Kasa, demka i demo-scena…

Niedawno napisałem artek o zakupach w naszym Bantustanie, gdzie każdy ma przyjemność bycia okradzionym, oszukanym i naciętym przez cwaniaczków żerujących na miłośnikach sceny i starych maszynek. Jeszcze wcześniej zastanawiałem się w dwóch tekstach z cyklu ‘Witajcie W Życiu’ nad przyczynami skurczenia się polskiej sceny, głównie sceny PC. Jako że widziałem to tonięcie na własne oczy, wręcz znałem z tzw. obserwacji uczestniczącej, tych głównie dotyczyły oba teksty. Gdy pisałem te rozgoryczone słowa nie był mi jednak jeszcze znany poziom upadku duchowego jaki zaliczyliśmy. Z niedowierzaniem obserwowałem kolejne jego objawy, w końcu nie mogę się powstrzymać by czegoś o tym nie skrobnąć.

Zamiast wstępu parę scenek rodzajowych jakie miałem okazję osobiście zobaczyć i usłyszeć w przeciągu ostatnich paru miesięcy:

Koder, który parę lat temu jeszcze produkował ciekawe dema, mówi z żalem, że by napisać nowe demo musiałby napisać nowy engine, ale czemu właściwie miałby to robić, jak przecież nikt mu za to nie zapłaci?! I nie chodzi o brak czasu czy kasy, jak się dopytałem przerażony, nie głoduje… Czas ma, kasę też, ale pisanie czegoś na scenę, nie za kasę odbiera jako czyste frajerstwo. O koderach z c-64 czy Atari którzy wyciskają ze swoich maszynek cudeńka i fenomenalne efekty mówi z pogardą ‘wariaci’. Ale oczywiście sam uważa, że jak najbardziej jest na scenie. Szok? Lećmy dalej.

Graficy… Gwiazdy, zawsze na scenie wielbione i rozrywane. Przyznam, że ja dobrych grafików, pixelujących cudowne obrazki, gości jak Archmage, Ukko, Made, Facet czy Danny także otaczam czcią:). Ale wracajmy na nasze podwórko – pytam się scenowego grafika, działającego i na PC i Ami czy narysuje logo. Słyszę, że nie może się tak rozdrabniać bo rysuje teraz za grubą kasę w agencji reklamowej, setki projektów. Jednym słowem nie sypia, nie je, tylko rysuje, haruje, zapierdala, padają takie mniej więcej słowa. Myślę sobie, biedak… facet ma pewnie straszliwy kredyt do spłacenia i żonę ostatnią k…. która przysłowiowo ściąga z niego każdy szmal… biedaczysko. Żegnam się ze współczuciem i mówię, że to może kiedyś, jak wyjdzie z długów, grafik się oczywiście obraża.

Muzycy? Otóż nasi muzycy zapomnieli jak się pisze muzę na scenę, no joke! ;) Zgodnie z obietnicami chciałem zamówić parę modułków do SCENIAL’a, by przygrywały przy czytaniu, przecież nie będę wrzucał z gierek czy demek, magazyn zawsze miał swoje własne. I udałoby się to, gdyby nie to, że trackerowe sławy sprzed paru lat zapomniały jak się używa fast trackera czy pro trackera, nie żartuję. Cytuję: ‘oj…. nie wiem czy bym jeszcze umiał nawet’ :-) Noż fuck!!! Oprócz tego że zapomnieli, to czasu nie maja, bo ‘piszą do gier’, co stało się dyżurną wymówką każdego tzw. freelancera, czyli mówiąc bez ogródek bezrobotnego muzyka utrzymującego się z dorywczych zajęć. Drążę temat, pytam się ile tych gier zrobili? Noo… eeeee… jedną ze 3 lata temu…. ;) W tym czasie czytam i widzę, że taka legenda jak Format/Anarchy jakoś mógł zrobić nową muzę na Scenę. Po prostu pięknie.

Ale to jeszcze nic… artykularze! ;) Lepiej siądźcie na czymś, bo padniecie:-) !!! Otóż w Polsce AD 2011 ‘scenowi’, jak lubią o sobie myśleć, artykularze napisali by coś o demkach i oldschoolu na scenę do zina, ale gdyby… z tego kasa była!!! :-) LOL! Nie żartuje, takie usłyszałem teksty od gości, którzy pisali parę lat temu jeszcze jakieś tam artki, teraz też by napisali, ale gdyby im scenowicze zapłacili:D Mówię poważnie. Ja się pytam, napiszesz coś, i słyszę: ‘no dałbyś reklamy jakieś, zainstaluj reklamy google, będą płacili, to będziesz mógł płacić a wtedy coś napiszę’ !!! :D Nie żartuję, takie rozmowy miały miejsce. Jakie dno intelektualne trzeba osiągnąć, oczekując kasy za artki o starych demkach? Jak trzeba się skurwić by coś takiego w ogóle powiedzieć? Gdy opowiadałem to znajomym ze scen C-64 czy Atari, jedni turlali się ze śmiechu nad tym upadkiem a drudzy w przerażeniu za nic nie chcieli w coś podobnego uwierzyć. Nie dziwie się, gdybym tego osobiście nie usłyszał, też bym nie uwierzył.

Co ciekawe, wszystkie te przykłady pochodzą z demosceny na większe komputery 16 i 32 bit. Środowisko 8-bit, Commodore 64 i Atari XL/XE czy ZX Spectrum jakoś może, tak samo pracując i żyjąc w tym kraju. Może i grafikę narysować i muzykę napisać i chartsmaga wydać z fajnymi artkami. Nie mówiąc już o świetnych paper magach jak Commodore & Amiga Fan czy Komoda, regularnie ukazujących się, for free na dodatek, mimo że są na poziomie profesjonalnych magazynów. I co, można jakoś.

Widząc te nieco groteskowe obrazki obyczajowe Polski Ad. 2011 pomyślałem sobie, że coś musi być na rzeczy. Miliony much nie może się mylić! W tym szaleństwie musi być jakiś sens i metoda, tylko ja jej jeszcze nie rozgryzłem, i z tego powodu spokojnie w wolnym czasie, pozostając w kompletnej nieświadomości, nie przejmując się niczym, wciągam sobie spokojnie demka Anarchy, Orange, Impact Studios, Halcyonu, Melon Design, The Black Lotus, Lemonu i Andromedy. Zacząłem zastanawiać się o co tu właściwie chodzi, biorąc pod uwagę czynniki ekonomiczne, socjologiczne i psychologiczne. Oto moje hipotezy takiego a nie innego stanu rzeczy :-)

Główna hipoteza:

Nasz eksperyment z kapitalizmem nie powiódł się, w efekcie doprowadził do gigantycznego utajonego bezrobocia a w efekcie tegoż do wysypu tzw. drobnych cwaniaczków. To od paru dobrych lat widać, słychać i niestety czuć. Po 25 latach (!!!) notorycznych przemian Polska nie była w stanie stworzyć gospodarki opartej na wytwarzaniu idei i jakiejkolwiek wartości dodanej. Tak jak za Króla Ćwieczka, naszą domeną jest tania i prosta siła robocza co przekłada się na to, że składamy jako kraj, za psie grosze, produkty w czyichś montowniach. Za jaką kasę pracują Polacy można poczytać w wywiadach choćby z pracownikami montowni samochodów, którzy akurat teraz na dniach chcą strajkować. Parę dni temu w gazetach głośna była akcja protestacyjna związku zawodowego pracowników handlu, rozpoczęta z takiego oto powodu, że mają oni tak niskie wynagrodzenia, że w razie, przepraszam za wyrażenie, wypierd… na pysk po paru latach pracy nie mają prawa do zasiłku! Setki tysięcy ludzi w Polsce to dotyczy. A ile trzeba zarabiać by mieć to wspaniałe prawo? Otóż zarabiać trzeba ok. 1200 zł na rękę. Proszę sobie wyobrazić, że w europejskim kraju jakim mieni się Polska setki tysięcy ludzi nie zarabia nawet tych 1200 zł miesięcznie, tak by mieć prawo do zasiłku w razie czego.

Po tak wspaniale prowadzonych ‘przemianach’ miliony ludzi musiało uciekać z kraju, a Ci którzy zostali harują ponad siły i nie ma się co dziwić ze nie mają sił ani ochoty na coś więcej. To nie mogło nie przenieść się na Scenę i nie wywrzeć wpływu na polskich scenerów, którzy całe lata 90” słodko sobie bimbali na rzeczywistość, ciesząc się z przeżywanej wtedy prosperity. To się skończyło a w oczy zajrzał strach.

Samo to nie tłumaczy jednak tego co się dzieje. Można żyć biednie, ale uczciwie. Commodore 64, Atari XL/XE czy Amiga 500/1200 kosztują grosze a można na nich z powodzeniem bawić się, grać i scenować. Ludzie, z którymi rozmawiałem nie byli biedni i wcale się nie przepracowywali, a jednak uważali że narysowanie czegoś na Scenę to ostatnie frajerstwo. Co doprowadziło polskich scenerów do takiej bałwochwalczej wiary w mamonę i do takiej pogardy do wszystkiego innego?

Najważniejsza wydaje mi się tu konstatacja, że mimo cienkiego płaszczyka europejskości jakim lubimy się chwalić jesteśmy kulturowo krajem afrykańskim. Od dawna to wszyscy podejrzewają, ale panuje zmowa milczenia by tego nie powiedzieć głośno. Niestety czas się z tym moi mili pogodzić, kulturowo nie należymy do Europy. Polska w swoim kulturowym i gospodarczym sosie mieści się w kulturze krajów południowych, gdzieś pomiędzy Somalią, Etiopią i Zimbabwe i tak samo jak w tych krajach wszystko jest na sprzedaż… Pisałem jakiś czas temu o polskich przekrętach na aukcjach i ostrzeżeniach jakie zachodni scenerzy wpisują na zachodnich scenowych portalach przed naszymi krajanami handlującymi na ebayu np. sprzętem 8 i 16 bit. Nie kojarzy się wam to z czymś? Tak tak, dokładnie. Takie same ostrzeżenia od lat krążą przed handlarzami z Aftyki właśnie.

Chory system społeczny, który zapanował doprowadził do sytuacji, że współcześni Polacy 99% swojego czasu jak ogłupiali ganiają za paroma groszami, by pokazać sąsiadowi ‘nowy’ używany samochód z Niemiec i ‘własne’ czyli bankowe, bo za kredyt kupione 42m2, które do końca życia będą w pocie czoła spłacać. Jeśli do tego dodamy szefa skurwiela, wyżywającego się na swoich pracownikach za małego członka i żonę dziwkę, paskudną teściową, ohydne wrzeszczące bachory, to czy można się dziwić, że mają oni raczej ochotę rzucić się z Mostu Poniatowskiego w nurt Wisły niż bawić się w młodzieńcze zabawy typu Atari, Commodore, Amiga czy scena na PC i tworzenie czegoś? Nie można.

Czas się tymczasem na moment zatrzymać, pozbierać, ogarnąć, spojrzeć z dystansu na swoje zabiegane życie, przemyśleć czy tak właśnie chce się dalej żyć, dla innych, kosztem siebie i swoich pasji.

Do tego wszystkiego dochodzi współczesne niewolnictwo kredytowe. Nie ja ten termin ukułem. Pojawił się on w naukach społecznych w latach 50″, opisując czemu rząd amerykański tak chętnie zgadzał się i wspierał to by obywatele USA a szczególnie ci młodzi zaciągali pożyczki na całe życie. Otóż proszę sobie wyobrazić, że wredni socjologowie i psychologowie społeczni wykoncypowali podstępnie, ze rządom się to podoba, jako że utrzymuje system władzy w komforcie. Człowiek z pożyczką hipoteczną i cyrografem do końca życia, jest bowiem już tylko niewolnikiem. To, że ma prawo wyborcze to nic nie znacząca przykrywka tego faktu. To zaszczuty, przerażony i ubezwłasnowolniony niewolnik, trzęsący się jak zbity pies pod okiem szefa, cień człowieka, którego największą traumą jest myśl że mógłby zostać zwolniony z obozu pracy w którym haruje.
Czemu o tym pisze? Otóż to także dorwało scenę. Na ostatnim party na którym byłem, wielką część rozmów scenowiczów były nie demka i ziny a właśnie kredyty hipoteczne i ich strach czy frank szwajcarski pójdzie do góry!

Ja to wszystko rozumiem, jednak miałem o ludziach tworzących naszą, wielką niegdyś demoscenę lepsze zdanie. Wręcz zawadzające o awangardę twórczą i intelektualną. Zamiast tego widzę zagonionych w kąt przez życie przerażonych, zdesperowanych i rozmemłanych ludzi, w stanie depresyjnym bądź cwaniacko-żulerskim, kombinujących tylko jak by tu jakiś interesik mały zrobić. Wstyd mi że takie obrazki oglądam. Naprawdę mi wstyd za gości, którzy nie napiszą artka o demkach, nie narysują logosa czy nie pacną modułu bo kasy za to nie dostaną. Jestem zawstydzony waszym upadkiem panowie.

Jaka nadzieja dla demosceny? Ano ratunek nadchodzi ze scen 8 bit. Można mieć tu przeróżne teorie czemu tak się stało, mi najważniejsze wydaje się posiadanie przez nie od lat stabilnej platformy, bezsprzecznie przetrwał na nich jednak scenowy feeling, jakiego na większych maszynkach zabrakło. Widać to było już w ostatnim ‘Raporcie z Oblężonego Miasta’ i dyskusji pod nim. Koderzy z Ami/PC tłumaczyli się, że nie ma zbyt wielu scenowych produkcji bo zajęci są ‘poważną’ pracą. Na co koderzy z Commodore 64 czy Atari XL/XE odpowiedzieli od razu, ze oni też mają poważne prace i rodziny, ale jednak im się jakoś chce.

Parodia ta na dużych maszynach jest podsycana jeszcze przez organizatorów zachodnich zlotów. Nagrody za demo na PC sięgnęły paru tysięcy euro i idą w górę:) Faktycznie, widząc jakie stosunki panują na współczesnej scenie, organizatorzy pragnac sobie zapewnić jakieś demka podnieśli poprzeczkę do takich kwot. Patrzeć już tylko jak za demo zostanie zaproponowane 10 tys euro:D Czy to jeszcze jest w ogóle scena? Idąc tym tropem niedługo paru bogatszych scenerów zamówi napisanie dema u paru bezrobotnych koderów, płacąc im podobnie jak org’owie parties i wystawi pod własnym labelem :D.

Stan sceny na 8 bit jest to bezsprzecznie fenomen. Scena na maszynach, które wszyscy skazali lata temu na zagładę, ma się lepiej niż na bardziej współczesnych komputerach! Całe to zjawisko pozwala mieć nadzieję na scenowy renesans, tym razem płynący z obozu 8 bit i jak rozchodzące się po fale, wzbudzający scenowe życie także na większych maszynkach. Na Commodore 64 powstają jak gdyby nigdy nic w wielkich ilościach slideshow’y, musicdiski, magazyny, chartsy i gigantyczne ilości wspaniałych dem. Nie pozostaje z tyłu scena Atari ale także i zapomnianego u nas ZX Spectrum, które w zachodniej Europie ma swoich fanów. Czemu tak się stało? To temat na oddzielny artykuł, ważne dla nas jest to, że niczym w ‘Fundacji’ Asimova, przetrwała na tych maszynach Scena, która wygląda i zachowuje się tak jak powinna i stamtąd znów może rozejść się na resztę platform, dokonując na nich odnowy zainteresowania demami i sceną, taką sceną, na której scenowcy nie żądają kasy za dema a grafikę i muzykę tworzą, tak jak kiedyś, dla przyjemności i sławy.

Z tą optymistyczną mimo wszystko konstatacją wracam do swoich wspaniałych maszynek by spędzić ten deszczowy weekend w ciepełku ukochanych starych demek, Pinball Dreams i pierwszej Civilization między innymi przy redakcyjnej, czyli mojej, A500:D Maszynce, na której się chciało koderom wyciskać fenomenalne efekty, takim grafikom jak Facet, Archmage czy Uno pikselować nocami obrazki a ludziom jak Romeo Knight, Clawz czy Audiomonster pisać muzę, z pasji do Sceny i dla fejmu właśnie :-)

Akira.

About Akira

Academy / The Edge / Substance / Surprise! Productions / Pulse