Nowa Mekka… Giełda Bajtka dla 40 latków :-)

Wstałem późno, wyszedłem na swój taras, pogoda piękna, beztrosko prawie jak za bycia berbeciem. Po wizycie w kuchni okazało się, że przygarnięte niedawno dwie małe kotki zdemolowały co tylko mogły, zrzucając z okna szklany wazon z kwiatami i doniczki. Po iluś westchnięciach nad swoim ciężkim losem kule futra zostały nakarmione a ja nastawiłem sobie ekspres z kawą przemyśliwając co będę tej soboty robił… Trawnik skoszony, jałowce korą posypane, ze wstydem przyznaję, że najchętniej pojechałbym na Giełdę Bajtka obejrzeć co nowego w produkcjach growych, scenowych no i oczywiście spotkać znajomych.

Nie da się ukryć, że od czasów gdy skończyły się wspólne wypady na Giełdę Komputerową Bajtka na Grzybowską, potem wspólne oglądanie przywiezionych dem i gier a kumple z podstawówki i liceum porozjeżdżali się po świecie sobota i niedziela jest dla mnie bolesnym tematem. W sobotę nieuchronnie odkrywa się ukrywana w tygodniu pracą bolesna prawda, jak wydarzenia na naszej scenie, całe te emigracje i wyjazdy przeryły nasze życie. I tych co wyjechali i tych co pozostali w kraju. Pozrywały się więzi towarzyskie, społeczne, każdy w samotności walczy o przetrwanie, starając się unikać nawet myśli o przeszłości, zbyt to bowiem bolesne w zetknięciu z rzeczywistością dookoła.

Oczywiście mógłbym także ‘znormalnieć’, choć spróbować przynajmniej, dać się zmienić w zombie i spędzać soboty jak Ci co nie wytrzymali i dali się zniewolić. Mógłbym może nawet nauczyć się oglądać kiepskich, pilnować się z całych sił by nie popełnić orwellowskiej myślozbrodni, cmokać z zachwytu nad reżimowymi autorytetami, liczyć nerwowo czy starczy na ratę kredytu a w mniej wyuzdanej formie zachlywać się piwem z biedronki w plastikowej butelce, jeździć nad bajorko drzeć ryja czy odpalić tzw. ‘grylla’ i zadymić wszystkich naokoło, przy wtórze głośno rzucanych kurew i chujów zdjąć koszulkę albo dla pełnego zbratania z ludem założyć siatkową! Jednym słowem ‘bawić się’ w najlepsze jak to tylko polak potrafi ;-)))

Nie da się jednak ukryć, że ta perspektywa nie podoba mi się to tak bardzo jak granie na 8/16bit i PC DOS, jeżdżenie na Giełdę Komputerową, oglądanie zapuszczonych nowości w tłumku podobnych sobie wariatów, przeglądanie katalogów z grami, umieranie z zachwytu przy demach, czytanie scrolli i kupowanie brakujących gazet i solucji. Zamyślony okrutnie nad swoim nieszczęściem, dopiłem kawę i ruszyłem na Falenicki bazarek a potem do Fali. Pani w kiosku, u której kupowałem Secret Service i Top Secrety oraz Resety i komputer Studio jeszcze w latach 90″ na mój widok schowała się pod ladą i bladym głosem zarzekła się że nie ma jeszcze nowego Secret Service. Pokiwałem smętnie głową i kupiłem PSX Extreme i Nową Fantastykę… Na bezrybiu… Nie ukrywam, że odkąd padła wieść o reaktywacji SS codziennie w kilku ulubionych kioskach nie odmawiam sobie przyjemności zapytania czy jest już nowy Secret Service ;))) Zauważyłem z pewnym niepokojem że kioskarze zaczynają mnie unikać ;)

No dobrze, to może rowery, tu jest trochę lepiej, część znajomych rowery jeszcze ocaliła, inni musieli je sprzedać by starczyło na ratę, no joke! I jak tu w takich warunkach żyć? Otoczony i skonfrontowany z takimi wydarzeniami. Tragediami wręcz, jak sprzedanie przez kumpla roweru by starczyło na ratę i widok smętnego kumpla z postawówki, kiedyś zatwardziałego scenera na Commodore 64, z załamaniem i zazdrością patrzącego na tych co swoje rowery ocalili :/

Następna kawa, odpalamy Iron Butterfly ‘In A Gadda Da Vidda’, kilka telefonów do znajomych, sprawa się wyjaśnia…. na rower nikt nie może. Powstaje powoli plan alternatywny. Najpierw trasa do Otwocka i z powrotem dla zrzucenia brzuszka, potem trochę lektur, udało mi się bowiem podjechać do Warszawy i odebrać zamówione książki z merlina. Czeka na mnie, leżac kusząco na stoliku, Ślepowidzenie’ Pettera Wattsa, ‘Złomiarz’ i ‘Zatopione Miasta’ P. Baccigalupiego. Jak starczy sił wryje się znów w następne tomy Świata Dysku, by jechać dalej z rozpoczętym wiosną maratonem czytelniczym. Wszystko to działania introwertyczne i samotniczne, ale reszta znajomych się porozłaziła i nikt znaku życia nie daje.

Myślałem swoja droga ostatnio dużo o Nowej Giełdzie Bajtka. O Giełdzie Bajtka dla 40 latków! :D Czymś takim jak coroczne retro zloty jak Pixel Heaven czy Amiwawa ale częstszym, bo co to za życie towarzyskie jak jest tylko raz do roku. Jak częstsze, spytacie? :) Najlepiej cotygodniowe oczywiście. Ale niech będzie i co dwutygodniowe czy miesięczne, raz w miesiącu spotkać się z podobnymi sobie maniakami to też byłoby coś. Jak sobie to wyobrażam…. Każdy bierze rano w sobotę swoje Atari XL/XE, Commodore 64, ZX Spectrum, Amstrada, Amigę 500, Amigę 1200 czy Atari ST, PC DOS, ładuje w samochód i jedzie na party place, tfu, na giełda place.

Może to być jakiś klub, jakaś piwnica, suteryna, szkoła, klub kultury, cokolwiek, byle było na tą sobotę wraz z nocą wynajęte, był prąd, stoliki, krzesła. Bierzemy lodówki turystyczne, pepsi, colę, mirindę, tonę napojów energetycznych, chipsy, stare gazety, pudła z dyskietkami, joysticki, ładujemy się z tym wszystkim do sal, ustawiamy na stolikach, zapuszczamy i gramy w najlepsze w Shadow of the Beast III, LEandera, Ghost n Goblins, Operation Wolf i inne legendarne hity :-) Nie wierze ze w 2mln mieście nie znalazło by się kilkudzięsięciu maniaków oldschoolu, demosceny i starych komputerków, żeby się nie zebrać co jakiś czas i nie bawić razem. A co za problem raz w miesiącu wsadzić to Atari czy Commodore w samochód i przyjechać z Łodzi, Trójmiasta, Poznania czy Wrocka? Raz uchroni nas to przed stetryczeniem, a dwa odnowi dawne kontakty, pozwoli nawiązać nowe. Pamiętam jak na Próba Generalna Party w Ostrowcu Świętokrzyskim lud scenowy tachał destkopy IBM PC z monitorami CRT w rękach, pociągami je wiozło się na party place, do swojej Mekki, nie było że nie ma i nie można. Sam wiozłem wtedy desktopa, IBM PC 486 DX4 100mhz, z klawiaturą, Gravisem i Monitorem CRT, w czym pomagali mi amigowi scenowcy chcący odwiedzić pecetowskie party, Mars i XTD, którzy przed party zatrzymali się u mnie w podwarszawskiej Falenicy i razem z niej ruszyliśmy do Ostrowca Św, sprawiedliwie tachając wielkiego i ciężkiego desktopa. Wtedy można było to i dzisiaj można, tym bardziej że jesteśmy usamochodowieni i łatwiej nam wszędzie dotrzeć.

Do przemyślenia cała sprawa organizacyjna. Czy robi to jedna załoga maniaków w jednym miejscu, czy zmieniają się załogi organizatorów ale zostaje jedno miejsce spotkań, czy też zmieniają się w ramach wawy załogi organizatorów i zmienia się też miejsce Nowej Giełdy Bajtka, przenosząc się po różnych dzielnicach? Wg mnie najbardziej kultowe jest oczywiście Śródmieście, okolice Grzybowskiej i TEJ szkoły, nie muszę chyba nawet mówić dlaczego. Jest to we wspomnieniach osób, które tam latały co tydzień miejsce wręcz kultowe. To już są drobnostki organizacyjne, ważne żeby coś się zaczęło dziać, by scenerzy i gracze z epoki 8 & 16 bit mieli znów miejsce spotkań, gdzie nie byli by wytykani palcami za odpalenie Atari XL, granie w Lasermanię wraz z kumplami czy wpatrywanie się w wielogodzinny scroll i greetingsy w demie W.M.F.H. :D Mają takie spędy miłośnicy winylu, zbierania znaczków, nie widzę powodu by nie mieli stałego miejsca spotkań demoscenowcy i retrogamerzy:D

No dobrze, zgłaszam swój akces do organizacji takowego stałego miejsca spotkań dla sceny i retrogamingu w Wawie, jeśli ktoś też chętny proszę o kontakt. I może znów będzie nam znów dane choć raz w miesiącu spotkać się na Giełdzie Bajtka…i kupić nowy Secret Service :)

Akira/Pulse.

ps. Na zdjeciach dwie red.akcyjne SCENIAL’owe kotki :D

ps2. Rację mają orgowie Pixel Heaven 2k14! Game Is NOT Over!

ps3. po krótkiej naradzie uzgodniliśmy z MHL’em of The Edge że desktopów można pociągami już nie wozić, ale w ogóle na Nowej Giełdzie muszą być!

ps4. Zabieram się za następna porcję Pratchettów i za parę dni #2-ga cześc maratonu czytelniczewgo świata dysku!

About Akira

Academy / The Edge / Substance / Surprise! Productions / Pulse