Boot-selectory, magazyny i fanfalony [update] :-)

Miałem zabrać się za dalsze grzebanie w grach na A500, ale zakup goteka i wsadzenia go do Amigi sparaliżował te plany kompletnie:D Nagle bez pracowitego zgrywania ADF’ów na dyskietki, klęcia na pojawiające się podczas nagrywania badsectory i powtórnych prób dostępne stało się tysiące dem, musicdisków, slideshowów, zinów… całe bogactwo wielkiej sceny, od drugiej połowy lat 80 i pierwszej połowy lat 90″, jej złotego okresu oraz nowych produkcji aż do teraz na jednym kluczu USB w Amidze500. Dema lecą dzięki temu na okrągło, gdy robię coś innego, choćby nawet gdy sprzątam swoją jaskinię ze zwałów pudełek po pizzy i pustych butelek od fanty i chcę tylko posłuchać muzyki z Amigi, lecą artdyski, jak choćby Revelations/Cryptoburners o którym już wspominałem, Seven Seas/Andromedy, Prism/Melon Design’ów i przypomniany sobie chwilę wcześniej, nie oglądany od dwudziestu lat ponad Masterpieces, galeria wczesnoamigowych prac R.W.O. of KEFRENS. Dla polepszenia wrażeń wizualnych przytaskałem z zasobnej w skarby piwnicy pasujący designem do pięćsetki monitor Philips 8833 mk2 i dołączyłem do red.akcyjnego systemu. Od razu lepiej. Mniejsza plamka od 14″ TV swoje robi, w końcu mogę ustawić obraz jak chcę, korzystając z regulacji obrazu z tyłu monitora, a na dodatek pojawiło się stereo, zamiast telewizyjnego głośniczka. Muzyka sobie leci, grafiki na monitorze 8833mk2 przełączają się same, a ja zadowolony łażę sobie po domu, ciesząc się tymi łakociami niczym kocur śmietaną.

Z dobrego samopoczucia spowodowanego wypchaniem się scenowymi produkcjami jak nie przymierzając nawet nie kocur co świąteczny indyk na Wielkanoc nie wytrąciła mnie nawet awantura z nowym Secret Service’m i zamieszaniem wynikłym z braku praw do tytułu na resztę następnych numerów. Tyle lat czekania na powrót Secret Service, wielkie nadzieje, radość, entuzjazm gdy już wywszedł.. Po tak długiej przerwie dostaliśmy dwa dobre, nawet bardzo dobre numery a zaraz potem kłótnie w redakcji i rozczarowanie. Z radości że SS znów wychodzi pierwszego numeru kupiłem w empiku kilkanaście egzemplarzy i rozdałem znajomym, którzy go kiedyś kupowali, by nie przeczyli takiego wydarzenia, tak jak przeoczyliśmy wszyscy próbę odrodzenia Top Secret’u parę lat temu. Wszyscy starzy gracze o tym tylko jesienią rozmawiali, ciesząc się że Secret Service znów wychodzi. Drugi numer nowego Secret Service kupiło jeszcze więcej znajomych i spodobał się jeszcze bardziej. Po ujawnieniu problemu brakiem praw do nazwy przez redakcję magazynu na scenie zawrzało jakby granat odpalić. Wkurzyli się wszyscy z którymi na ten temat rozmawiałem, zarówno na Atari, na Commodore 64, na Amidze czy na Scenie IBM PC… Każdego kto czytał papierowe czasopisma o grach i komputerach w latach 90″ i miał nadzieję na ich renesans ten news mocno poruszył. Ja powiedziałem sobie trudno, może to jeszcze nie czas na powrót tych magazynów, może jeszcze nam się jeszcze nie należą i ze stoickim spokojem zapodałem następne demo na A500…

Przemyślałem potem trochę sytuację i stwierdziłem że taki kioskowy magazyn traktujący o grach i scenie musiałby wyjść znów, jak w 80″/90″ ze scenowych środowisk, być powołany z pasji i miłości do starych i nowych gier, sceny i dem, a nie chęci zrobienia na magazynie majątku. Tak jak do dziś funkcjonuje scena, właśnie z pasji i miłości do tworzenia, a nie dla zarobienia kasy. I tak jak było z tymi magazynami na początku lat 90. ŚGK, Reset, SS, TS, Commodore ^ Amiga czy Tajemnice Atari były efektem miłości do domowych komputerów, gier i sceny, wszystko w nich było pełne pasji, co widać po każdej stronie i każdym numerze tych jakże bliskich czytelnikom magazynów. Dlatego tak bardzo nam ich brakuje. Tam była dusza, drugie dno pod drukiem. Z każdego numeru parowała pasja i autentyczność, która zarażała nas czytelników, graczy i scenowców, powodowała ochotę na zagranie w wymienione genialne tytuły i poznanie dem i innych produkcji o których pisali redaktorzy.
Jak już jesteśmy przy temacie odrodzonego Secret Service i całej tej kołomyii z tytułem… Ucieszyłem się z niego strasznie, dwa nowe numery na bardzo dobrym poziomie, zarówno z nowymi produkcjami jak i silnym osadzeniem w retro-gamingu, z artykułami pisanymi dla dorosłego gracza, pamiętającego poprzednie dekady grania. Artykuł ‘Stracone Lata’ w numerze #2 rewelacyjny, reszta także. W końcu magazyn na jaki czekałem ostatnią dekadę z okładem. A tu wybucha bomba, że redakcja nie zapewniła sobie praw do tytułu na przyszłość. To już lepiej było do początku startować od początku pod własną, należąca do redakcji nazwą, zacząć coś nowego, niż iść w ustne umowy z właścicielem praw do nazwy, by po dwóch numerach szarpać się i przyznawać że do wydawania Secret Service nie ma się zapewnionych praw autorskich. Bez sensu zupełnie to szarpanie się. Pzecież posucha na rynku magazynów komputerowych w Polsce jest taka, że magazyn o grach kierowany do dorosłego, grającego od lat 80″/90″ czytelnika od razu wydawany pod swoją nazwą także miałby spore szanse, a na pewno większe niż w atmosferze takiego skandalu.. Przy okazji tej PR’owskiej katastrofy z reaktywacją SS’a wróciły całe sprawy i klimaty w jakich upadały kultowe i legendarne pisma komputerowe – nie z powodu braku czytelników jak można by było przypuszczać… Jak się po latach okazuje, bo wkurzeni redaktorzy uchylają rąbka tajemnic magazynów komputerowych z lat 90, pisma te upadały w wyniku wewnętrznych swarów i kłótni redaktorów podpuszczanych przez przeróżne wchodzące na polski rynek korporacje wydawnicze, pragnące zamiast zakładać coś od nowa, wykupić działające już na rynku świetny tytuł i urządzić go po swojemu. Jak to się zakończyło to już wiemy. Po wspaniałych magazynach mamy tylko wspomnienie i od lat czekamy by pojawił się znów choć jeden taki tytuł. Żeby choć jedno pismo na poziomie, coś jak angielski magazyn papierowy ‘Retrogamer’. Jeden choć miesięcznik dla dorosłego gracza, wydawany porządnie, gruby, na porządnym papierze, o starych i nowych grach, bez zapominania o czasach 8 i 16 bit, z raportami z parties, solucjami i oczywiście chartsami. Tak jak można było to robić w 90. Jeden choć taki magazyn żeby znów móc poczytać i poczuć zapach drukowanego magazynu. Wiadomo że nie byłby to magazyn wysokonakładowy a raczej coś a la ‘Hi-Fi i Muzyka, temat i grupa docelowa to w końcu czytająca jeszcze drukowane słowo intelektualna elita graczy, niezzombifikowane resztki łacińskiej cywilizacji pragnące zarówno słowa drukowanego jak i zapachu jeszcze ciepłego drukowanego na papierze magazynu.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że cała ta przykra sprawa z prawami do tytułu i nowym SS tylko zepsuła znów atmosferę wokół drukowanych magazynów. Nie było to potrzebne. Podobnie zresztą jak po skandalicznej reaktywacji Top Secretu w połowie lat 2000, gdy bez żadnej, ale to żadnej reklamy, hype’u i zapowiedzi po prostu wrzucono do kiosków TOP SECRET, a następnie ze zdziwieniem ze nikt o tym nie wiedział, wiec nie kupował, po paru numerach reaktywowany TOP SECRET zamknięto :/ Tak się legend nie traktuję.

Wszystkie te pisma, ich historie z końca lat 80-tych i lat 90-tych to przykład tego, jak przyjaźń młodych ludzi, wspólne zakładanie czegoś wielkiego, pełne pasji i miłości do gier pisanie, potem wielki sukces magazynów niszczony jest przez przybyłą z zewnątrz korporację, pokazującą krajowcom swoje błyskotki i patrzącą jak się o nie zabijają a wraz z tym swoje dzieło. Wszystko to było jak prac antropologicznych Bronisława Malinowskiego o kulturach niezniszczonych przez dziki korporacjonizm zachodniej kultury. Przyjaźń, wspólne tworzenie, kochane przez czytelników magazyny, obca korporacja niczym kolonista na żaglowcu i sprzedanie a w efekcie zniszczenie naszej własnej dziennikarskiej kultury i magazynów. Tak popadało większość magazynów, w atmosferze kłótni o nagle pojawiające się świecidełka, muszelki i błyskotki, tu występujących jako pieniądze z zachodnich firm wydawniczych, którym nie chciało się zaczynać czegoś od początku, a które wolały wykupić i rozwalić to co było. Bajtek, Magazyn Komputer, Świat Gier Komputerowych, Top Secret, Secret Service, Reset…

Co dalej? Po TS parę lat temu i teraz przy kłótniach i niepewności losu nowego SS sytuacja fanów magazynów komputerowych, tych wydawanych na papierze, jest jeszcze trudniejsza. Cały czas tysiące ludzi czekały latami na własny magazyn na poziomie, odwołujący się do legendy i tradycji magazynów z lat 80 i 90, tyle że po takich wydarzeniach jak te z reaktywacją Top Secret sprzed paru lat i reaktywacją Secret Service teraz, który po 2 numerach zmienia nazwę, mało kto teraz uwierzy że te legendarne tytuły mogą naprawdę wrócić. Nie wiem czy nie łatwiej dziś byłoby od zera wystartować z nowym zupełnie projektem i tytułem, nieobciążonym tak wielkimi oczekiwaniami i legendą z lat 90″, silnie osadzonym w popularnych u nas wśród graczy retro i na scenie komputerach: Atari XL/XE/Commodore 64/ZX SPECTRUM/Amiga 500/1200 i PC-DOS i tak jak w 90″ piszącym także o demach i scenie. W tym miejscu rozważań trzeba życzyć redakcji Pixela, jeśli tak będzie się nazywał wychodżacy jako nowy SS magazyn, każda próba pisania o starych i nowych grach i wydawania papierowego magazynu zasługuje na wsparcie.

Ostatni tydzień non stop za mną chodzi a w efekcie gości na ekranie 14″ tv podłączonego do Amigi 500 ’3D Demo II: A Monochrome Nightmare in Color by danish division o ANARCHY :-D Motherf….n great:) Micha sama się śmieje od ucha do ucha już przy pierwszych taktach skocznej muzyczki MadFreaka/Anarchy. Dużo osób w 90″ nie doceniało tego dema, sam się do tego przyznaję, stawiając je za tak legendarnymi produkcjami Anarchów jak FLOWER POWER czy IN THE KITCHEN. Zakodowane przez Hannibala/Anarchy ’3d Demo II’ było ukryte w cieniu swoich dwóch sławniejszych braci i anarchowych produkcji. Zupełnie niesłusznie, to jest mocarne trackmo z genialną bardzo amigową w stylu, charakterystyczną dla pierwszej połowy lat 90″ muzyką. No i jeszcze ta zawieszona w przestrzeni kosmicznej wektorówka na końcu!!! Glentze i latające sobie swobodnie wektorki w przestrzeni kosmicznej na zakończeniu 3D_Dema powaliły mnie na początku lat 90-tych a i teraz sprawiają że uśmiech się robi niczym szalonemu kapelusznikowi. Muzyka jest tak fenomenalna, że przy efektach z 3d scrollerem i glentzami oglądanymi od środka mam ciary na plecach, w tym miejscu ścieżki dźwiękowej po nie da się nie paść z zachwytu, po chwili jeszcze przy muzie na creditsach… Fors Swapping Write to.. AARS, Denmark. Aars! Wszyscy starsi scenowcy pamiętają co dla sceny C64, PC a głównie sceny Amigi znaczyło coroczne The Party w Danii. Najlepsze produkcje jakie świat widział. Wielkie targowe hale napakowane scenerami z całej europy po sam dach, także tymi z Polski, bo jeździły od The Party II wyprawy z polskiej sceny, opisujące potem swoje zamorskie wojaże na wielkie party w zinach i diskmagach:D Wielkie czasy! Jednak scena zmienia człowieka na całe życie, po tylu latach od zaprzestania mail-swappingu na widok swapperskiego ogłoszenia i pocztowego kontaktu w end-scrollerze 3D Demo II pierwsza ty myśl by napisać! Aż mnie skręca żeby napisać, wysłać dyskietkę! To nic że to ogłoszenie sprzed 20 lat. Nieważne!!! Ręka sama wędruje do kartki papieru i długopisu by napisać list, nagrać świeże produkcje z naszej polskiej sceny i słać!!! A potem z wypiekami czekać czy będzie odzew! W końcu to ANARCHY! AAAaaaa! Nie, nie odmówię sobie, wrzucam jeszcze raz, ctrl+amiga+amiga i jedziemy z 3d Demem II Anarchów jeszcze raz. Nie wiem czy wytrzymam i odmówię sobie potem sesję puszczania na zmianę, do oporu Flower Power + In The Kitchen, ew. poprawiając produkcją ‘Seeing Is Believing’ z pogowaniem po pokoju i robieniem fali przy wolniejszych fragmentach muzy Formata. Raczej sobnie nie odmówie ;). A potem dla dopchnięcia zadowolenia już nad czerwoną kreskę estetycznej i emocjonalnej przyjemności Interference + World Of Commodore’92 Sanitów. btw, czy oni w końcu dostali tą nagrodę za wygranie World of Commodore’92? Magazyny wspominały wtedy że z uwagi na ciężką sytuację firmy Commodore były trudności z wydaniem nagród. Pamięta ktoś jak to się dla Sanitów i TRSI skończyło? bo mnie to męczy strasznie od 20 lat czy Sanity za WOC’92 a TRSI za znakomite ‘Wicked Sensation’ otrzymali jak należy swoje gifty.

Przez te rozważania o targach World of Commodore ’92 nabrałem ochotę na przypomnienie sobie Wicked Sensation, dema TRSI które zajęło drugie miejsce. Momencik, sięgnę do goteka i zmienię image adf. O jest… Niesamowicie luksusowe rozwiązanie, od dawna Amigi się o to prosiły, w obliczu wygodnego sio2SD na Atari czy podobnego rozwiązania na C64. Myślę, że dzięki tej stacji na pamięć flash spotka nas następna fala powrotów do Amig 500/1200, bo głównym problemem, zawsze w rozmowach ze znajomymi, i ich używaniem były dyskietki z demkami i klasycznymi produkcjami a raczej ich brak. Wielu mówiło ‘jasne ze chciałbym znów prawdziwą Amigę, ile można na emulatorze lizać cukierek przez szybkę i wyobrażać sobie że oglądam to na prawdziwej Amidze, jak w czasach zanim g…. walnęło w wentylator, a nie jakimś erzatzu, pewnie że bym chciał, człowieku… śni mi się często, że podchodzę jak kiedyś do skrzynki pocztowej, a tam koperty pełne sendów od kumpli, pełne dyskietek z demami, śni mi się że na party znów jadę, yeah man… ale skąd ja wezmę dyskietki z produkcjami na nią? A tak puszczam sobie, wspominając te wspaniałe czasy adf’y i winuae, wiem że smutno i żałość bierze ale co poradzisz człowieku, taki lajf… Tak mniej więcej to wyglądało w rozmowach ;-) I faktycznie, nie ma co ukrywać, był to problem. Nagrywanie pod Workbench’em dem na 3,25 floppy po kabelku null modemowym z IBM PC było wolne, wkurzające i z uwagi na jakość dostępnych w dzisiejszych czasach dyskietek bardzo zawodne. Trzeba było być totalnym maniakiem, by jak ja nagrać sobie pudło demek w erze przedgotekowej. Przyznaje otwarcie, za przyjemne to to nie było, tym bardziej ze jakość dyskietek się mocno, ale to naprawdę mocno popsuła i z kupowanych nowych pudełkowych i niby firmowych dyskietek daje się nagrywać tylko co któraś.

Z samym gotekiem jest problem taki ze nie do końca pasuje on budową przedniego panelu do otworu na stację dyskietek naszych Amig. Powstał w końcu jako zamiennik stacji dyskietek do keyboardów, syntezatorów i przeróżnych innych urządzeń które korzystały z floppów. Sam software pozwalający mu pracować jako stacja do Amigi czytająca pliki ADF z pamięci flash został napisany do niego już później na francuskiej scenie… Wpakować goteka do jednej z posiadanych Amig trzeba koniecznie, jest to zupełnie nowa jakość i oglądania dem i grania. Ja wykorzystałem w tym celu leżąca od dawna bez zajęcia piećsetkę z rozwaloną wewnętrzną stacją dyskietek. Wyjąłem ją, padniętą stację wykręciłem, włożyłem w to miejsce goteka, podłączyłem taśmę i zasilanie i cieszę się z tego jak diabli. Są na scenie magicy którzy umieją go tak zamontować, że przełączają obrazy dyskietek przy zamkniętej obudowie, mi się to osobiście nijak nie udaje. Tutaj wieszcze wielki bój, który już widać na allegro, o zewnętrzne stacje dyskietek, nawet te zepsute, bo liczą się właściwie z nich obudowy z kablem plus bootselektory. Pozwala to zamiast wywalać podstawową stację dyskietek z amigi i skazać się już tylko na klucz usb co tez nie jest przecież idealnym rozwiązaniem, przełożyć goteka do zewnętrznej obudowy od zewnętrznego floppa i jedna zworka na Goteku ustawić ją jako df1:, a bootselectorem w pięćsetce załatwiać sprawę bootowania : albo dyskietki z floppa df0: albo pliku ADF z zewnętrznego goteka działającego jako stacja df1: Jest to rozwiązanie idealne. Już zacząłem polować na takowy bootselector, zresztą nie tylko ja sobie to tak sprytnie wykombinowałem, polować zaczęło pewnie pół sceny, bo sprzedawcy gotek’ów choćby na polskim allegro już piszą w aukcjach disclaimerek, że nie posiadają do nich bootselectorow i zewnętrznych obudów :/ Ciężko nagle liczyć, by odkryto nagle w jakimś starym od lat 90″ nieodwiedzanym magazynie zapasy zewnętrznych floppów do Amig idących w tysiące sztuk i wielkie zapasy bootselectorów, a to właściwie w tej chwili staje się najbardziej poszukiwany towar dla wielbiciela dem i gier na tą platformę:-)

Przerwałem te nerwowe rozważania, wprawiające mnie w paniczną nerwowość myśleniem skąd wziąć by zapas choć kilku bootselectorów do Amigi i przypomniałem sobie o Masterpieces/Kefrens z grafą RWO. I zwróciła moja uwagę po raz któryś piękna nostalgiczna muzyka w Masterpieces. Nostalgiczna była już w 90″ jak wyszedł ten artdysk, teraz wyciska łzy z oczu, na wspomnienie tych czasów. Potem Clayrvoyance węgierskiej grupy Absolute! Jak mogłem to demo ominąć? Jakoś nie skojarzyłem tej grupy z jedna ze swoich ulubionych grup i dem z początków lat 90 – z demem RAY OF HOPE 2 węgierskiej grupy Majic 12. Jaka tam jest grafika Rack’a, a jaka muzyka! Absolute to remake Majic12, demo także z grafiką Racka, wspaniałe, po prostu wspaniałe, jeszcze lepsze niż RAY OF HOPE 2… dobra, poszczam jeszcze raz, nie będę sobie odmawiał! Potem dla przypomnienia i padnięcia z zachwytu nad muzyka i grafiką znów Ray of Hope. No dobrze, uspokoiłem się tymi pysznościami… gotek i bez bootselectora wykonuje swoja robotę. Potem sprawiłem sobie jeszcze lepszy prezent – wrzuciłem adf z MOBILE DESTINATION UKNOWN / Spaceballsów, demkiem z niesamowitymi wektorówkami i mocarną muzyka Audiomonstera, gdy je zobaczyłem na swojej 500′tce w 1993 roku nie moglem uwierzyć ze to nie AGA. Wyglądało jak AGA:-) Dalej wygląda jak AGA!!! :)
Po paru próbach dokupienia kilku gadzetów do posiadanych komputerków stwierdziłem że run zrobił się nie tylko na to goteki i zewnętrzne stację. Ostatnio chyba nasiliła się znów moda na vintage computing, scenę i reto gaming, na oglądanie dem na znów na prawdziwym legendarnym sprzęcie przy którym spędzaliśmy tyle fantastycznych chwil w 90″. W efekcie sprzęt wystawiany jest za coraz wyższe ceny, powiem szczerze że czasami chyba nawet przesadne. Sprawdzona boxowa A500 za 700zł? Aukcja z końca listopada. Amiga600HD w pudełku za 800zł? Była, i chyba na dodatek się sprzedała, może po jakichś negocjacjach bo aukcja z ‘kup teraz’ zniknęła, w co własnym oczom nie wierzyłem. Potem ktoś wystawił dopalacz Elboxu, wcale nie demona szybkości raptem, bo na motoroli 030 z 8 MB RAM’u. Tłukło się masa ludzi a cena poszybowała do 1000 zł prawie. Matko boska. Potem zajrzałem na Atarowską działkę. Falcon 030 za 2900 zł. Atari ST z dedykowanym monitorem za 1999zł. 8 bit Atari 65XE ze stacją floppy za 700zł sprzedało się po chwili. Stacje dyskietek wystawiane po kilkaset zł znikają uwaga po parunastu minutach, tylu jest polujących z ustawionym powiadomienie o takiej aukcji. Akurat stacje dyskietek do małego Atari mnie nie dziwią, to zawsze był kosztowny sprzęt, na swoją dwustronną XF551 zbierałem całymi miesiącami i pamiętam ze była droższa od samego komputera. Ale za to jaki luksus :-) Wreszcie koniec z kasetami, nastąpiła jakże wygodna era dyskietkowa. Dostępne stało się mnóstwo niechodzących na kasetach użytków i wiele wyłącznie dyskietkowych gier, których nie było w wersji ‘tape’, ew były ale straszliwie pocięte. Potem nieopatrznie, w swojej głupocie, oddałem stację Xf551 znajomemu, ten ją po latach gdzieś zgubił, a ja zadawalam się na razie modelami 1050 i California Acces LDW2001.

Potem kilka numer gazet komputerówych na c64 i amige. Czy ja wiem czy takich bialyck kruków? No niech będzie. Ale 200 zł za kilka numerów? Maniakalnie uwielbiam komputerowe gazety drukowane, i o grach i o użytkach i o scenie. Ale przy tej cenie odpadłem i obszedłem się smakiem mimo że ich w kolekcji nie mam. Szczytem wszystkiego była aukcja ZX81 w kartonie , w stanie mint, który poszedł za 1200zł. Jakie dema do cholery można obejrzeć na ZX81?:) Rozumiem sławnego gumiaka, czyli ZX Spectrum 48k z jego wielką sceną i tysiącami gier. To jest kult i legenda. Ale widok zabijających się kolekcjonerów na ZX81 mnie przyznam szczerze przestraszył. Mocno sobie uświadomiłem, że retro-gaming, scena i dema stają się bardzo kosztownym, acz przyjemnym i wręcz wyuzdanym intelektualnie hobby :-))) Od pewnego czasu widzę wokół renesans zainteresowania 16-bit, podobnego do renesansu jaki spotkał już kilka lat temu 8-bitowe domowe komputerki. Gracze i scenowcy w moim wieku coraz częściej przebąkują że 16-bit to było coś… że wtedy się najlepiej bawili. Nie żadne tam ps3 czy xboxy czy pecety za 1,5 tys euro. Ze jednak na Atari ST czy Amidze 500 było czadersko… Że wciągali arcade, podziwiali znakomity pixel art i oglądali dema. Tak, do tego warto wrócić. I tak leżą te pokupowane za ciężkie pieniądze nowoczesne Pecety, PS3 i PS4, Xboxy 360 i One, a coraz więcej ludzi siedzi sobie przy ekranikach ST i 500tki ciesząc się jak wariaci przy Cannon Fodderze II i Chaos Engine. I dobrze, kiedyś warto stanąć, oprzytomnieć, spojrzeć w tył i porównać czy naprawdę teraz kupując co mi system podsuwa bawię się lepiej niż kiedyś?

Powrót do cudownych lat 80 i 90 może być także związany z widoczna jak na dłoni upadkiem cywilizacji zachodu, trzymającej się już tylko dzięki drukowaniu ton pustego, nic nie wartego pieniądza. W usa prostemu drukowaniu, w europie lekko ukrytemu pod płaszczykiem ‘monetaryzacji’ obligacji niewypłacalnych państw, które skupuje EBC płacąc, jest w tym jakaś wisielcza sprawiedliwość, płacąc więc drukowaną również nic nie warta gotówką. To niczego i nikogo nie uratuje, pozwoli tylko przedłużyć agonię i nieco odsunąć koniec systemu. Nie ma co ukrywać ani chować głowy w piasek, tak padały wszystkie imperia. Oglądając z oczami jak spodki otaczającą nas zewsząd degrengoladę zachodniej cywilizacji, nie ma się co dziwić, że choć we własnym domu coraz większa rzesza inteligentnych ludzi woli wciągnąć klasyczny film z 80″, obejrzeć jeszcze raz tych poczciwych twardzieli jak Kurt Russel, Arni czy Stallone, zamiast wciskanych dziś na siłę wszelkimi kanałami metroseksualnych dziwadeł a zamiast równie idiotycznej rozrywki konsolowej lub rzucania ptakami do celu odpalić Atari ST czy Commodore 64.

Mnie kusi w tych komputerkach ich uczciwość i otwartość. Wszystko dla użytkownika było jeszcze dostępne. Chcesz uczyć się assemblera? Wręcz namawiamy. Pisma z tamtych lat pełne były cyklu o kodowaniu, nawet dem, a co! :D Chcesz pisac muzykę? Całe cykle pisane przez scenowe sławy o pisaniu muzyki choćby na ProTrackerze. Chcesz rysować? Robić raytacingi? Proszę bardzo, nauczmy Cię krok po kroku w kursie prowadzonym przez najlepszych demoscenowych grafików 3D. W tych czasach zachęcano nas do myślenia, tworzenia, bycia pełnowymiarowymi ludźmi a nie bezmyślnymi zombie-konsumentami, mogącymi sobie paluszkiem pojeździć po swoich dotykowych wprowadzonych tylko po to, by za dużo nie móc na takim ultra-niewygodnym ustrojstwie zdziałać, ekranach ;-) A nie daj boże komuś przyjdzie jednak do głowy coś zrobić, od tego sa już nowe laptopy i pecety, uniemożliwiające sprzętowo instalację ‘nieautoryzowanego’ przez korporację oprogramowania ;) Wszystko dla naszego bezpieczeństwa oczywiście ;) Żeby userom od tego nagłego ataku twórczości i kreatywności nie zachciało się przypadkiem z tego nadmiaru entuzjazmu z zombifikacja zerwać, bo tego już ten ogłupiający system mógłby nie znieść.

Przez te dwie dekady wszystko zmieniło się o 180 topni. Dzisiejsze konstrukcje odbieram jako ogłupiająco podglądające urządzenia, a nie żadne tam domowe komputery. Te skończyły się na Amidze 1200 i Atari Falconie 030. Na szczęście przed nimi było tez ST, 500, XL, C64, ZX, Amstrady CPC… Jest czym się interesować, co zbierać i co odkrywać zarówno jeśli chodzi o gry na nie i scenowe dema. Wewnętrzna emigracja? Rezerwat powiecie? Może tak. Ale jaki przyjemny!

Tam przyjemny… a jaki wygodny!:D Dziennik kipi od strasznych informacji, rubel upada, dolar to śmieć, euro podobnie, wojna wisi na włosku, totalny dół. A na demoscenie? Cisza, spokój, wizaulne przyjemności przy szklaneczce whisky. Leci Masterpieces/Kefrens, lekko podgłośniony Rotel, muza Laxity’ego/Kefens na kolumny, paruje kubek kawy, rozłożone Światy Gier Komputerowych, Resety, Secrety i C64+Amiga i Tajemnice Atari, pełna, kompletna i zbudowana z rozmysłem wewnętrzna emigracja, azyl i luksusowe odosobnienie od otaczającego syfu upadającej cywilizacji.

Zainspirowany widokiem muzyka ze sceny Atari, który pisał na Sillyventure Party w Gdańsku pisał muze z Beyerdynamic’ami 770 podłączonymi na żywca do Atari STE, postanowiłem sprawdzić jak te hig-endowe słuchawki pociągnie wewnętrzny wzmacniacz słuchawkowy Amigi 500 czyli po prostu jej wyjście audio. Podłączyłem do niego przejściówkę z chinchy na minijack, do niego podłączyłem bezpośrednio Beterdynamic’e 990 pro używane w odsłuchach i ….stała się jasność a ja od nowa odrywam ścieżki dźwiękowe w demach :-). Amiga 500 proszę państwa bez najmniejszych problemów wysterowywuję audiofilski model Beyerdynamica 990PRO, kochana przyjaciółka.Jeszcze raz wracam do dema pod znakiem którego stoii dzisiejszyfelieton – 3d Demo II by ANARCHY! Muzyka Madfreaka/Anarchy na Beyerdynamic 990PRO! Odlot zupełny. Scenowa przyjemność w highendowymn wydaniu. To jest to. Bałem się ze 4 kanałowe ścieżki w MOD będa miały zbyt rozseparowane stereo, a jednak nie, nie wiem czy nie lepiej niż na wzmacniaczu i kolumnach, choć znów na solidnych kolumnach przyłomotanie przy demku zostawia niezapomniane wrażenia, efekt jest niczym z demo-compo:D Ciekawy jestem jak zabrzmi Interference i genialny kawałek Virgilla słuchany przez te słuchawki… A co tam, za moment sobie sprawdzę. Gaszę w pokoju światła, reset, sekundka, czyta się… idzie… o jest… Sanity are more than extremly proud to present…. INTERFERENCE… już przy tym napisie umierałem z zachwytu, wiedząc jakie wizualne przyjemności spotkają mnie za chwilę… Muzyka na Beyerdynamic 990 w Interference zabija… ok, sprawdzam Guardian Dragon II i Desert Dreams ! Piramidy, Giza….

Log off!
Akr.

ps. korekta wyszła po bootselector ;)

ps2. Za kilka dni, przed świętami jeszcze Scenialowe Filmy Gwiazdkowe, czyli co z cudownych lat 80″ i 90″ sobie zapodać by wprawić się we właściwy przedświąteczny nastrój :-) Stay tuned!

About Akira

Academy / The Edge / Substance / Surprise! Productions / Pulse