SillyVenture 2012 Party Raport, Gdańsk 7-9 XII

W ostatni weekend odbyło się w Gdańsku Sillyventure 2k12, międzynarodowe party sceny ATARI. Piszę celowo i nie przez pomyłkę międzynarodowe, bo party wykroczyło już poza formułę zlotu sceny wyłącznie polskiej i gromadzi oprócz polskich uczestników także scenerów z Niemiec, Norwegii, Słowacji, Czech i Francji. Party organizowane przez Greya / Mystic Bytes dzięki swojej atrakcyjności i z roku na rok większej popularności wykroczyło zresztą także poza formułę party przyciągającego wyłącznie partowiczów ze sceny Atari, goszcząc także scenerów z PC, Amigi, Commodore 64 czy ZX Spectrum. Bardzo się z tego osobiście ciesze, że party wykazuje aż taką siłę przyciągania, że wykroczyło swoją sława już poza scenę jednego komputera i od paru lat przyciąga ciekawych scenowiczów z innych platform.

Sillyventure Party 2k10, poprzednia edycja na której byłem odbywało się w Zespole Szkół Budownictwa, nieco w oddaleniu od centrum Gdańska, Starówki, rynku, kafejek i terenów atrakcyjnych turystycznie, imprezowo i kulinarnie. Na szczęście, nomen omen, po party w 2010 roku dyrekcja szkoły w której się party odbyło miała zastrzeżenia do partowiczów w efekcie czego następna edycja party, w 2011 roku przeniosła się już praktycznie do samego centrum Gdańska, do Szkoły Podstawowej przy ul. Sluza 6, w odległości 10 min spacerem do samego centrum, co wg mnie jest zmianą na plus.

Tegoroczne party, odbyło się w tej samej Szkole Podstawowej co edycja zeszłoroczna Sillyventure, na co warto specjalnie zwrócić uwagę, jako że jest to zgodne z najlepszą tradycją copy-partową pochodzącą jeszcze z końca lat 80-tych, gdzie scenowe spędy rozbijały się właśnie po szkołach :-). Sillyventure 2012 poświęcone było dwóm ważnym zdarzeniom w świecie ATARI – 20-leciu urodzin 32-bitowego Atari czyli ATARI FALCON’a, rewolucyjnego modelu zbudowanego na procesorze Motorola 6030 i śmierci w 2012 r Jacka Tramiela, wizjonera i twórcy Atari. Ale zacznijmy od początku…

Po zeszłorocznym jesiennym party sceny Commodore 64 w Będzinie – Silesia Party V na którym się doskonale bawiłem i z którego także popełniłem relację, namnożyło mi się kłód rzucanych przez życie pod nogi, w efekcie czego nie udało mi się mi się zjawić na SV 2k11. W tym roku twardo postanowiłem że na Sillyventure do Gdańska jadę i choćby się waliło i paliło nie ma mowy żebym je ominął. W międzyczasie pojawiła się smaczna strona tegorocznego party, z chwytająca za każde oldschoolowe serce muzyką i grafiką, pojawiły się świetne invitation intra na różne platformy Atari. Szykowałem się na nie coraz bardziej ucieszony zbliżającym się zlotem, zastanawiałem się jaki sprzęt tym razem zabrać i odpalić na party. Uznałem po dłuższym zastanawianiu, że jako, że na Silesia Party w Będzinie, czyli zlocie sceny Commodore 64 miałem dla lekkiego kontrastu ukochaną Amigę 500 z monitorem Philipsa i pudło demek na dyskietkach, tym razem będzie na miejscu zabrać moje Atari 520 STe 4mb RAM z monitorem i toną dem.

Tymczasem nadszedł początek grudnia. W ostatni tydzień przed-partowy klasycznie na scenowych forach zrobiło się gorąco, ludzie się zastanawiali jakie będzie tegoroczne zimowe party, trwały plotki kto przyjedzie i co kto zrobi i wystawi na compo. Gorący nastrój nie ominął także i mnie a jeszcze więcej gorącego nastroju sprawiła mi awaria Pandy, dzięki której (awarii a nie pandzie) nagle się okazało że nie mamy jak z moją Ewą na party dojechać a co najlepsze, że nie mamy też czym zataskać do Gdańska komputerów :-) W panice doturlałem jeździdło do warsztatu i zacząłem rozglądać się nerwowo kto jeszcze jedzie z Warszawy i ma wolne miejsca. Okazało się że miejsca ma Mały/Swords, który jedzie do Gdańska swoją Alfą wraz z Mazim/SGG. Po zabookowaniu u Małego awaryjnie miejsc poczułem się nieco spokojniejszy, że jakoś jednak na to party dojedziemy. Sytuację poprawiło w czwartek wieczorem jeszcze bardziej telefon z serwisu, że samochód jest gotów do odbioru. Sytuacja wyraźnie przejaśniała a w tunelu pojawiło się światełko. Uznałem, że nie jest to nadjeżdżająca lokomotywa i rozpocząłem pakowanie.

@Droga na party place…

Nadszedł piątek rano. Dzień party! Od początków lat 90″ jest to dla mnie dzień jedyny w swoim rodzaju, kiedy czuję ten swoisty przedpartowy dreszczyk, niepewność jakie party będzie, ciekawość i też wielką radość że spotkam swoich znajomych, od dawna nie widzianych scenowiczów. Jadąc przypominam sobie poprzednie zloty, ludzi z którymi rozmawiałem, przez głowę przelatują mi ludzie, zastanawiam się co się z nimi dzieje i czy są szansę że się znów pojawią na którymś zlocie. Jest to dla mnie dzień, gdzie tacy maniacy demosceny i starych komputerków jak ja mają okazję pobyć razem, nacieszyć widokiem znajomych paszcz, ludzi którzy myślą podobnie do nich, pobyć wśród swoich i naładować się tą oldschoolową i undergroundową energią.

W czwartek długo z nerwów nie mogłem zasnąć, rano zerwałem się za to przed ósmą, pochłonąłem na szybko resztki kolacji z poprzedniego dnia i zacząłem nosić do samochodu bagaże – ubrania, trochę żarcia, monitor, Atari ST, pudełka z dyskietkami, laptopa z netem, zapas napojów energetyzujących, torbę zasilaczy do wszystkiego, przedłużacze. Z nerwów i rozpędu wrzucania do torby wszystkiego co popadnie, w pośpiechu i szale wrzuciłem nawet kupionego dzień wcześniej ananasa. W międzyczasie dołączyła Ewa, wnosząc do pandy swoją torbę. Po ablucjach, dokończeniu śniadania i wrzuceniu na tylne siedzenie żeby nie marzł w bagażniku Atari ST 520, ok godz 11 uznaliśmy że wszystko gotowe do odjazdu i wyjechaliśmy na tzw. trasę gdańską. Bez problemu dojechaliśmy do Stadionu X-Lecia, zwanego dziś Narodowym, przejechaliśmy przez most zjechaliśmy w dół i już byliśmy na właściwej drodze. Szybko minęliśmy Stare Miasto, Żoliborz, Młociny i wyjechaliśmy z Warszawy. Droga ku mojej radości była pusta i na dodatek idealnie odśnieżona – zapowiadane nocne opady śniegu się na szczęście nie sprawdziły. Po dojechaniu do Płońska odbiliśmy w kierunku Mazur, przejechaliśmy przez Nidzicę, następnie Elbląg i wczesnym popołudniem ok 15 znaleźliśmy się w Gdańsku.

Przy wjeździe do miasta utknęliśmy w solidnym korku, na dodatek okazało się w tym krytycznym momencie że nie zabrałem żadnej nawigacji a co więcej, że nie mam żadnej mapy Miasta Gdańsk, a co za tym idzie nie wiadomo właściwie gdzie jest party place i jak tam trafić :-))). Wywaliłem jak strzała na najbliższej stacji, podleciałem do stojaka, złapałem mapę, zapłaciłem 9,90zł i wróciłem triumfalnie do samochodu. Już po odjechaniu ze stacji okazało się, gdy dumnie pokazałem zakupioną mapę, że z paniki i pośpiechu nabyłem MAPĘ POLSKICH KODÓW POCZTOWYCH, ROTFL :D Ewa padła ze śmiechu, a następnie patrząc na mnie bardzo podejrzliwie spytała, po co nam właściwie mapa kodów pocztowych i w jaki sposób pomoże nam ona dostać się na party place? ;) Cóż robić, zakręciłem z piskiem opon i po chwili znaleźliśmy się znów przy tej samej nieszczęsnej stacji.

Wystrzeliłem z samochodu jak strzała, podleciałem do ekspedientki i zacząłem mówić bez ładu i składu, że to pomyłka, że Atari party, demoscena i muszę znaleźć szkołę podstawową, w czym zaproponowana mapa kodów pocztowych mi nie pomoże, bo niby jak? ;) Ekspedientka spojrzała na mnie z dużym powątpiewaniem i by przerwać mój słowotok, podeszła do stojaka, złapała właściwą mapę czyli plan miasta Gdańsk a następnie dokonaliśmy zamiany tych map. Kody pocztowe powędrowały na półkę a ja zadowolony niczym Egon z Gangu Olsena dumnie wróciłem ze zdobytą mapą. Plan po rozwinięciu go w samochodzie, oprócz ograniczenia widoczności do minimum wyjaśnił że należy zjechać w ul. Okopową, następnie skręcić w Toruńska i po chwili znaleźliśmy się w Hostelu Bursztynek, gdzie mieliśmy zarezerwowany pokój. Po zostawieniu bagaży w pokoju i chwili oddechu podreptaliśmy na party place, które było w odległości kilkuset metrów od hostelu. Po przejściu mostku zobaczyliśmy szkołę gdzie odbywała się scenowa impreza. Nad schodami wisiał duży banner Sillyventure 2k12 Party, więc upewnieni, że dobrze trafiliśmy, weszliśmy do środka.

@Party Place

Po wejściu do szkoły poczułem się jak w domu. Powiem więcej, nawet nie tylko jak w domu, gdzie na co dzień mam rozstawiony sprzęt z lat 80″, gdzie popiskują mi non stop stare demka… poczułem się wręcz jak w ukochanych przeze mnie latach 80/90, czasach Giełdy Bajtka na Grzybowskiej, gdzie spędzałem prawie każdy weekend, siedząc z kumplami i wytrzeszczając oczy w podziwie na pokazywane przez giełdowych tuzów nowe demka i inne nowe releasy :-)) Klimat po wejściu na party był dokładnie taki jaki właśnie powinien być. Szkoła, korytarze pełne fanów Atari, Commodore, fanów starych gier i demosceny. Popiskujące chipówkami komputery, odpalone hity z lat 80/90, ludzie z dżojstikami grający w ulubiony poziom Warhawka, Montezuma’s Revenge czy Boluder Dash’a :-) Mój świat.

Większość ludzi zebrała się w głównym pomieszczeniu party w wielkiej sali gimnastycznej, założonej stolikami zarówno przy ścianach jak i rzędami jeden za drugim. Stoły te już w piątek, a więc jeszcze w dzień pracujący, kiedy nie przyjechali przecież jeszcze wszyscy uczestnicy party były kompletnie zawalone przywiezionymi komputerami i jak stwierdziłem z lekkim przerażeniem, nie bardzo było gdzie się wściubić ze swoim Atari 520 STe.

Z rozczuleniem zauważyłem skupione wokół komputerów grupki scenowców, doszły mnie niezapomniane dźwięki odpalonego Draconus’a (fotka powyżej), Xenomorpha, z innej części sali dolatywał temat przewodni Zybex’a i Spy vs Spy! Powoli zacząłem się ogarniać, rozglądać po ludziach, patrząc kto ze znajomych już dojechał. Przywitałem się z Greyem/Mystic Bytes i resztą spotkanych znajomych, ku swojej wielkiej radości zobaczyłem że przyjechał tez znany ze sceny Amigowej article-writer i swapper Mr. Wolf (zdjęcie po prawej), zresztą ludzi z amigowymi korzeniami było jak się okazało więcej, nie tylko zresztą amigowymi, bo party przyciągnęło także gości ze sceny Commodore 64, po chwili zauważyłem m.in. Sebaloz’a/Lepsi. Na party było już sporo ludzi, tym bardziej jak na piątek, dzień pracujący, w którym na większości zlotów snują pojedyńczy partowicze, reszta dopiero dociera po pracy późną nocą a tłum robi się dopiero w sobotę. Na party obecny był także już Pirx oraz Jakub Husak, co dla wielu uczestników party było pierwszą okazją do spotkania legendarnego twórcy muzyki do masy atarowych gier z końca lat 80 i początków lat 90.

Rozglądałem się czy z UK dojechał Booker, który był ze swoją maszynką C64 na poprzednim odwiedzonym przeze mnie zlocie w roku 2010 i który raczył gości nowymi demkami na Commodore 64 ale Bookera nie udało mi się wypatrzyć.

By się zarejestrować na liście gości, przecisnąłem się do stanowiska organizatorów i wpisałem przybycie, klasycznie podałem ksywę i grupę, opłaciłem wstęp, dostałem identa oraz koszulkę z logiem Sillyventure.
Na party działało już samoobsługowe stanowisko nalewania piwa, z którego partowicze z ochotą korzystali, piwo jak w poprzednich edycjach SV było oczywiście wliczone w cenę wjazdu na samo party. Pierwszego dnia party wieczorem pojawił się także szwedzki stół z kanapkami, na które wygłodzeni scenowcy rzucili się jak stado wygłodniałych oposów.

Tymczasem ilość ludzi na party place się powiększała, wieczorem przybyli nowi partowicze, wokół organizatorów zrobił się tłumek, nie bardzo było gdzie rozstawić sprzęt, słychać było muzyczki z gier, a na big screenie trwał w najlepsze demo-show z małego jak i dużego ATARI. Atmosfera zrobiła się oldschool’owa w najlepszym znaczeniu tego słowa. Goście party odszukiwali znajomych, pili razem piwo, wychodzi na miasto coś razem zjeść, plotkowali, opowiadali co tam u nich i innych znajomych. W tym czasie party place odwiedziła ekipa Pomorskiej TV przeprowadzając wywiady z organizatorami jak i uczestnikami party.

Po upewnieniu się o której ma byc rozpoczęcie party, zagłębiłem się w tłumek przybyłych gości szukając znajomych, witając się i zerkając co się dzieje na odpalonych na party komputerkach. Spotkałem i przywitałem się także z Małym i Mazim, których też tu serdecznie pozdrawiam!

Ok 20-tej odbyło się oficjalne otwarcie party. Okazało się na nim, że na party zawitał szef szefów największego klubu fanów ATARI czyli ABBUC’u, ale wybiegam w przyszłość… first things first… Party otworzył Grey/Mystic Bytes, który przywitał wszystkich przybyłych zarówno z polskiej sceny jak i z Norwegii, Niemiec, Francji, Czech i Słowacji… Następnie parę słów do partowiczów powiedział szef klubu ABBUC, a następnie znów organizator party przedstawił plan competitions, czyli co kiedy i o której godzinie będzie się na party działo.

Po tym nastąpiła pierwsza niespodzianka dla uczestników party – nadesłane przesłania i życzenia Video od wielkich ze świata Atari zarówno polskiego jak i Atari na Świecie. Do zgromadzonych partowiczów, wzorem konwencji MS itp korporacji przemówili sławni programiści na Atari, założyciele Laboratorium AVALON, legendarnego wydawcy gier i programów użytkowych na małe Atari, następnie Tomasz Mazur, szef i założyciel warszawskiego studia MIRAGE, które wydało na małe Atari mnóstwo gier m.in Battle Ships czy Operation Wolf i działało na tym polu do lat 90-tych. Aplauz wywołała przemowa autora gry FRED na małe Atari (zdjęcie po prawej), który także fajnie opowiadał via BigScreen o tych niezapomnianych czasach. Jeszcze większy aplauz wywołały nadesłane dla partowiczów ‘speech’e video inżynierów Atari z lat 80″, dziś juz starszych panów, którzy przesłali swoje życzenia do uczestników party i opowiadali o czasach gdy rodziło się 8-bit Atari XL/XE, Commodore 64, ATARI ST i Amiga 500. Doskonały stream przesłał mr. Shiraz Shinji, inżynier tworzący i projektujący w połowie lat osiemdziesiątych 16-bitowe ATARI ST.

Party miało także bardzo przyjazne akcenty między-platformowe, co chwila na big screenie leciały pozdrowienia dla gości ze scen innych niż Atari “We Re Brothers in Arms” co było dla mnie bardzo touching :) Między-platformowej zgodzie poświęcone zostały zresztą następne, erotyczne niespodzianki :-)))

Po części oficjalnie otwierającej i niespodzianki w formie przesłań od tuzów ze światka ATARI puszczanych na big-screenie nastąpiła część rozrywkowa dla zdecydowanie dorosłych scenowców :-) Najpierw przesłanie w stylu pornXXX przesłała Justin Gromada, przesłanie multiplatformowe na dodatek, z wymalowanymi na obfitym biuście logosami Commodore i Atari i przesłaniem by oba te ukhm, ukhm, kuliste światy zbliżyły się do siebie ;-)))

Następnie ku szokowi dużej części młodszych scenerów i zadowoleniu tych starszych nastąpił powrót do tradycji zapoczątkowanej przez Mr. Roota/Union na legendarnych parties lat 90″ z serii INTEL OUTSIDE odbywających się w warszawskiej Stodole – czyli erotic show. A co! Dwie panienki dały pokaz tańca erotycznego, co było o tyle ciekawe, że panienek było sztuk dwie i były jak najbardziej zainteresowane sobą i wzajemnym mizianiem ;-)

Występ ten nie spowodował zamieszek jak na Intel Outside gdzie występującą pannę ściągnięto ze sceny w kłębiący się pod nią tłum uczestników Intel Outside Party, ale także nastąpiło lekkie zamieszanie a część partówiczów po tym występie podążyła za hmm…jak by tu ująć, za nazwijmy to artystkami do klubu gdzie występowały one co noc, mieszczącego się na gdańskiej starówce by zamówić private dance i cieszyć się ich towarzystwem w mniejszej skali. Z tej kuszącej, jak mniemam, oferty cześć uczestników Sillyventure Party oczywiście skorzystała i nastąpił przez to mały bałagan na party place.

Późnym wieczorem zauważyłem że dojechały na party następne osoby i grupy, m in. znani z wcześniejszych edycji SV partowicze ze Słowacji, z którymi na SV2010 ryjąc ze śmiechu wymienialiśmy się przykładami śmiesznych tekstów w języku polskim i słowackim. Z boku sali rozbili się Francuzi, wśród których poznałem legendarną także na scenie Amigi i PC postać francuskiego grafika UKKO! Jego grafiki mogli podziwiać w latach 90″ nie tylko scenerzy z Atari ST ale także widniały w doskonałych francuskich demkach m. in. grupy LIVE wychodzących w drugiej połowie lat 90-tych na scenie PC!

Ok 2 w nocy zmęczeni długa podróżą z Warszawy i partowymi wydarzeniami udaliśmy się do hostelu i klapnęliśmy jak nieprzytomni spać.

@DAY II – SOBOTA

Do przytomności wróciłem ok 10 rano w sobotę. Po ablucjach, tu muszę oddać sprawiedliwość hostelowi, że w każdym pokoju był tez prysznic, wybyliśmy na party place zobaczyć co się dzieje. Jak zawsze na parties, obraz przedstawiał się jak z filmów o zombie :-) Leżące w śpiworach ciała, ocalali twardziele kończący Draconusa czy Operation Wolf, z oczami czerwonymi z niedospania i spojrzeniem zombie. Taka jest tradycja i tak było oczywiście i tym razem:-)

Uspokojeni że mamy parę godzin czasu zanim się towarzystwo solidnie rozrusza ruszyliśmy połazić po gdańskiej starówce, a następnie po Sopocie. Z wielkim zdziwieniem zauważyłem że sławne sopockie molo przerobiono na przystań dla jachtów. WTF? Przy molo, raczej tym czym kiedyś było molo odbywał się jarmark i surprise, świat jest jednak mały, spotkałem na nim, tzn. na jarmarku a nie molo, legendarnego muzyka ze Sceny lat 90″ – XTD/Mystic :-)

Po solidnym zmarznięciu na Molo/przystani jachtowej wróciliśmy do Gdańska na party place gdzie dojechały znów następne osobny i na party place zrobiło się tłoczno. W dzień trwał druga część demo show z 8, 16 i 32-bit ATARI, klimat panował familijny, przy komputerkach siedziały całe rodziny, dziewczyny i żony scenowców oraz ich dzieci. Ci którzy przyjechali w nocy i bawili się na party place do białego rana odsypiali w śpiworach w położonych na I piętrze sleeping-roomach. Naokoło trwały rozmowy, obgadywanie gier, rozważania nad nowymi rozwiązaniami hardware’owymi do Atari, m in została pokazana nowa płyta głowna zaprojektowana we Francji do 32-bitowego ATARI FALCON’a. Partowicze rozkładali swoje ultra wypasione konfiguracje, Atari 65XL z kilkoma stacjami dysków California Acces czy 8-bitowe Atarynki wyposażone w 2,5 dysk twardy. Zauważyłem na party Pitera (greetings) którego nie widziałem w piątek a z którym na poprzedniej edycji SV na której byłem spędziliśmy wiele czasu nad dyskusjami o konsolach w ogóle i konsoli Atari Jaguar w szczególności. Zauważyłem że pojawił się także Jury i Pinokio (pozdrowienia!). Swoje stanowisko rozłożył też Lotharek który naprawiał i upgrade’ował partowiczom ich komputery, montował rozszerzenia pamięci itp. Pamiętałem przed wyjazdem że mam zaczepić Lotharka w sprawie reperacji niedziałającej klawiatury w moim Atari 800XL ale na party w nawale spraw i rozmów wyleciała mi ta żywotna sprawa z głowy.

Wieczorem gdy włączono jeszcze więcej komputerów, małych jak i dużych atarynek, wzmacniaczy, bo i te przywieziono podłączając do nich komputery puszczając dźwięk z demek poprzez wzmacniacz stereo na rozstawione obok kolumny nastąpiła mała awaria czyli mówiąc po ludzku wywaliło prąd w sali gimnastycznej a na party zaległy ciemności. Na szczęście nie na całym party bo w innych częściach szkoły prąd był. Także więc w tym temacie c-partowej tradycji stało się zadość :)

Partowicze przenieśli się w bardziej oświetlone miejsca, a organizatorzy zaczęli starania by naprawić awarię. Ja wgłębiłem się w czytanie przywiezionych na party przez scenowców numerów Retrogamera, magazynu poświęconemu starym grom wychodzącego w UK, który pojawił się w tym roku na wielu stanowiskach i przy wielu odpalonych komputerach jako podstawowe czytadło. Po zauważeniu numeru poświęconego 25 latom interfejsu SCUMM i ogólnie przygotówkom LucasArts wgłębiłem się w ten fascynujący temat i z wypiekami na twarzy czytałem o kulisach powstawania takich legend jak SECRET OF THE MONKEY ISLAND I czy INDIANA JONES FATE OF ATLANTIS. Po chwili dołączył Mr. Wolf, z którym od razu rozdyskutowaliśmy się nad zjawiskiem retogamingu, wychodzących już na świecie papierowym magazynom temu zjawisku poświęconym, ich rosnącego nakładu i nad tym kiedy dotrze ono do Polski. A konkretnie dotrze na tyle, by powstały na ten temat normalne papierowe miesięczniki, po które będzie się latało do kiosku jak niegdyś po Secret Service, Świat Gier Komputerowych czy Reset by poczytać znów o Shadow of the Beast, Legend of Kyrandii czy Eye of the Beholder :-)))

Swoją droga cały dzień na party place odbywał się ostry retrogaming w wykonaniu samych scenerów jak i ich dziewczyn, żon i dzieci. Kilku uczestników party przywiozło nieco starych gazetek i magazynów więc klimat lat 80/90 był idealny. Siedzieliśmy sobie z piwem i chipsami, ze znajomymi, takimi samymi maniakami sceny, między Atari XL/XE, Atari ST, Falconami, Amigami 1200, 500tkami, Spectrumami, oglądaliśmy lecące na nich stare gry i dema i przeglądaliśmy sobie Bajtki, Top Secret’y i inne magazyny z tych czasów :-) Miód na skołatane scenowe serca.

@Competitions

Wieczorem, i o dziwo dość zgodnie z rozkładem zaczęły się competitions. Bałem się o to nieco, ponieważ party się rozrosło, organizatorzy mieli mnóstwo roboty, wszystkie odezwy do partowiczów powtarzano w paru językach a nie tylko po Polsku obawiałem się więc, że jak na Sillyventure 2010 konkursy mogą odbyć się późno w nocy, tak się jednak na szczęście nie stało. Najpierw poszło Atari VCS czyli produkcję na konsolę ATARI 2600, i tu zaskoczenie bo zaprezentowana produkcja ‘Liquid Candy’ grupy Noice rozwaliła mnie na kawałki. Zawsze podejrzliwie łypałem na kodowanie efektów na NES’a czy ATARI 2600, ale jeśli taki scenowy stuff i takie efekty można wyciągnąć z ultra leciwej konsolki, to jestem za:)

Następne w kolejce do competions były produkcje ATARI XL/XE konkretnie music compo na nie. Poleciało ok 10 utworów i muszę powiedzieć że poziom był bardzo dobry, ciężko mi było wybrać, tak zaraz na gorąco po konkursach jakiegoś faworyta. Oczywiście podczas co poniektórych kawałków partowicze musieli słuchać wycia skan, ale ogólnie tzw. robienia trzody było zadziwiająco mało :-)

Zaraz po 8 bit music compo odbyło się 8 bit gfx como i 8 bit intro compo i tutaj poziom był po prostu świetny. Znając partowe realia, byłem przygotowany na jedną może dwie dobre prace tymczasem było ich sporo, kilkukrotnie rozległy się gromkie oklaski i okrzyki “zajebiste!”. Mi osobiście najbardziej podobała się praca o tytule ‘PAPA JACK’, jak się później po compo okazało autorstwa Piesia, ale z ręką na sercu kilka było świetnych i ciężko mi było tak na świeżo wypełniać votesheeta i je jakoś ustawić i odpowiedzialnie opunktować.

Na intro compo wystawiono kilka mocnych produkcji. Aplauz wywołało intro RGBA/Jack, gromkie oklaski rozlegały się podczas wyświetlania produkcji ‘High Tide’ grupy LaResistance czy ‘Press Play on Tape’ Agendy. Spora przyjemność zrobiła mi back2roots’owa produkcja znanej także z czasów amigowej sceny lat 90″ grupy Lamers, która w swoim intrze ‘OldSchool’ przypomniała styl demek z pierwszej połowy lat 90″. Bardzo mocne produkcjami intro compo!

Musze powiedzieć że to co po latach pracy pokazuje się aktualnie jako efekty w 8 bitowym atari równie dobrze, gdyby mi ktoś nie powiedział mogłoby się pojawiać w 16 bit maszynach i bym miał kłopot z odgadnięciem… światy wektorowe, doomy, gouardy, bump-mappingi, wszystko co chcecie znajdziecie w produkcjach na 8-bit. W demach na 8-bit ATARI zaś rozwaliła mnie produkcja LAMERS pt ‘BOOGIE NIGHTS’.

Grupa wyprodukowała zajebiste, pardon my french, demo w w znakomitym stylu i powalającym designie, który równie dobrze mógłby się bez wstydu pokazać na Amige 500 czy 1200. Miodek i przepych lał się z big screenu a ja patrzyłem na nie z prawdziwą lubością. Tona grafiki, piękne przejścia, miodny design! Brawo!

Po competitions na 8 bit nastąpiła przerwa w trakcie której wyszedłem odnowić zapasy snack-foodu oraz red bull’i do pobliskiego sklepu.
Wkrótce odpalone zostało compo na ATARI ST, tutaj czekałem z ciekawością na pracę UKKO, którego grafiki i styl rozwalają mnie od lat. Dwa lata temu na Sillyventure 2010 gfx compo rozgromił obrazek ‘Annoying Man’ by Ukko, na tegorocznym party znakomite grafiki na duże atari wystawili zarówno francuski grafik Ukko jak i polski grafik Piesiu. Dzięki temu że party zrobiło się międzynarodowe na compo pojawiło się mnóstwo znakomitych prac a uczestnicy party aż pomrukiwali z zadowolenia oglądając entries na Atari ST a następnie Atari Falcona. Przyjemności i kontentacji dopełniły znakomite dema na Atari ST i Atari Falcon. Było to pierwsze przeze mnie odwiedzone party sceny Atari, gdzie więcej było dem na 16 i 32 ATARI niż na tak popularne w PL 8bit. Aż chce się powiedzieć – w końcu! Warto odnotować też że na Party wyszła nowa gra, a jakże i to nowa gra na 32-bitową platformę ATARI FALCON’a! Na party chodziły plotki o przygotowywanej do wydania nowej scenowej grze na 64bitową konsolę ATARI JAGUAR, ale tego wieczoru nie udało mi się jej zobaczyć i nie mogłem tego potwierdzić.

3 Day – Niedziela & Słowo na Drogę

Po zakończonych competitions tłumy partowiczów wyruszyły do sleeping room’ów i pobliskich hosteli spać a pomieszczenie w którym odbywały się compoty nieco się wyludniło. Rano zaczeliśmy pakować się, zbierać porozrzucane ubrania i zdaliśmy pokój w hoistelu. Zauwazyłem ze obok nas rozbili się Francuzi i że też się zbierali. Hostelowe przepisy wymagały zdania pokoju do 10 rano, więc cały poranek trwało zdawanie pokoi, wynoszenie bagaży do samochodów i wyruszanie na party place na ostatni dzień party.

Po dotarciu na szkoły zastałem całkiem już rozbudzonych i zadowolonych ze zlotu partowiczów. Okazało się, że organizatorzy byli wczoraj tak zmęczeni że nie zdołali podliczyć votek i że uruczystość rozdania nagród sie przesunie. Jako że czekała nas długa podróz do Warszawy ruszyłem wgłąb szkoły szukać znajomych by się wyściskać i umówić na nastepne parties. Zajrzałem też na I piero gdzie meiściły się tzw. sleeping-rooms.

Ok godz 14-tej po pożegnaniach i okrzykach ‘do następnego party’ ruszyliśmy w drogę do Warszawy. W niedzielę pogoda nie była już tak łaskawa jak w piątek, zrobił się kilkunastostopniowy mróz, zaczęło porzadnie sypać i droga stała się mało przyjemna. Warszawa, do której dotarliśmy wieczorem przywitała nas solidnym korkiem już od młocin i żoliborza, pięknie podsietloną starówka i sypiącym sniegiem. Mnie osobiście zaś dodatkowo padniętym sajtem, co się okazało zaraz po zalogowaniu, gdy okazało się zgodnie z prawami Murphy’ego, że nie działa edycja i dodawanie nowych artków i generalnie wszystko leży. Na walce z tym spędziłem następne kilka dni, wydzwaniając do pomocy technicznej, umierajac z nerwów, dostając kołatania i bujając się z szoku przed monitorem. Błąd znalazł w końcu Slaves/TAQUART któremu przesyłam wielki respect i podziękowania za ratowanie magazynu!!! Bez pomocy Slaves’a do dziś byśmy się bujali i kiwali zastanawiając się czemu nie działa.

No dobrze, to tyle co po tygodniu pamiętam, miałem pisać raport na świeżo, zaraz po powrocie z party, ale tak się sfrustrowałem i zdenerwowałem padnięciem sajta że nie byłem w stanie nic napisać :D

Wielkie podziękowanie i wielki respekt dla Greya / Mysic Bytes i pozostałych organizatorów party za mnóstwo włożonej pracy w organizowane zlotu. Przez trzy dni bawiło się doskonale mnóstwo scenowców, w spokojnej atmosferze, bez zadym i wybryków, poza wybrykami erotycznymi, a te mam wrażenie są przez partowiczów jak najbardziej oczekiwane ;). Party pokazało wielu sceptykom że w Polsce AD 2012 możliwe jest zorganizowanie demoscenowego party gdzie dema są najważniejsze, co wbrew pozorom i zdrowemu rozsądkowi, wcale nie jest takie oczywiste :-)). Dema i oczywiście ukochany komputerek, tutaj Atari, ale równie dobrze może to być Commodore 64 jak na Silesii V czy Amiga 500/1200. Dema i ukochana maszynka retro a nie teledyski, imprezy techno, tańce, występy itp historie. Takie party jest w stanie przyciągnać swoja atmosferą zarówno aktualnych, aktywnie działajacych scenowców jak i uzytkowników i miłośników tego komputerka, fanów demosceny z końca lat 80 i sceny lat 90, którzy znów wyciągają swoją ukochaną maszynkę i zaczynają pojawiać się na parties. Bardzo się ucieszyłem ze sporej ilości gości z zagranicy, to fajnie że po latach zastoju ruszyło się tu i znów na polskie scenowe imprezy przyjeżdzają scenerzy z kilku innych co najmniej krajów, bawią się wszyscy razem i biorą udział w competitions.

Bardzo podobał mi się poziom wystawionych prac, zarówno 8 jak i 16/32 bit. Ilość uczestników i ilość przywiezionych oldschoolowych komputerów także pozwala wierzyć że podnosimy się jako demoscena w PL z upadku. Part yzbiera doskonałe opinie także na zacodnich forach demoscenowych choćby na Dead Hackers Sciety BBS, co mnie też bardzo cieszy a organizatorów chyba jeszcze bardziej :) Może w nastęnych latach, na co także liczę, widząc swoich kumpli ze sceny na zdjęciach, w relacjach filmowych i party raportach coraz więcej scenowiczów wyjdzie z ukrycia w którym się zakopało na dobrą dekadę, wyciągnie stare maszynki, odpali na nich produkcje, odezwie się do starych przyjaciół ze sceny i zacznie znów bywać na parties. Czego sobie i wszystkim nam życzę!

Pozdrowienia dla wszystkich spotkanych na party znajomych, starych i nowych, szczególnie Mr. Wolfa, Greya, Pitera, Pinokia, Jury’ego, Małego, Mazziego, Krzyśka, Pirxa, Ukko (sorry for flashing your eyes with Nikon70s ;) i całą resztę gości SV2012!

wasz korespodent i niestrudzony partowicz,

Akira.

produkcje z party pod linkiem:

http://dhs.nu/files.php?t=partydl&party=Sillyventure%202012

rezultaty:

http://files.dhs.nu/party/sillyventure2012/SV2k12_results.txt

About Akira

Academy / The Edge / Substance / Surprise! Productions / Pulse