Sillyventure 2k14 PartyRaport, Gdańsk, 5-7 Grudnia

Oto zawołanie i inwokacja przyjęta w party raportach od trzech już prawie dekad ufundowana przez pierwszych party raporcistów w latach 80″ za pierwszej fali 8 i 16 bitowych demoscenowych szaleństw…;-)

O party dowiedziałem się od Mr.Wolfa, który podczas niezobowiązujących wspominek o starych kultowych grach na 16 bit Atari ST i Amigę 500 oraz przemyśliwania retro-gamerskich i scenowych cyklicznych spotkań, ich modelu i organizacji znienacka spytał się czy wybieram się na tegoroczne party do Gdańska. Zaraz potem wszedłem na stronę organizacyjną party, z zadowoleniem i podziwem dla zamieszczonej tam grafiki ją obejrzałem, napisałem do Grey’a/Mystic Bytes ze zgłoszeniem udziału a następnie wróciłem do słodkiego nurzania się w nostalgii i oldschoolowych klimatach 8 i 16 bit, przypominania sobie hitów z a500 i starych demek z lat 80 i 90 na Atari XL.

Zorientowałem się dość późno bo miesiąc wcześniej że nie mam zarezerwowanego noclegu na czas party. Maile do leżącego rzut beretem od party-place hostelu zostawały bez odpowiedzi, skorzystałem więc z rezerwacji online i mimo braku potwierdzenia ze strony hostelu spokojnie uznałem że miejsca mamy zabookowane. Po paru dniach ciszy brak jakiegokolwiek mailowego potwierdzenia rezerwacji zaczął mnie niepokoić i zadzwoniłem do recepcji wyżej wymienionego w zeznaniach Bursztynka.

Gdy już się dodzwoniłem co tez łatwe nie było, okazało się że, cytując panią z recepcji “Atari zajęło cały hostel, nic nie ma”. Słysząc to wpadłem tu w lekkiego doła, bo obiecywałem sobie wieczorne polaków rozmowy o starych magazynach w hostelowych fotelach z Mr. Wolfem z amigowej sceny, który tez działa na senie Atari i zapowiedział pojawienie się, a następnie zawiadomił mnie ze zdołał zarezerwować miejsce w Bursztynie i z Małym ze sceny Atari o starych i nowszych produkcjach.. No pięknie… Rozpoczęło się poszukiwanie czegoś do przespania się i rozłożenia gratów na weekend. W końcu, już załamany bezskutecznymi poszukiwaniami w okolicznych hostelach, zadzwoniłem do położonego także na Wyspie Spichrzów w samym centrum Novotelu by Accor Hotels gdzie okazało się że mają akurat wolny pokój na ten weekend. Po szybkim sprawdzeniu na mapie okazało się że nie jest nawet specjalnie daleko od party place i można tam zgodnie ze scenową tradycją, będąc po przyjacielskim spożyciu wody ognistej ze znajomymi przy wielogodzinnych dyskusjach o starych i nowych demach dojść sobie do sleeping roomu w parę minut spacerem. Stał się ten pokój wygodną, luksusową wręcz (zdjęcie na górze) red.akcyjną siedzibą i gdańską HQ na czas party :-)))

W końcu nadszedł dzień party. W piątek z Warszawy miało jechać jechało kilka ekip samochodami, nie zgadaliśmy się jednak na wspólny konwój i party trip, jako że większość scenowiczów z Warszawy i okolic wolała jechać z samego rana by na party być także wcześnie. My tymczasem mogliśmy ruszyć dopiero ok 11-stej ostrożnie licząc swój przyjazd do Gdańska na późne popołudnie.

Miejsca mieliśmy zarezerwowane jak wspomniałem wyżej w Hotelu Novotel Centrum Gdańsk, leżącym na wyspie spichrzów, który wybrałem z konieczności i braku miejsca w opanowanym przez demoscenę Bursztynie. Dojechałem, zaparkowałem między Mercedesem i Infinity fx35, zatrzaskując drzwi kilka razy, bo zamek w Pandzie nie działa za dobrze, wyciągnąłem Atari 800XL i wsadziłem pod rękę by już odmarzało po drodze w bagażniku a następnie raźno i z dumnie uniesioną głową ruszyłem w kierunku recepcji. Tam panienka zrobiła lekko przerażone oczy, pytając o rezerwacje. Nie dałem się zaskoczyć i triumfalnie wyciągnąłem wydruk rezerwacji. Na takie dictum zostałem zameldowany i otrzymałem kartę do drzwi, jak raportuję szanownej scenie, pokoju nr 420. Po wniesieniu ciuchów i oraz aparatów fotograficznych, tym razem by nie dać się zaskoczyć awariom jak to bywało na poprzednich parties, gdzie w efekcie robiłem zdjęcia telefonem, wziąłem zarówno lustrzankę nikona jak i kompakt olympusa cemedię c4000, padłem na wyrko chwilę odpocząć, a potem poleciałem na party place zobaczyć kto już przyjechał i co się dzieje.

Z Novotelu do Szkoły Podstawowej w której odbywało się party było ok 800 metrów, może kilometr. Stwierdziłem, że jestem zbyt zmęczony na rozkładanie sprzętu. Poszedłem więc na piechotę obiecując sobie, że cały przywieziony 8 i 16 bitowy sprzęt rozstawię w sobotę. Po dotarciu do szkoły okazało się , że sporo ludzi już się zjechało a co poniektórzy już zdążyli rozstawić sprzęt i oddać się ulubionym grom. Królowały komputery Atari, co był oczywiste, w końcu było to party organizowane przez scenę Atari i jej poświęcone, ale co ciekawe było to chyba pierwsze polskie party atari gdzie na party place było więcej 16 bitowych ATARI ST i 32bit ATARI FALCON opartym o Motorolę 680030 niż 8 bitowych Atari 800XL/65XE. Tych było także mnóstwo, zarówno gołych 800′tek jak i solidnie rozbudowanych o dodatkowego Pokeya, 1 mb RAM plus Cartdrige Side2. Po obejściu party zdziwiłem się jak dużo przyjechało Amig, z czego prym wiodły Amigi 600, których razem z mr. Wolfem naliczyliśmy 6 sztuk a włącznie klasycznych Amig na party place zliczyliśmy ok 10 sztuk.

Większych 16 i 32 bitowych Atari ST i STE było na party place za to mnóstwo. Partowicze na nich grali, oglądali dema, kończyli pice na gfx-compo i muzykę na ST multichannel compo i ST chip compo.

Zresztą tegoroczna edycja Sillyventure była specjalnie poświęcona Atari ST/STe. Także w rozmowach na party widać było, że ta 16 bitowa maszyna ta jak i 32 bitowy Atari Falcon oparty na Motoroli 680030 staje się równorzędną platformą na scenie ATARI, solidnie supportowaną w nowe relejsy, od końca lat 80″ i początków 90 do niedawna całkowicie opanowanej wyłącznie przez 8 bitowe małe Atari 800Xl/65XE. Przez wiele lat Atari ST/STE było równie zapomniane jak też i do niedawna Amiga 500/500+/600 na demoscenie Amigi, która to legendarna konstrukcja również przeżywa wielkie ożywienie.

Miałem nadzieje spotkać Xceeda, z którym jechałem z Wawy na Symphony’2004 Party do Poznania, ale nie spotkałem. Spotkałem za to Małego ze sceny Atari, który dojechał już z Warszawy i Wolfa, a także Grzybsona i Pitera. Przywitałem się z mocno zabieganym Grey’em, uiściłem zwyczajową opłatę i otrzymałem identyfikator oraz…. tablice do samochodu… a raczej ramkę do montowania tablic do samochodu z logiem Sillyventure, to chyba najbardziej odjechany gadzet do partowej wjazdówki z jakim się spotkałem w swojej historii jeżdżenia na scenowe zloty :-)

Trafiło się także kilka włączonych ZX Spectrum a na stolikach po lewej stronie sali skupiła się partująca na SV także polska scena C64 z kilkoma Commodorkami C-64, można było tak obejrzeć demka na Commodore 64, trwało też oldschoolowe kopiowanie ich na dyskietki 5,25 :-) Zacząłem rozglądac się za Bookerem, niewidzianym przeze mnie od czasów Sillyventure 2011 i Silesia Party V w Będzinie, ale znaleźć nie mogłem jak się potem dowiedziałem nie dojechał z UK. Wśród komodorowej części gości Sillyventure natrafiłem za to m in. na Sebaloza i Nitro. Cały czas dojeżdżali nowi partowicze, wchodzący kurtkach na salę, szukając znajomych i miejsca do rozbicia się z przywiezionym komputerem.

Ok 21:00 zmęczony podróżą przeszedłem się na stare miasto poszukując czegoś do zjedzenia a następnie zmęczony 400km podróżą i pierwszym dniem party odpocząć w hotelu.

W sobotę rano obiecaliśmy sobie z Ewą przed party place wyskoczyć do Władysławowa, zobaczyć jak wygląda zimą. A wygląda jak się okazało po krótkiej inspekcji, przepięknie, sennie i diabelnie pusto… niesamowita atmosfera niczym miasteczka z filmów Davida Lyncha tudzież przygodówek typu Darkseed czy Phantasmagoria z lat 90″. Nie powiem żeby atmosfera nadawała się do codziennego życia, trochę zbyt pusto i myślę że można się na dłuższą metę tym wystraszyć. Jednak lubię trochę zgiełku, a raczej poczucie, mieszkając w swojej podwarszawskiej miejscowości, bliskości na i kilkunastominutową jazdę samochodem czy kolejką, na życzenie tłumów i zgiełku, jeśli bym tego klimatu zapragnął.

Sobota@party place

Na party w sobotę zjawiłem się ok 14, zaraz po powrocie z Władysławowa i podziwiania Silent Hill’owskich klimatów :-) Szybko się wyjaśniło też, czemu nie można było wynająć miejsca w okolicznych hostelach. Sala gimnastyczna pękała w szwach a na korytarzach szkoły słychać było francuski, hiszpański, fiński, niemiecki, angielski, grecki… byli też scenowcy ze Szwajcarii a dojechali nawet Hiszpanie. Sillyventure, jako pierwsze polskie party ze sławnej serii IntelOutside’ów stało się party międzynarodowym, na które przyjeżdzają scenowe grupy z całej Europy by pobyć wśród swoich, bliskim duchem i pasjami ludzi i wystawić przygotowane produkcje. Równie pozytywny był przekrój wiekowy przybyłych na party – bawili się na party place uczestnicy od lat kilku, grający w proste arkadówki, przybyli ze swoimi scenowymi rodzicami po partowiczów lat 50 i 60, którzy już jako dorośli ludzie zaczynali swoją przygodę ze sceną i programowaniem na Atari w połowie lat 80″, kiedy to pojawiły się w Polsce pierwsze 8 bitowce i rozpoczęła się ta wielka, trwająca do dziś przygoda. Atmosfera, dzięki odpalonym maszynom z lat 80″ była jak na komputerowo-bajtkowych giełdach m. in tej na Grzybowskiej w szkole, leciały chipówki, dema, widać było wszędzie grających w stare tytuły np. The Goonies czy R-Type II partowiczów.

Spory tłum kłebił się przy stanowisku Lotharka, gdzie odbierano zreperowany sprzęt i kupowano rozszerzenia do Atari XL/XE i Atari ST. No własnie, dla osób które miały z tym sprzętem do czynienia w latach 80″ lub w pierwszej połowie lat 90″ a potem zostawiły swoje ukochane Atari…. jakie rozszerzenia znowu? No to dosłownie w paru słowach i wielkim skrócie co kupowano. Najstarszym i chyba wciąż na scenie najpopularniejszym jest sio2sd, zajmujący miejsce i rolę stacji dyskietek 5,25 do małego ATARI, tyle że na karty SD. Wgrywamy na nią demka czy gry i nie musząc nagrywać ich na dyskietki możemy sobie z SD je odpalać. Mogą to być zarówno plikówki ‘xex jak i obrazy ‘atr. jednym przyciskiem zmieniamy plik, drugim przypisujemy plik do stacji dyskietek, włączamy atari i gotowe. Następnym kupowanym coraz szerzej rozszerzeniem do 8 bitowego Atari jest nowe rozwiązanie o nazwie Side2. Rozwiązanie to widać było w większość małych Atari na party place i wygląda na to że powoli zajmuje miejsce starszego SIO2SD. Podobnie jak zadomowione już na scenie Atari sio2sd jest to także rozwiązanie na pamięć flash, tyle że na karty Compact Flash znane z lustrzanek i podłączane nie jako stacja dyskietek do jej portu a montowane do atari jako cartdridge. Side2 ma 2 tryby pracy, jeden z wbudowanym loaderem do szybkiego opalania programów, a drugi do pracy i programowania przy Atari, gdzie włącza się z niego SpartaDos. Nowością było także SIO2USB, interface do małego ATARI pozwalający łączyć je z portu stacji dyskietek z IBM PC, gdzie PC pracuje jako serwer plików dla 8-bitowego Atari. Interfejs pozwala wybierać i odpalać demka i gry prostu z twardego dysku na PC, bez etapu zgrywania ich z PC na kartę SD czy Compact Flash i wsadzania jej do Sio2SD czy Side2. Oprócz nich standardowo jak na każdym party montowano do przywiezionych Atari XL/XE rozszerzenie Ultimate czyli 1 MB RAM do małego Atari, którego wymaga coraz więcej demek a także układ rozszerzający małe 8 bit Atari o tryb stereo. Jeśli do tego dodamy coraz to nowsze wersję SpartaDos plus kontrolery IDE i twarde dyski 2,5 od laptopów montowane do 8 bit Atari mamy jaki taki bardzo ogólny obraz :-). Ze sprzętem rozbił się także Pirx [zdjęcie po prawej], który jak się okazało zachomikował spory zapas Microprinta do małego Atari, czyli interfejsu pozwalającego edytorom tekstu na 8-bit Atari na współpracę z drukarkami wyposażonymi w złącze szeregowe np. HP Laser Jet’ami. Nie mogłem tej okazji pominąć i jednego microprinta zakupiłem do red.akcyjnego Atari 800XL.

Na stoiskach można było zakupić także Mista, ‘a fpga computer’ jak nazywają go twórcy tej zdobywającej szturmem rynek retro graczy i wielbicieli dem na różne platformy konstrukcji. Jest to reimplementacja oryginalnego hardware Atari ST, ZX Spectrum, Atari 800XL czy Amigi 500 w nowoczesną architekturę FPGA. W zamierzeniach platforma MIST ma wspierać kilkanaście maszyn, od ZX81 po Sege Genesis. Jako miłośnik prawdziwego starego sprzętu patrzyłem na Mista z powątpiewaniem, nie mogę mu odmówić jednak funkcjonalności. Zamierzenie konstruktorów Mista było proste – minimum zajmowanego miejsca na biurku i kompatybilność z jak największą ilością starych platform. Od Amigi500, przez Atari ST po ZX Spectrum z Ay’grekiem po C64, którego akurat kompatybilność Mist’owa jest ciągle dopracowywana. Na party Mista w działaniu można było zobaczyć na kilku różnych stanowiskach – od uruchomionego TOS’U i pracy na nim jako ATARI ST po granie w R-TYPE II czy Lotusa III na Miście odpalonym jako Amiga500. Na jednym pudełeczku można obejrzeć dema na ileś platform i zagrać w stare gry, muszę przyznać pomimo swojego uwielbienia dla oryginalnego hardware, że jest to mocno kuszące. Dużą popularnością wśród partowiczów cieszył się także interface UltraSatan, pozwalający użytkownikom ATARI ST/STE na korzystanie z szybkich kart flash pracujących jako twardy dysk Atari ST, przez trzy dni party kupowali go zarówno polscy jak i zagraniczni scenowicze.

Wczesnym popołudniem na party przybyło 2 gości specjalnych, znanych z polskiej sceny muzycznej, którzy jak się okazało mają także związek z ATARI. Był to Liroy oraz założyciel i klawiszowiec zespołu Kombi Sławomir Łosowski, którzy opowiadali o trwającej od lat przygodzie z komputerami ATARI i nagrywaniu muzyki przy pomocy ATARI ST pracujących w studiu. Z zaproszonymi muzykami wdali się w dyskusję muzycy scenowi m in. obecny na party, znany z wielu ścieżek muzycznych w grach na małe atari Jakub Husak.

W międzyczasie niespodzianka spotkała Greya/Mystic Bytes, któremu w podziękowaniu za całą już serię Sillyventure Parties, z których organizacją Grey od paru dobrych lat się zmaga, zebrani partowicze odśpiewali organizatorowi gromkie STO LAT oraz wręczyli piękną statuetkę z logo ATARI. Grey wyraźnie się zawstydził, podziękował przybyłym i przepraszał jeszcze za niedociągnięcia i błędy, czym zszokował zadowolonych z party uczestników :-)

Klasycznie, by zadość stało się partowej tradycji sypnął się kabelek do bigscreenu i competitions zostały opóźnione. Nie przejmując się partowicze wrócili do oglądania demek oraz grania w ulubione pozycje a ja oddałem się dyskusji czemu uważam że Draconus II jest najlepszą i najbardziej kultową gra na 8 bit, taką ikoną wręcz jak ‘Shadow of the Beast’ na 16 bit a także czemu wolę wolę Zybexa od Warhawk’a i Uridium. Tutaj obóz graczy był podzielony równo i rozgorzałą dług dyskusja podkreślająca zalety i wytykająca wady wzmiankowanych tytułów. Wszystko to działo się przy odpalonych starych maszynkach, na których partowicze grali w ARCHON, co podziwiałem z opadniętą koparą, zawsze uważałem bowiem Archon za szczyt trudnośći i hardkoru, Road Race, Moon Patrol i River Raid a także i to na dwóch oddzielnych stanowiskach w 8-bitowy hit – The Goonies! :-) Dzięki odpalonej Amidze 1200 i stojącej obok 800tce można było na żywo porównać Montezuma’s Revange i Pharaoh Course z 8 bit z ich 16 bitowymi odpowiednikami (no powiedzmy) np. Rickiem Dangerous I i II :-) Na innej 1200′tce ostro naparzano w shoot’em upy, m in. w Galage Deluxe. Plotkowano także o reaktywacji Secret Service i dwóch numerach które już się ukazały, żądając oczywiście więcej sceny i 8/16 bitowych tematów, o nowej mniej grzejącej się rewizji 40-to megahercowej Furii na Amigę 600 a także o przygotowywanym kilkunastomegahercowym dopalaczu na małe 8-bit Atari. Tutaj głosy były mocno sceptyczne i większość partowiczów była za kodowaniem dem i gier na tzw. gołe Atari, podobnie jak to się dzieje na scenie Comodore 64, gdzie dema powstają na fabryczne, niczym nie dopalane Commodore 64.

Wieczorem rozpoczęło się Game Compo, ktróe mi się bardzo spodobało. Należało rozpoznać i wpisać na kartki tytuły muzyczek tytułowych a raczej tytuły gier z jakich są to muzyczki. Ze wstydem przyznaję że rozpoznałem wyłącznie Boulder Dasha co składam na karb zmęczenia ;-)) Następne było gfx game compo, gdzie z wycinka grafiki z gry, dla utrudnienia naprawdę małego, np. części tła, należało rozpoznać tytuł gry na Atari XL i Atari ST. Kompo okazało się dla uczestników party bardzo trudne, może stąd że wycięte były ze grafiki naprawdę niewielkie kawałki scenerii. Po oddaniu głosów pokazano więc na BigScreenie plansze z całymi grafikami, tzn zrzutami ekranu, z których wycięte były kawałeczki do compo. Okazało się że są były to takie hity jak Warhawk, Fred, International Karate z małego Atari czy Wings of Death i Millenium z Atari ST. Sam pomysł na compo – genialny, nostalgiczny i wg mnie jak najbardziej do stosowania jako stały element następnych edycji party. Można go wzbogacić w część demkową pokazując screen z jakimś efektem tak by scenowicze mogli zgadywać z jakiego pochodzi on demka i jakiej grupy :-)

Przez ten czas, do późnego wieczora, non stop, napływali kolejni partowicze, często jadący samochodami z dalekich zakątków Polski. Napływ uczestników party skończył się dopiero przed samymi kompotami, ostatni spóźnieni opłacali wejściówki i zakładali identy jeszcze ok 20′stej w sobotę. W międzyczasie na big screenie poszczano przesłania video skierowane do uczestników party nagrane przez znane osobistości świata Atari m.in. magazynu Atari ST Computing czy założyciela Atari Star Force czyli znanego wydawcy gier A.S.F., który działał także na scenie i zorganizował lata temu pierwsze party na małe Atari w Polsce, nomen omen także w Gdańsku.

O godz. 20 dwudziestej rozpoczęły się główne competitions, od music compo na małe Atari na którym wystawiono osiem chipówek, następnie ST na którym wystawiono także 8 chipków i Multichannel Atari Falcon. Ze wszystkich tych konkurencji najbardziej podobało mi się mdx compo na 8 bit atari i msx compo na Atari ST, na którym bardzo spodobał mi się kawałek ‘Starlight’ napisany przez polskiego muzyka MCH. Wymiękłem za to zupełnie przy 1-bit music competition, tutaj poziom pisku przerósł nawet moją, wytrenowaną na wielu 8-bitowych latach zdolność przyjmowania chipówek:-))) Tą konkurencję wygrał kawałek Flying Microbits’ Jakuba Husaka. W 8-bit music na Atari Xl/XE compo wziął udział XTD, który wrócił niedawno do scenowej aktywności. Praca o tytule ‘The Third’ spodobała się zgromadzonej publiczności najbardziej i wygrała msx-compo.
W grafikach na małym Atari był wyrównany wysoki poziom, kilka prac zasługiwało na wyróżnienie, ogólnie graphic-compo na wszystkie platformy bardzo się zgromadzonej na party publiczności podobało i przy wielu pracach rozlegały się głośne brawa. Mi na całym GFX-compo łącząc kategorie, najbardziej spodobały się 3 prace. Pierwsza to ‘Emissary’ Piesia, wystawiona w Kategori ATARI ST, która to compo zasłużenie wygrała. Druga to ‘I Came Here to Destroy Your World’ wystawiona przez autora o ksywie Odyn1ec/Lamers, o mocnym hard SF’owym temacie. Także warto sobie ją ściągnąć z ftp.pigwa.net z katalogu z pracami z SV2014 i samemu obejrzeć. Trzecią praca która mi się szczególnie spodobała to picek francuskiego grafika Ukko/Live, grafika którego styl podziwiam od połowy lat 90″, aktywnego zarówno na scenie PC, Amigi jak i Atari ST. Na 8 bit wystawiono 4 dema, piąte demo AD:6502 niemieckiej grupy Desire zostało źle skopiowane i w efekcie nie można go było odpalić. Na party pokazano sześć dem na Atari ST a w kategorii 030/060 cztery dema na Atari Falcon – dwa dema grup z Francji i dwa z Finlandii. Oprócz nich na demo-compo pokazano także dwa dema Atari 2600 i demo na Atari Lynx’a. Na party wyszło, także także demo na konsolę Atari Jaguar, które nie zostało pokazane na BigScreenie (dotarło za późno) ale jest dołączone do produkcji z SV2k14 party. Już w nocy podczas kompotów dotarło także mailem kodowane invitation na party C64 pt ‘Call Of Doty 2014′ autorstwa grup Onslaught ^ & Arsenic, które też jest dołączona do relejsów z party. Produkcji było tyle, że ostatnie competitions skończyły się ok 4 rano, co było zdecydowanie ponad moje siły i ostatnie 2 godziny oczy mi się same zamykały i niewiele już kojarzyłem. Przy takiej ilości prac warto by je zaczynać już w dzień albo wieczorem, tak by kończyły się ok północy a partowicze mieli jeszcze siły pogadać co widzieli przed padnięciem spać:).

Podsumowując ten pisany na gorąco, w niedzielę wieczorem, zaraz po powrocie z Gdańska party raport : wielkie podziękowania dla Greya, że znów podjął się samotnej praktycznie organizacji wielkiego zlotu. Udały się rzeczy, które na całej polskiej scenie, uważane były od lat za niemożliwe. Po pierwsze, zorganizowanie największego party w europie na całej scenie europejskiej ATARI. Z roku na rok, skuszonych pozytywną atmosfera, zagranicznych scenowców przyjeżdżało do Gdańska na SV Party coraz więcej aż w końcu stanowili oni chyba, w tym roku, myślę że z 1/3 partowiczów. Na party place oprócz polskiego rozbrzmiewał francuski, hiszpański, grecki, słowacki, fiński. Nie udało się to na polskiej demoscenie nikomu od czasów mr.Rootowych Intel Outside’ów, na które też masowo zjeżdżali zagraniczni scenowcy i może jeszcze Gravity Party w Opolu organizowanych w drugiej połowie lat 90″ przez grupę Anadune, które także stały się znane na całej międzynarodowej scenie. I za to Greyowi wielkie podziękowania i scenowa chwała. Udało się zebrać w jednym miejscu całą europejską scenę Atari a dzięki temu wyszły mocne produkcje zarówno na 8bit, ale także na 16 bitowe ATARI ST i 32bit ATARI Falcona. Jestem przekonany, że Sillyventure Parties przejdą do polskiej scenowej historii na równi z największymi legendarnymi zlotami lat 90″, które się wspomina po dziś dzień jako przykład wielkości polskiej sceny.

Druga rzecz, którą warto odnotować, bo jest to wg mnie wielkie osiągnięcie, nie wiem czy celowe i zamierzone, bo organizing party cały czas mocno podkreśla że SV to party dedykowane scenie ATARi oraz jej intergacji to to że dzięki swojej atmosferze sięgającej jeszcze zlotów lat 80/90, Sillyventure stało się party znanym na całej polskiej scenie, niezależnie od platformy sprzętowej. Stało się de facto jeśli chodzi o uczestników party multiplatformowym, na które zjeżdża się cała nasza scena, od C64 przez scenę PC i Amigi, ciekawa co dzieje się na jej atarowej, bogatej w nowe produkcje i wydarzenia części. Patrząc trochę z zewnątrz sceny Atari, udało się tu organizatorowi party coś naprawdę wielkiego. Scena Atari była bowiem przez lata w pewien sposób zamknięta, hermetyczna, a z drugiej strony także ignorowana przez innych scenowców np. z C64, IBM PC czy Amigi. Przez całe lata 90″ jeśli na polskiej demoscenie odbywały się party multiplatformowe to były to zwykle same C64, Amiga i IBM PC bez sceny Atari. Dziś dzięki takim party jak Sillyventure, głośnym na wszystkich platformach, scenowcy z C64, Zx Spektrum, PC czy Amigi zjeżdzają do Gdańska, uczestniczą w party, poznają scenę Atari, jej rozwiązania i produkcje. I za to wydobycie sceny Atari z tej izolacji, wielki respekt i szacunek dla Greya, z nadzieją że pomimo zmęczenia, będzie to dzieło kontynuował:-)

Na koniec muszę sfakać spora ilość partowiczów, którzy całe 3 dni party przebywali na party place na tzw. waleta, non stop obiecywali organizatorom że zaraz oczywiście identa wykupią a w ogóle to wpadli na chwilę ;-))) Jak nietrudno się domyślić do końca party tego nie zrobili. W efekcie na liście obecności widnieje z tego co pamiętam 240 osób, podczas gdy na party było solidnie więcej scenerów w tym właśnie mnóstwo bez wykupionego identa/wejściówki. W obliczu takiego dekowania się i chęci dobrej zabawy ale na czyjeś inne konto trzeba chyba jednak wrócić do wydawania wejściówek na wejściu na party place, jednocześnie kasując za wejście i dając listę obecności do wpisania, a Ci scenowicze, którym szkoda kilkudziesięciu zł na wejściówkę, niech się bawią na mrozie przed party place ;-))).

Z party wracałem mimo zmęczenia trzydniową imprezą zadowolony i ucieszony, mając przed oczami obejrzane produkcje, wspominając rozmowy i dyskusje ze znajomymi, pełen nowych pomysłów i notując sobie w pamięci co odpalić po przyjeździe do domu – gierkowe compo przypomniało mi choćby o przepięknej grze ‘Wings of Death na 16 bit, w którą nie grałem od lat. Oglądając dema na rozszerzonych do 1MB RAM XL/XE stwierdziłem też że jedno z posiadanych 8 bitowych Atari też rozbuduje, by móc sobie puszczać nowe demka, które tego wymagają, a nie tylko oglądać je na demo-compo czy potem w plikach video. Przed wyjazdem z Gdańska kupiłem też nowiutki, pachnący jeszcze drukiem drugi numer SECRET SERVICE, co jeszcze bardziej poprawiło mi humor, bo numer jak się okazało gdy go czytałem odpoczywając w drodze na stacji BP, zacny i ciekawy. Ale o nowym Secret Service i skandalu związanym ze zmianą nazwy po 2 numerach już w następnym artykule :P

wasz partowy korespondent
Akira/PLS

ps. wyniki pod tym linkiem: ftp://ftp.pigwa.net/stuff/parties/SillyVenture,2014.12.5-7,Gdansk,Poland/sv2k14results.txt

ps2. stuff z party: ftp://ftp.pigwa.net/stuff/parties/SillyVenture,2014.12.5-7,Gdansk,Poland/

About Akira

Academy / The Edge / Substance / Surprise! Productions / Pulse