Quo Vadis Amigo?

O Amidze i sytuacji na tej zasłużonej scenowej platformie pisałem nieco w styczniowym całorocznym Raporcie z Oblężonego Miasta, potem parę zdań w przeglądzie demek z 2k10 na Amigę 500 sprzed dwóch tygodni. Jako że było zdawkowo i dość pobieżnie, z uwagi na to, że traktował tenże artykuł o kilku platformach na raz czas do tematu wrócić i spojrzeć uważniej co się dzieje na każdej ze scenowych platform.

Na początek Amiga, bezsprzecznie największa i najlepsza przez całe lata 90′ demo-scena na świecie, do której wciąż porównywały się inne, scena kanoniczna wręcz, obfitująca w doskonałych muzyków, których moduły słuchało się po innych platformach, wspaniałych grafików i dema zwalające z nóg. W zeszłym roku Amigowej scenie udało się wydać kilka naprawdę świetnych dem, m. in wygrać Breakpoint i zająć drugie miejsce znakomitym, świetnym demem grupy Ghostown.

Czas przyjrzeć się tematowi dokładniej i zdać czytelnikom raport co się dzieje na tym wielkim niegdyś a dziś przezywającym kłopoty, jak każda właściwie część polskiej sceny, poletku. Jako wstęp do artykułu, najpierw trochę historii, jako że co młodsi czytelnicy mogą nie pamiętać tego, warto więc przypomnieć historyczny background wydarzeń.

Zacznijmy od Commodore. W latach 80″ – potężna firma, która opanowała świat komputerów domowych wypuszczonym w 1982 roku modelem Commodore 64. Commodore wiedziało, że czas nie stoi w miejscu i że po paru latach produkcji firma powinna zaproponować użytkownikom C64 i jak i świeżym klientom coś zupełnie nowego. W styczniu 1985 roku, zaledwie trzy lata po premierze Commodore 64 firma zaprezentowała Commodore 128. Był to jednak komputerek wciąż 8 bitowy i na rynku kompletnie opanowanym przez C-64 się ani nie przyjął ani żadnej rewolucji nie spowodował.

Po mizernym przyjęciu przez rynek C128, CBM zorientowało się, że komputerem o podobnych możliwościach co niezwykle popularny C-64 rynku nie zawojuje, że musi wypuścić na rynek coś zupełnie nowego, następcę C-64 ale z dużo większymi możliwościami. W tym samym czasie mniej więcej, w połowie lat 80 szef zespołu projektantów Jay Miner skonstruował cudo… Komputer multimedialny, z okienkowym systemem, diabelnie szybki jak na te lata, o niewyobrażalnych wtedy możliwościach. Komputer jakiego nikt w latach 80 nie widział, wyprzedzający swoje czasy o dobrą dekadę. W dobie komputerów bez grafiki, dźwięku, bez GUI, Miner stworzył komputer multimedialny, taki jakie będą dobre 10 i 20 lat później. Wyposażony w system okienkowy, z myszką, doskonałym dźwiękiem opartym na przetwornikach cyfrowo-analogowych co wtedy było niesamowita rewolucją i wielokolorowa szybką grafiką i specjalizowanymi układami do grafiki np. blitterem, sprzęt ten wprowadzał swoich użytkowników i postronnych widzów w zachwyt. Commodore odkupiło ten projekt i wydało jako Commodore Amiga 1000.

Premiera Amigi odbyła się w 1985 roku na wielkiej gali z szychami ówczesnej kultury i sztuki m. in . Andy Warholem w nowojorskim Lincoln Centre. Amiga była od razu, już wtedy (surprise!:), w połowie lat osiemdziesiątych, przedstawiona jako alternatywa dla oficjalnego i nudnego mainstreamu! Tak była pozycjonowana na rynku przez ludzi z Commodore, przez dziennikarzy z magazynów komputerowych a szybko także przez rzesze jej fanów. Widziana była jako alternatywa dla dominujących na rynku komputerów IBM I APPLE, jako komputer dla twórczych i kreatywnych ludzi.

Dwa lata później, w 1987 roku firma Commodore Business Machines wydała ulepszoną w stosunku do Amigi 1000, dużą Amigę 2000, w obudowie desktop, z otwarta architektura i gniazdami rozszerzeń, kierowaną na rynek profesjonalny dla stacji telewizyjnych, gdzie na wiele lat służyła jako komputer do generowania np efektów i przerywników między reklamami, wyświetlała reklamy i logosy stacji itp… Jednocześnie wydano na rynek domowy, w zgrabnej sympatycznej obudowie, Amigę 500 i to był dopiero niesamowity przełom.

Szał jaki zapanował na świecie na punkcie Amigi 500 nie da się wprost opisać. Ludzie masowo przesiadali się z innych platform, grali w doskonałe kolorowe gry, jakich się ta platforma od razu dorobiła, szybko powstałą gigantyczna, porównywalna tylko z C64 scena Amigi, która zgromadziła także wielu ludzi przechodzących z Zx Spectrum, Atari itp… Możliwości multimedialne Amigi plus specjalizowane układy pozwalały na pisanie dem takich jak Interference/Sanity, In the Kitchen/Anarchy, Desert Dreams/Kefrensów czy Guardian Dragon/Kefrensów, D.O.S./Andromedy, które po dziś dzień, prawie 20 lat później są wciąż wizualnie wstrząsające.

Szybko Amiga 500 dotarła także do Polski, mimo ze do 1989 roku byliśmy za żelazną kurtyną, ludzie ja przywozili w prywatnym imporcie i choć pojawiła się na Giełdzie Bajtka w Warszawie dużo później niż np. Atari ST, szał jaki na jej punkcie zapanował także w Polsce nie da się z niczym porównać. Na giełdzie wokół stoiska z odpaloną Amiga zbierały się wielkie grupy ludzi, którzy w niemym zachwycie podziwiali wczesne dema. Także ja gdy zobaczyłem gdzieś ok 1991 roku na Grzybowskiej wspaniałe dema na Amigę puszczane na Bajtkowej Giełdzie wiedziałem że muszę ją mieć (te przygody opisane są w Scenialu w artku ‘Demoscena na Giełdzie Bajtka’) i szybko wzbogaciłem się o moją Amigę 500.

PART I: MENTAL HANGOVER

Commodore kupując i wypuszczając Amigę na prawie dekadę zapewnił sobie spokój. Niestety firma ta podobnie jak i Atari z niezwykle udanym modelem ST/STe, kompletnie zmarnowała ten czas. Kryzys nadszedł szybko, bo już w I połowie lat 90, kiedy to w wyniku marnych decyzji marketingowych, nietrafionych posunięć a także bardzo niesprzyjającego otoczenia rynkowego – ataku konsol na europejskie rynki i wykańczającej rynek komputerów domowych mody na PC, która narastała od początku lat 90, firma znalazła się w kryzysie i w końcu padła.

Sytuacja amigowej sceny była i wciąż jest mocno skomplikowana i nie tak prosta jak scen C-64 czy Atari. Użytkownicy Amigi mieli w połowie lat 90″ wspaniały komputer, który zupełnie nie nadawał się wtedy na retro, był na to po prostu za dobry i za nowoczesny. Komputer ten cały czas, siłami użytkowników i fanów Amigi, się na dodatek rozwijał. Cała amigowa społeczność została jednak pozbawiona zupełnie supportu firmy matki i została pozostawiona sama sobie. W drugiej połowie lat 90″ w związku z tą sytuacją wielu scenowców i amigowych graczy się się załamało, straciło wiarę w sens swojej pasji i odeszło ze sceny w ogóle. Część została na klasycznych Amigach 500 i 1200 a cześć zaczęła szukać dalej, w efekcie czego powstały alternatywne ‘Amigi’ i alternatywne systemy operacyjne na nie o dyskusyjnej kompatybilności z klasycznymi.

Part II. HARDWIRED

Dziś po kilkunastu latach od tych wydarzeń, Amiga po latach tułaczki znów znajduje się na rozdrożach a w raz z nią cała działająca na niej scena. Po latach próbowania nowych rozwiązań, wciąż nie ma stabilnej, szeroko stosowanej przez posiadaczy Amigi wspólnej i szeroko akceptowanej przez wszystkich platformy, co wykrwawia scenę i uniemożliwia rozsądne pisanie produkcji. No bo na jaką Amigę mają się one pojawiać właściwie? Najbardziej rozpowszechniona jest wciąż po domach klasyczna Amiga 500 z 1 MB RAM, ludzie na niej grają w najlepsze, ale się na niej praktycznie nie produkuje scenowych rzeczy. Ta wspaniała platforma, na którą przecież pojawiły się najlepsze produkcje na Amidze, została tymczasem przez własną scenę odstawiona do szafy i skazana na powolne zapomnienie. Produkowanie na Amidze 500 coraz lepszych i lepszych dem, slideshowów, magazynów oznaczało by w oczach ami scenowców zamkniecie Amigi w kategorii retro, na co w latach 90″ większość Amigowej sceny się nie zgadzała, zajęta pościgiem z PC na megaherce i nudne dema ze światami 3d. Na Amigę 500 powstają na szczęście jakieś produkcje, platforma scenowo wciąż trwa, choć ledwo… Dema pisane zresztą jako folklor, głównie na zachodniej scenie. Drugą popularną platformą jest Amiga 1200, na którą powstają na szczęście w większej ilości dobre scenowe produkcje.

Tu, przy okazji spotkania tych dwóch modeli, jeszcze w pierwszej połowie lat 90″ nastąpiło pierwsze pękniecie Amigowej sceny i pierwsze zawirowanie na niej. Ja miałem wtedy Amigę 500, oglądałem cały czas z wywieszonym jęzorem dema z niej i mi się one bardzo podobały ale w swappie dostawałem już dema na cholerną AGA (czyli kości graficzne Amigi 1200), intra na AGA, nawet magazyny dyskowe chodziły po chwili tylko na AGA! WTF?! Nie rozumiałem co się dzieje:) A po następnych paru miesiącach nie chodziło mi już nic na moją ukochaną Amisię 500, co mnie tak wkur…, że zatrzymując A500, porzuciłem na niej swapping, napisałem do Norby’ego/TRSI który wspomniał coś w jakimś party-raporcie o demkach i grupach na PC, po adresy i zacząłem swapping na scenie PC, która jak sądziłem wtedy miała choć stabilną platformę, tez nie na długo, co się okazało już parę lat później. W chwili śmierci DOS’u nastąpił bowiem na scenie PC taki sam bałagan, jak przejście OCS->AGA, podobnie wstrząsnęło to sceną PC i spowodowało podobny sajgon jak zawirowania hadware’owe na scenie Amigi.

Podobnie posiadacze nowych Amig mieli kłopoty z oglądaniem starszych produkcji, które nie chciały działać na nowszym kickstarcie i zostali odcięci od starszych demek i innych scenowych produkcji. To pierwsze pęknięcie już osłabiło Amigowską scenę. Pojawiły się dwie platformy na które można było pisać dema – OCS i AGA, tymczasem takie historie nie spotykały np. sceny Commodore 64, która od lat trwa przy jednym komputerze, zintegrowana silna i wiedząca na jakiej platformie działa.

To pierwsze pękniecie, rozejście się sceny i pisania dem na A1200 i A500 było niczym w porównaniu z kłopotami, które miały spotkać scenę w następnych latach. Amiga była silną nowoczesna platforma i jako tak chciała się wciąż rozwijać. Jej fani zadali coraz nowszych szybszych Amig, chcieli w demach widzieć zaawansowane trójwymiarowe światy, grac w gry 3d itp… To spowodowało odejście i porzucenie dobrej poczciwej Amigi 500 i kręcenie nosem nawet na Amigi 1200…

Znów amigową scenę spotkało po paru latach to samo co w latach 1994/1995 tylko było to jeszcze gorsze w skutkach. Było to pęknięcie początku nowej dekady między klasyczne Amigi 500/1200, Amigi oparte już nie na architekturze Motoroli 680XX, na której to rodzinie procesorów bazowała cała rodzina klasycznych Amig a nowe Amigi oparte na nowej architekturze.

Klasyczne Amigi 500 i 1200 stały się poprzez ten krok niesupportowane i porzucone podwójnie. Zostały porzucone i przez oficjalne firmy i przez dużą część amigowego środowiska, które zamiast rozwijać te platformy jak np. rozwija się scena na stareńkim przecież Commodore 64, porzuciła je w pogoni za megahercami i nowymi egzotycznymi systemami operacyjnymi. Mimo, że są to przecież Amigi na które właśnie produkowała scena całe lata 90″ i polowe ostatniej dekady największe ilości dem. Na mniejszych 8 bitowych maszynach cały czas wychodzą nowe użytki, nowe dos’y, ulepszenia, pojawia się nowy hardware, np. pamięci masowe oparte na flash emulujące stację dysków, na klasycznych Amigach 500 i 1200 jest tego, w wyniku pęknięcia sceny pomiędzy różne architektury dużo mniej. Także dema na nie nie rozwinęły się tak jak by mogły, upadło wydawanie magazynów.

W mojej opinii ten drugi rozłam potwornie osłabił i do dziś wykrwawia Amigową scenę, tak bardzo, ze stała się ona cieniem swojej dawnej wielkości i ustąpiła miejsca w produktywności np. scenie Commodore 64. Rozejście się Amigi na dwie linie spowodowało tylko potworny bałagan, który trwa do dziś.

Był to gigantyczny błąd, nie było i nie ma sensu sensu gonić dziwnymi konstrukcjami, których nikt nie ma i które nie mają szans na masową sprzedaż. Jeśli nie Amiga 500, na której nomen omen można wciąż robić fenomenalne dema, to można było się twardo trzymać Amigi 1200, przecież na takiej maszynie można scenować następne 20 lat. Na C64 z 1mhz wychodzą rozwalające dema, scena C-64 jest, pardon my french, zajebista, nic jej nie ruszyło, że są szybsze maszyny. Dema wychodzące na C64 zabijają! A nagle Amiga 500 czy rozbudowana Amiga 1200 stała się za wolna by na niej miłośnicy Amigi scenowali i trzeba było wymyślać nowe ‘post commodorowskie’ Amigi, na co stracono cała dekadę? No dajcie spokój.

Skutek tego jest taki, powtórzę to jeszcze raz, że jest po prostu gigantyczny burdel a w wyniku tego niewiele twórczego się dzieje. Kilka różnych platform, a nowe się już robią. To nie ma żadnego sensu. Płyty główne po 3 tys zł i więcej na których można odpalić AmigaOs to są fajne, radosne fanowskie projekty ale nigdy nie dojdą do stadium masowości i jako takie nie będą miały dobrej sceny. Commodore 64 i Amiga 500/1200 sprzedały się w gigantycznych ilościach i to stworzyło tez wielką scenę, bo z tych setek tysięcy użytkowników pewien mały procent ludzi chciał coś więcej na nich robić. Jaka szanse na masowość mają egzotyczne projekty post-amigowe, które dziś skubią po garażach zapaleńcy?

Bałagan w platformach i problem w ustaleniu co właściwie teraz jest teraz Amigą i platformą, na której działa amigowa scena spowodowało już na przełomie lat 90/00 takie historie jak rozejście się amigowych grup z samą Amigą (sic!) i wydawanie dem na hardware od PC. Nie wiem ilu amigowych scenerów widziało te produkcje i wie w ogóle, że po Amidze 500 np. ludzie z Sanity działali i wydawali dema na IBM PC jako Nooon, wygrywając compoty fenomenalnymi demami z kodem Chaosa, muza Moby’ego i grafą RA? Na bebechach PC wydawali swoje dema goście z tak legendarnych Amigowych załóg jak z CNCD, Bomb, Oxygene, Fairlight czy ostatnio Andromeda. Tak ta kultowa Andromeda od DOS, Sequential i Nexus 7, która swoje dwa ostatnie ewidentnie amigowe w duchu dema wydała na hardwarze od PC. Widać po tym jak morderczy był i jest dalej dla amigowej społeczności fakt posiadania kilku konkurujących ze sobą platform i systemów, czyli totalnego zamieszania we własnych szeregach.

Cześc III. GUARDIAN DRAGON

Drogi ratunku dla sceny na Amidze sa wg mnie co najmniej dwie, ale za to niestety skrajnie różne i ciężkie do pogodzenia. Dwie różne drogi rozwoju, do wyboru czy większość sceny Amigowej wybierze przywiązanie do ukochanej platformy tak jak wygrało to na scenie C-64 czy Atari czy przejście z systemem na szybkie i tanie bebechy od PC. Jeśli to pierwsze, trzeba trzymać się twardo klasycznych Amig 500 i Amig 1200, i na nie organizować konkursy na parties. Nie widzę tu najmniejszego problemu, na Amidze można pisać muzykę wielokanałową, daj też boże żeby dziś rysowali graficy tak jak Made, Danny, Peachy, Ra czy Facet kiedyś na Amidze 500. Jak komuś grafika z A500 to za mało, to na Deluxe Paint czy Brillance for AGA można następne dekady rysować zabijające picki na gfx compo. Patrząc na postęp jaki dokonał się w demach na 8 bit, które są zachwycające czy zerkając na nowe dema na A500/A1200, to jest platforma na której można scenować z wielkim powiedzeniem i radością przez następne dziesięciolecia. Amiga 500 i 1200 to magiczne komputery i za dobre by o nich po prostu zapomnieć.

Dla sceny byłaby to wygodna sytuacja, podobna do tej z Commodore 64, którego gigantyczna scena trwa przy swoim ukochanym komputerku od 30 lat już prawie i nic jej nie rusza że są szybsze. Porzucenie mrzonek o nowych post-amigowych projektach i powrót do klasycznych Amig jako podstawowej Amigi i robienie na nich coraz lepszych dem, magazynów, artdysków pozwalałby zachować amigowej scenie swoja tożsamość i integralność. To na tych platformach w końcu jest 95% amigowych dem i w ogóle wszystkich produkcji i to te Amigi kochają wszyscy i dobrze je pamiętają jako podstawę złotych czasów sceny. To na nich jest cały gigantyczny dorobek amigowej demosceny, setki i tysiące dem, magazyny, intra, music diski, slideshowy o jakości takiej o jakiej inne sceny mogą tylko pomarzyć. To na nich są klasyczne amigowe gry legendy Teamu 17 i Psygnosis.

Scena w dużej mierze do nostalgia i emocje, fascynacja danym komputerkiem, spotkania ze znajomymi, wyjazdy na party, pokonywanie sprzętowych barier komputera, choćby i Amigi 500 kodując na niej coraz lepsze produkcje. Do tego naprawdę nie jest potrzebna Amiga z 16 rdzeniami :) Z każdym klasycznym demem na Amigę 500 i Amigę 1200, które na szczęście wychodzą mam nadzieję na renesans sceny na tych właśnie platformach. Renesans sceny na Amigach które tak kochaliśmy, siedząc po nocach z wypiekami na twarzach i oglądając Interference/Sanity czy Desert Dreams/Kefrens.

To byłoby rozwiązanie bardzo dobre wręcz idealne dla amigowej demosceny, skupiające znów ją przy klasycznych Amigach, tak jak sceny C64 czy Atari XL/XE stoją murem przy swoich ukochanych komputerkach.

Nie byłoby to jednak idealne rozwiązanie dla wszystkich użytkowników Amig, którzy wyglądają szybkiej nowoczesnej Amigi. Dla fanów Amigi, którzy żądają szybkiej nowoczesnej Ami trzeba by więc było pomyśleć o jednoczesnym rozwiązaniu drugim, łączącym kompatybilność Amiga 500/1200 z nowoczesnymi szybkimi prockami :-)

Part IV: HIT THE SKY!

Drugie właśnie rozwiązanie pozwalające nie tylko zachować dorobek Amigi ale pchnąć ją znów na tory szybkiego rozwoju to to co zrobiło już Apple ratując się przed niechybnym upadkiem, przenosząc swój system na tanie i ogólnodostępne bebechy od PC. Nie straciło przy tym co warto zauważyć swojej odrębność. Czyli skończenie z mrzonkami o alternatywnej garażowej platformie zbudowanej undergroundowo na alternatywnym hardware. To są bajki panowie i skazują Amigę na dalszą wegetację. Wybierając tą drogę trzeba przenieść cały AmigaOs na bebechy od PC dbając oczywiście o kompatybilność i możliwość odpalania dem i gier niedosowskich. Taka szybka jak huragan Amiga zgodna w tył z programami z A500 i A1200, nie tylko tymi chodzącymi pod systemem, ale także korzystającymi z układów graficznych, pozwalające je odpalać jednym kliknięciem, ale już działająca na wielordzeniowych procesorach i z toną RAM’u może zarządzić światem dokładnie jak w latach 90″. Dokładnie jak w tych latach ludzie mają dość mainstreamu, każda silna alternatywna platforma przyciągnęła by dużą uwagę, co dopiero mówić o magii nazwy Amiga.

Amigowy system chodzący na wielordzeniowych procesorach i najnowszych kartach graficznych to potęga. Wyobrażam sobie, że musiałby być to system zgodny ze starymi Amigami, pozwalający uruchamiać dema i gry, użytki z Motoroli 68000-68060 z poziomu systemu, bez uruchamianego oddzielnie emu. przy potędze współczesnych wielordzeniowych procesorów nie jest to jakieś szczególne wymaganie. To drugie wyjście, pozwala mieć ultraszybką współczesną Amigę. Czy taka nowa Amiga będzie ona miała na tyle magii by skupić obok siebie wielką scenę? Myślę ze jest na to szansa. Ludzie by uwierzyli znów w siłę Amigi jako alternatywnej platformy.

Part V: DESERT DREAM!

Amigowa scena, największa razem z tą z C64 została najciężej doświadczona przez los i koleje które spotykały i matczyną formę Amigi – Commodore i samych scenowców tworzących na Amidze. Przez ostatnie dwa dziesięciolecia, podczas gdy scena na C64 się spokojnie rozwijała, Amigowi scenerzy zmagali się z przejściem na coraz to nowsze platformy, pierwsza fala – przejście z Amigi 500 na Amigę 1200 już wtedy po raz pierwszy naruszyła zwartość i integralność amigowej sceny, zaczęła ona istnieć na 2 platformach, nowe dema i ziny przestały chodzić na milionach Amig 500 a znów na A1200 nie można było odpalić sporej ilości dem z Amigi 500.

Zerwało to scenowa ciągłość i amigowemu środowisku już wtedy zaszkodziło. Nie tak jednak jak odejście od Amig klasycznych. To spowodowało wręcz trzęsienie ziemi i walenie się murów na amigowej scenie, to było tornado które zmiotło masę grup poza scenę i narobiło bałaganu który trwa do dziś. W historii takie okresy nazywane są ‘rozbiciem dzielnicowym’, w takim stanie dziś jest amigowa scena :-) Część trzyma się Amigi 500, część A1200 a cześć wygląda nowych Amig.

Najgorszym wyjściem całej amigowej społeczności jest wg. mnie trwanie w aktualnym stanie i utrzymywanie wykańczającego scenę i użytkowników Amigi status quo, w jakim nie wiadomo właściwie gdzie jest Amiga, i co jest Amigą. Pojawiają się coraz to nowe projekty i w tym bałaganie niknie cały sens tego wszystkiego – zabawa w przekraczanie możliwości ukochanego starego komputerka.

Amiga ma przed sobą różne scenariusze rozwoju, nie wiem w jakim kierunku pójdzie amigowa scena i rozwój tej zasłużonej platformy. Ja jestem tu rozerwany między dwa pragnienia, które być może się nawzajem nie wykluczają. Chciałbym jednocześnie by amigowa scena była znów silna na wspaniałych ukochanych i klasycznych Amigach 500 i 1200, takich jakie mieliśmy w latach 90 a także by jednocześnie Amiga zmierzała w kierunku szybkiej nowoczesnej platformy opartej o ostatnie rozwiązania np wielordzeniowe CPU. To może zapewnić tylko przejście na tani i dostępny hardware od PC i przeniesienie systemu nań Amigowego systemu, tak jak to próbuje ekipa od Arosa. Powstanie wtedy trzecia oprócz Windows i Apple alternatywna wielka platforma, skupiająca twórczych ludzi. Amiga po przejściu na hardware PC może huraganowo zdobyć rynek, bardziej nawet niż Apple, szeptanym marketingiem, od jej fana do fana, trafiając do ludzi znudzonych windows i tragicznymi produktami Apple. Pytanie zadane 20 lat temu w magazynie Infoworld (okladka po prawej) – czy Amiga wyzwie i w domyśle pokona Apple, jest, a raczej może być, znów aktualne.

Czy może się to wszystko potoczyć pozytywnie? Jak najbardziej może. Sceny 8-bit też przeżyły zapaść, brak wiary w ten sprzęt i sens scenowania a jednak powracali ludzie do tych komputerków. Dojrzali, pożenili się, odchowali nieco swoje dzieci, maja często po 35-40 lat i wrócili do tego co kochali, do cudownych maszynek z lat 80′ i 90′.

To samo mam nadzieje, ze czeka scenę Amigową, podniesienie się, renesans zainteresowania ukochanymi klasycznymi Amigami jak i wyjście na przeciw przyszłości – przeniesienie systemu Amigi na nowy ogólnodostępny szybki hardware, przeniesienie całego gigantycznego dorobku artystycznego i kulturalnego jaki Amigowi graficy, muzycy, koderzy, artykularze przez ostatnie 20 lat działalności stworzyli. Pojawił się AROS, system na bebechy od PC odwołujący się do Amigowego workbencha, jest o nim coraz głośniej… zobaczymy jak wszystko to będzie się rozwijało!

Akira
[mailbox@scenial.pl]

About Akira

Academy / The Edge / Substance / Surprise! Productions / Pulse