Ramos/Samar – wspomnienie…

15 sierpnia 2015 roku odeszła na zawsze legenda polskiej sceny, nie tylko commodore 64 – Mariusz Rozwadowski znany na scenie jako Ramos/Samar.

Człowiek wulkan energii, instytucja, traktowany przez komodorowców jako pewnik i punkt orientacyjny na niej. edytor wydający Commodore ^ i Amiga Fan, ale także pomagający wydawać inne magazyny między innymi Komodę
organizator jednej z najstarszych grup na polskiej scenie commodore 64, grupy która wydała rekordowa ilość produkcji nawet jak na tak produktywną scenę. Współpracownik muzeum starych komputerów i wielki ich miłośnik i popularyzator, pragnący za wszelką cenę uchronić je od zniszczenia i zapomnienia.
Współautor książek o polskich grach z lat 80″ i 90″, nie tylko zresztą na commodore 64. człowiek legenda. Tyle że te suche fakty w niczym nie oddają jak dobrym człowiekiem był Ramos i jak wielkie miał serce, ile z siebie potrafił dawać, zapominając przy tym zadbać o samego siebie i swoje zdrowie.

Mariusz bardzo pragnął uchronić od zapomnienia demoscenowy ale także i growy dorobek z 8 i 16 bitów pochodzący głownie końcówki lat 80 i z całych lat 90″. był aktywny nie tylko zresztą na scenie swojego ukochanego commodore 64, gdzie swappował, organizował ale też komponował Sidy i rysował logosy, mniej osób wiedziało że od 1995 roku Ramos był posiadaczem także małego Atari i także tą 8-bitową sceną się także interesował. Na scenie małego Atari opiekował się m in. archiwum Asma, uzupełnianą stale kolekcją kompozytorów i utworów pochodzących miedzy innymi z gier i dem z 8bitowego Atari. Pragnąc uchronić ten cudowny 8-bitowy świat od zapomnienia Ramos udzielał się w śląskim Muzeum Historii Komputerów.

Mimo że poznaliśmy się osobiście dość późno, rozmawialiśmy ze sobą sporo, zaś osobiście ostatni raz było nam dane spotkać się na Silesia Party w Będzinie. Mam cały czas przed oczami scenę, która wryła mi się z w pamięć i tak wryta już pozostanie – scenę gdzie razem z Komkiem i Ramosem siedzieliśmy przy stoliku pożerając pyszny bigos z miseczek i gadaliśmy jak najęci o scenie, radośni, roześmiani, cieszący się ze spotkania, sobą, bliskością, pełni planów na przyszłość.

Ramos miał mnóstwo pomysłów na przyszłość, m in jego największy i najbardziej wymarzony pomysł na najbliższe lata – wydawanie dużego papierowego magazynu, takiego kioskowego, obecnego na każdej witrynie, jak w latach 90. Kochał je bowiem i ciężko było mu znieść ich brak. Często wracaliśmy w rozmowach do tych wczesnych tytułów, do złotego okresu zarówno polskiej demosceny, graczy, 8 i 16 bitowych maniaków jak i czytelników magazynów, do okresu kiedy w kioskach półki uginały się od wychodzących co miesiąc tytułów drukowanych zinów. Mariusz tęsknił za tymi czasami, także za atmosferą tłumnych u radosnych zlotów z lat 90, a czasem ze smutkiem stwierdzał ze że w ostatnich kilkunastu latach wielu ludzi, których znał od dawna stali się się zrezygnowani, wielu z nich woli zostać w domu przed telewizorem niż przyjechać i zobaczyć się z od tylu lat niewidzianymi przyjaciółmi.

Ręcę po tej wiadomości drżą, nie wiadomo gdzie sobie znaleźć miejsce w domu, człowiek chodzi z kąta w kąt i nigdzie nie jest w stanie usiąść i znaleźć sobie miejsca na dłużej. Wracają wspomnienia, rozmowy, plany które snuło się z Ramosem, opowiadania o demach i starych parties, wszystko to legendarny organizer i edytor C^A Fan miał w głowie, Ramos był chodząca scenową encyklopedią wiedzy, ale co najważniejsze wiedzy wspomnień o wydarzeniach, parties i ludziach ze polskiej sceny z lat 90, fascynujących opowieści, które umarły razem z Nim.

Na ostatniej drodze Ramosa, zmarłego kolegę i przyjaciela pożegnała nie tylko rodzina i przyjaciele ale także demoscena, przybyła na pogrzeb w jego rodzinnym mieście sosnowcu.Część przyjaciół ze sceny szła z nim w jego ostatniej drodze, żegnając go i będąc z nim do końca, część scenowców czekała pod Muzeum informatyki gdzie odbyło się po uroczystości pogrzebowej spotkanie wspomnieniowe.

Musimy się wszyscy przyzwyczaić do pustki jaka została po naszym koledze i przyjacielu a ta jest straszna i fizycznie odczuwalna. Dociera do mnie straszny w swojej grozie fakt że Mariusz nie odezwie się już nigdy z nowym pomysłem, telefon pozostanie martwy, a wszystkie rozmowy które od lat razem toczyliśmy i na żywo i online pisząc do siebie nie doczekają się dalszego ciągu, snucia nowych planów i dalszego wspominania cudownych lat 90″. Wszystko to się urwało.

Mam nadzieje, że jesteś gdzieś nad nami, spokojny i pozbawiony naszych trosk.

Akira/Pulse.

About Akira

Academy / The Edge / Substance / Surprise! Productions / Pulse