblivion” czyli Niepamięć. Kino SF bardzo pesymistyczne, niełatwe, wymagające przemyślenia, przypomnienia sobie klasyki SF, zarówno Kubricka jak i Asimova, celnie wskazujące do czego może prowadzić aktualny kurs rozwoju ludzkiej cywilizacji i budowania automatycznych systemów zdolnych do reprodukcji itp historii. Wśród ekranizacji komiksu zdecydowanie błyszczy genialny, pełen ironii i odniesień do aktualnej sytuacji IRON MAN III.

A w następnym drugim odcinku kino fantasy, obyczajowe, sensacyjne i kryminalne! A działo się w tej materii w ubiegłym roku sporo. Oz the Great and Powerfull czyli prequel Czarnoksiężnika z Krainy Oz (sic!), druga część Hobbita, mało znana a ciekawa produkcja fantasy ‘Hansel & Gretel The Witch Hunters’, Die Hard V, Machete II, RED II to tylko niektóre z solidnego uderzenia solidnych baśni, kryminału i sensacji jakie dostali fani filmu w swoje łapki.

wylogowuje się tymsamym i zabieram za II-gą porcję filmu 2k13!

Akira

ps. wiem wiem…literówki, zrobię kawę i poprawiam błędy zarówno literówkowe i merytoryczne, artek kończyłem pisać nad ranem i w stanie pół śpiącym :-))

About Akira

Academy / The Edge / Substance / Surprise! Productions / Pulse