Pixel Magazyn #1…. demoscena znów w kioskach:-) [update]

Pierwszy numer magazynu PIXEL, pierwszy numer kupiłem równo 28 stycznia, pierwszego dnia kiedy tylko pojawił się w kioskach. To co mnie natychmiast uderzyło to układ – niespotykany w polskich magazynach komputerowych – układ i format przypominający bardziej legendarne Amiga Action niż znane nam z naszego rynku magazyny o grach i kulturze okołogrowej. Także układ środka, jeszcze w pierwszym numerze nieco spartański i lakoniczny przypomina układ magazynów zachodnich nawet tych z głębokich lat 80 oraz polskiego Top Secretu i równie poukładanego ŚGK czyli Świata Gier Komputerowych a nie późniejszych zwariowanych i nieco naćkanych graficznie magazynów. I dobrze.

Magazyn miałem przyjemność kupić w tym samym kiosku w podwarszawskiej Falenicy w którym kupowałem pod koniec lat 80″ Bajtki i Computer Studio, C64 & Amiga, a potem w latach 90″ ‘Resety, ‘Secret Service” i nieodżałowany ‘Świat Gier Komputerowych’ wydawany w Bydgoszczy. Kupiłem go pierwszego dnia, po tym jak obwieścił mi o premierze i obecności magazynu w kioskach Foxbata/Grape ze sceny IBM PC. Przygotowany byłem na konieczność podjechania z mojego podwarszawskiego subarbia do centrum miasta by zakupić pierwszy numer ale dla pewności zajrzałem do kiosku w Fali i bach… magazyn Pixel na froncie kioskowej wystawy. Do dystrybucji nie można mieć żadnych zastrzeżeń, Pixel nr 1. jest w każdym napotkanym przeze mnie kiosku. Wracając do domu już po drodze, jak za starych czasów dokonałem pierwszego przejrzenia pisma, obwąchania go, pobieżnego zerknięcia na poruszane tematy i obejrzenia screenów, tutaj zszokowały mnie genialne screeny z Boulder Dash i nowego, solidnie zrecenzowanego RPG na małe Atari.

Po perturbacjach związanych z odrodzeniem Secret Service, które go to odrodzenia starczyło raptem na dwa numery i niczym bomba wybuchła wieść że redakcja traci prawa do nazwy na scenie retro, wśród miłośników starych komputerów ale też graczy na PC, którzy od dawna czekali na swój magazyn powiało paniką. Znów po entuzjazmie i radości z pojawienia się papierowego kioskowego magazynu, po tylu latach przerwy, zapanował smutek i obawa że zamieszanie to przekreśli szansę na odrodzenie się czy też pojawienie kioskowych papierowych magazynów bliskich kulturowo atmosferze legendarnych magazynów lat 90″. Ja też obawiałem się jak sobie załoga magazynu z tym poradzi. Poradziła sobie z tym doskonale a na dodatek nie kopiując Secret Service, znajdując swój styl i udanie balansując pomiędzy żądanymi przez starszych graczy tematami retro, powrotami do tematów starych wspaniałych i legendarnych tytułów a pisaniem o wartościowych nowych pozycjach.

Pierwszy numer Magazynu Pixel, jak stwierdziłem po przeczytaniu całości pierwszego numeru, nie przypomina ze swojej spokojnej i poukładanej atmosfery Secret Service, jako który przecież pojawiły się jego dwie poprzednie odsłony a inna legendę lat 90″ – sławny TOP SECRET. To jest proszę państwa duchowy następca nie SS’a, a jeszcze wcześniejszego Top Secret’u właśnie, jeśli miałbym porównywać ducha Pixel do któregoś z legendarnych tytułów. To własnie w Top Secret sporo było 8 i 16 bitowych tematów, Secret Service zaczał wychodzić później, już za dominacji IBM PC i jeśli pisał o czymś poza PC to raczej o konsolach niż o 8 czy 16 bitach. Także zawartość jest dla mnie, jak stwierdziłem po obejrzeniu przeczytaniu artykułów, bliższa tradycji wyrosłego jeszcze z Bajtka TOP SECRETU niż innych nieco późniejszych magazynów o grach komputerowych.

To spokojne Top Secretowe pisanie widać we wszystkich tekstach ale także układzie stron i designu magazynu. Całe pismo jest właśnie mimo dziecięcego jeszcze wieku, etapu rozbiegu i związanych z tym nieodłącznie wpadek po prostu poukładane. Nie zbyt poukładane ani broń boże nudne. Jak nudne może być papierowe kioskowe, szeroko dystrybuowane pismo gdzie można przeczytać o starych i nowych grach na 8-bit i raporty z demoscenowego party! A tak, w numerze #1 Pixel znajdziemy, po latach przerwy w growych magazynach party raport, w numerze #1 z Sillyventure Party w Gdańsku autorstwa Voyagera/Nah Kolor, Sillyventure czyli zlotu sceny 8-bit organizowanego przez Greya z grupy Mystic Bytes. Zawartość numeru jest więc fascynująca, a jednocześnie poukładana. Jako że apetyt rośnie w miarę jedzenia od razu sobie pomyślałem, że w dziale scenowym można by było co miesiąc pokazać screeny i szybko wspomnieć o kilku najlepszych demkach z danego miesiąca no i CHARTSY!!! Muszą być chartsy, jak kiedyś :-) Zresztą chartsy mogłyby być także gier w podzieleniu na platformy: 8 bit , 16 bit, 32bit itp…

Skojarzenie z Top Secretem wspiera także felieton Borka, czyli redaktora naczelnego legendarnego Top Secretu i obecność choćby Sir Haszaka, specjalisty od gier strategicznych, którego rozprawy o przeróżnych strategiach na PC czytałem w 90″ z wypiekami na twarzy.

Redakcja magazynu miała po zamieszaniu ze zmianą nazwy ciężki orzech do zgryzienia, wydanie numeru w obliczu zamieszania, numeru który zadowoli zawiedzionych zmianą nazwy fanów, przyciągnie zarówno graczy i komputerowców z lat 80′ i 90′ ale nie odcinając się od gier nowych i aktualnych wydarzeń i doskonałych tytułów wychodzących na bieżąco i jak wspomniałem wyżej wyszła z tego obierajac kompromisową, najlepsza wg mnie droge, pisania zarówno o wartościowych nowych pozycjach jak i grach legendach z lat 80″ i 90″. Doceniam tą decyzję, czekałem na magazyn który będzie pisał o grach nowych, ale będzie jednocześnie bardzo silnie osadzony w historii komputerowej rozrywki i retrogamingowych klimatach. Wydaje mi się że redakcja taką właśnie bliską mi jako czytelnikowi drogę rozwoju magazynu wybrała.

Co jest w numerze? Oj, na pierwszy numer redakcja przygotowała, żadnego naciągania i słodzenia zawartość bombową. Już kilka dni przed premiera na stronie internetowej i facebookowej magazynu podrzucono powoli kąsek po kąsku informację o zawartości jedynki i przyznać trzeba że warto było czekać.

Największą przyjemność sprawił mi wielki artykuł o Boulder Dash i o Spy Vs Spy. Uwielbiam ta gry. Boulder Dash, szczególnie pierwsza część w wersji na 8 bitowe Atari, co ważne, bo Boulder Dash różnił się jeśli chodzi o wygląd i trudność w zależności od platformy na jaką został wydany, to program, który po dziś dzień wraz z kilkoma innymi tytłami jak Zybex, Warhawk i Arcanoid II najczęściej uruchamiam na posiadanym Atari 800XL z sio2sd. Boulder Dash tyle lat po premierze sprawia mi niesamowita frajdę, ale nie spodziewałem się że zobaczę jego piękne wydrukowane w kolorze zdjęcia w polskim magazynie w roku 2k15. Nie potrafię powiedzieć jak wielką radość mi ten retro-artykuł sprawił. Wszystkie zresztą tematy traktujące o retro-gamingu a jest ich w magazynie sporo wywołały u mnie duży uśmiech od ucha do ucha i pomruk zadowolenia. artykuły dotyczące nowych gier potraktowałem nieco pobieżnie za pierwszym czytaniem, a dopiero gdy gdy zasiadłem do Pixel po raz drugi wgryzłem się i doceniłem artykuły o grach nowych – choćby o następcy sławnego ELITE (aaaa!) czyli nowej, także ultra trudnej ELITE która właśnie się ukazała na PeCety. Z gier Pecetowych wielką radość sprawił mi artek o historii Command & Conquer studia Westwood, tego od Eye of the Beholder i Lands of Lore, od lat jedne jz moich ulubionych pecetowych rts’owych strategii, na dodatek wszystkiego i by dobić ew. niedowiarków, że w roku 2k15 można wydać dobry magazyn nie uciekający przed tematami retro – historia cyklu Half-Life! Będąc przy wEstwood Studios – może artek przekrojowy o serii Eye of The Beholder? :)

Czego mogłoby by więcej? 16-bit oczywiście. Po renesansie popularności jakie od lat przeżywają 8-bitowe maszynki, które powróciły z wygnania, ze strychów i szaf, na należne im miejsce, zarówno w naszych sercach jak i stanowiskach służących komputerowej rozrywce, to samo dzieje się na scenie 16-bit. Coraz większa ilość fascynatów przypomina sobie o grach i demach z tych czasów, przecież nie ukrywajmy graficznie atrakcyjnych i fascynujących i dziś. Amiga 500 i Atari STe przeżywają swój renesans popularności, na Amidze 500 dodatkowo wparty rewolucyjnymi Gotekiem i ACA500.

Może znalazło by się miejsce na kącik hardware’owy? Na rynku przystawek i rozwiązań technicznych na Atari XL/XE, Commodore 64, ZX Spectrum, Amigę 500/1200 i Atari STE dzieje się dużo. Nadchodzą też ciekawe nowe konstrukcje, zarówno jeśli chodzi o dopalacze jak i rozwiązania dotyczące komfortu pracy i pamięci masowych na te stare komputerki. Jest o czym pisać a teram wart jest popularyzacji.

Całość magazynu czyta się, zaskakująco lepiej niż poprzednie dwa numery wydane pod nazwa Secret Service a de facto poprzednie dwa numery Magazynu PIXEL, piszę ‘de facto’, bo wydawane przecież przez tą samą redakcję. Nie pasowało wg mnie zgromadzonej redakcji pisanie w szaleńczym stylu Secret Service. To nie jest styl autorów i pewnie też nie styl dla aktualnej retro i demosceny. Nie mamy teraz po 16 czy 17 lat a po 40 i co tu dużo mówić spokojniejszy styl w jakim pisane są artykułu w Pixelu, pisanych już bez wiszącego niczym miecz Damoklesa nad głową konieczności pisania Secret Secretowo bardziej pasuje zarówno redakcji jak i chyba czytelnikom.

Po latach posuchy i postu, znów mamy w kioskach magazyn gdzie można poczytać o grach, także nowych na 8 i 16 bit, papierowy, szeroko dystrybuowany magazyn gdzie można przeczytać raport ze scenowego party a myślę że i recenzje dem i innych scenowych produkcji mają szanse się pojawić. Nie zmarnujmy tego. Ja czekam na numer #2, który już za tydzień, w ostatni czwartek tygodnia powinien być w kioskach. Na stronie magazynu sa już zajawki tematów jakimi zostaną uraczeni czytelnicy, nową polska przygodówka (sic!) o tytule Tormentum i m in. historią komputerów standardu MSX, która przedstawia ich użytkownik, rozmowa z Erikiem Chahim, twórca legendarnego Anoter World! Co tu dużo mówić, pojawił się magazyn, dzięki któremu po latach znów mam po co zaglądać do kiosku, jest dobrze!

About Akira

Academy / The Edge / Substance / Surprise! Productions / Pulse