Wojny Scenowe… część pierwsza.

Ostatnie dyskusje na scenowych portalach rozczuliły mnie i przypomniały scenową młodość… Zacząłem wspominać sobie na potrzeby artka najsławniejsze wojny i dyskusje scenowe jakie miałem okazję oglądać i z boku podziwiać:-).

Kiedyś, z braku tak dostępnych dziś forów, scenowe wojny toczyły się w samych scenowych demach a konkretnie w zawartych w nich scrollach :-) Tak tak w scrollach. W masie demek z przełomu lat 80 i 90 oraz z pierwszej połowy lat 90″ na końcu znajdziecie mnóstwo fucków, ironicznych komentarzy i przytyków dla innych grup czy koderów. Moda ta przeszła oczywiście ze starszych scen gdzie było to zwyczajową formą komunikowania się grup ze sobą:-) Przykłady? Ot choćby w demie Phenomeny ‘Enigma’ (warto poczytać końcowy scroll!;) czy w jednym z pierwszych demek Ghengisa/Complex. Wojowano wtedy korzystając ze wszelkich nośników jakie były, wciskając hidden party z fuckami do wrogich grup nawet do music disków i slide-show’ów:-) Wojny toczono także w chartsmag’ach, gdzie od początku lat 90″ pojawiła się kategoria ‘Największy lamer’ do której trafiali aktualnie nielubieni i skłóceni z resztą braci scenowicze. Przy tej okazji dochodziło do kompletnych absurdów, bo w tej kategorii często siedzieli najbardziej znani scenerzy, którzy akurat podpadli reszcie :D

Drugim polem gdzie toczyły się ostre dyskusje przeradzające się były oczywiście magazyny dyskowe. O tu to się dopiero działo :-). Tak się zwykle składało że wydający diskmagi red.nacze byli dość silnymi osobowościami i ścinali się w scenowych i osobistych dyskusjach co chwila, czego przykładem może być choćby długoletni konflikt main-editorów Zig Zaga i Fat Agnusa na Amidze czy Imphobii i Sceniala na Scenie PC w latach 90-tych.

Przeniesienie sceny w internet ze swappingu i diskmagów tylko powiększyło jej otwarcie i narażenie na scenowe scysje. Dzięki scenowym forom łatwość opublikowania swojej opinii czy, przyje…nia komuś błyskawicznie wzrosła do n-tej potęgi. Wystarczy parę minut i post jest, zaraz usłużne ręce kolegów go spreadują, zapodają po gg adresatowi, ten podkurwiony z pianą na pysku odpowiada i robi się następna dyskusja poziomem pukającą w dno od spodu.

Jakie były okazje i genezy ich powstawania? Wiele ze scenowych wojen wybuchało po parties, gdy scena zarzucała organizatorom w party raportach kiepskie zorganizowanie party, organizatorzy w rewanżu zarzucali grupom, które przyjechały na party lamerstwo i totalne zdemolowanie party place i konflikt, ciągnący się potem miesiącami gotowy:-). Tak było np. po Warszawa Party’92 organizowanym przez Action Direct. Po tym party w Zig Zagu cała scena mogła przeczytać artykuł organizatorów ostro fakający wielu gości za pijaństwo, zarzyganie sal, kibelków, zrobienie ogólnego bydła i co najgorsze – za ucieczkę z miejsca zdarzenia bez pomocy w sprzątaniu tego sajgonu :-).

Postaram się dla uciechy czytelników zina i zachowania tego w naszej wspólnej scenowej pamięci przypominać je sobie po kolei, gdyby ktoś chciał popisać o największych tego typu zdarzeniach na scenie c64, atari i zx spectrum – zapraszam z otwartymi ramionami:-) Przed wami pierwsza porcyjka wojenno-scenowych wspominek:

Goebbels vs reszta sceny.

Nie wiem czemu mi ten skandal tak bardzo zapadł w pamięć, może z powodu jego oryginalności nie dotyczył bowiem tematów stricte scenowych jak skany, animacje w demkach i podwędzony kod a tematów ideologiczno – światopoglądowych :-) Wszystko zaczęło się odkąd w pierwszej połowie lat 90-tych zaczęła, bodajże nawet pod Warszawą, działać grupa… nazi amigowców (not joke!). Szybko scenowe diskmagi wypełniły się po brzegi dyskusjami o tym czy na scenie jest miejsce na takie rzeczy, jak poglądy polityczne czy np. religijne. Dym szybko przeniósł się także na polską na scenę PC i inne. Na scenie PC mój kumpel i jeden z najstarszych kontaktów, Zenial/LSD&Hypnotize tak się na obu nazistów wkurw… że zorganizował sprawnie międzyplatformowy ATF, czyli Anty Nazi Front, w którego efekcie wyżej wymieniona grupa nie miała wstępu właściwie na żadne polskie party a sprawa ucichła i rozeszła się po kościach…

XTD vs swapperzy

To były dyskusje! Bo też i rozpoczynającym je był nie byle kto a sławny polski muzyk XTD z amigowej sceny. Jedna z najdłużej trwających wojen dyskusji na scenie w ogóle, ważna wg mnie bardzo, bo nie porsonalna a dotycząca scenowych podstaw i ideologii, tego czym jest właściwie scena i na czym się opiera. Wg XTD, co piszę z pamięci, jako że artek który rozpoczął cały ten dym czytałem lata temu, scena jest subkulturą twórców, muzyków, grafików koderów, zaś swapperzy, artykularze itp są na niej zupełnie zbędni. Art Extenda można porównać było tylko do wrzucenia granatu w ognisko. Dla przypomnienia – w połowie lat 90″ w momencie pisania tego artka scena amigowa, ale też pecetowa w tym czasie i inne opierały się na snail-mailu i właśnie swappie. Swapperzy rozsyłali nowy stuff, utrzymywali łączność między grupami a także między krajowymi scenami. Zbierali votki do chartsów i często je także wydawali.

Dyskusja ta ciągnęła się latami latami a smutne post scriptum dopisało do niej samo życie. W momencie przejścia sceny z swappu na internet praktycznie na każdej platformie nastąpił okres kompletnego upadku sceny po którym się po jakimś czasie dopiero zaczęła ona podnosić. Życie pokazało że sporo racji rację mieli swapperzy, którzy porównywali się do krwioobiegu , który rozprowadza życiodajne substancję po całym organiźmie i jest to wg mnie celne porównanie.

Ninja/ Action Direct vs Lifter / Fat Agnus

Starcie Ninji i Liftera można porównać do walki starożytnych gigantów. To była scenowa mega dyskusja dekady. Wspominana jest po dziś dzięń na scenowych parties. Czytałem ją z wywieszonym ozorem czekając na następne Fat Agnusy i Zig Zagi niczym kania ddźu :-) Starły się w niej dwie wielkie osobistości amigowej sceny połowy lat 90″ – redaktor naczelny Zig Zaga i redaktor naczelny zina Fat Agnus.

Wg mnie doszło do wojny z powodu zawiści Liftera o świetne, legendarne już dziś, artykuły Ninji w magazynie Commodore & Amiga, gdzie doskonale i ze swadą opisywał dla newbies scenę, party, pokazywał najlepsze produkcje i pisał szczegółowe raporty co się działo w danym roku. Robił to jednak z pozycji kogoś doskonale się orientującego i siedzącego ultramocno w temacie, co rozjuszyło Liftera, który powiedzmy sobie szczerze, taką znajomością sceny, szczególnie zachodniej pochwalić się nie mógł. Odpowiedział za to to kilkoma jadowicie złośliwymi tekstami, Ninja dłużny nie był no i się zaczęło wymienianie uprzejmości:)

Z jednej strony była to wojna personalna o tzw. rząd dusz. ale też nie można nie zauważyć że była to dyskusja ideologiczna. Za artykułami i dyskusja stało odwieczne pytanie co to jest scena, kto się do niej zalicza a kto nie. Lifter wyrzucał Ninji od elityzmu, traktując wielką scenową wiedzę i dumę z tego jak obelgę.

Monk & Ural vs Amiga Scena

Zwana na scenie ‘wojną o czapkę’ :) Nazwa konfliktu wzięła się od strąconej na party przez amigowca czapki Monka/The Grid, znanego na scenie pc swappera i editora zina ‘The Beast’.

Wojna ta przetoczyła się w połowie lat 2000 przez polskie fora scen PC i Amigi, dotycząc tzw. chlewu robionego przez amigowych partowiczów na multiparties ze sceną PC. Scenowcy PC trochę na wyrost oskarżyli o robienie zadym wyłącznie brać amigową, ta zaczęła się bronić i także rzucać flejmami, doszło więc szybko do zaognienia sytuacji.

Wojna ta niestety szybko stała się długa i wyczerpująca wojną osobistą choć u jej początków leży faktycznie zderzenie dwóch odmiennych stylów bawienia się na party i scenowania. Konflikt ten był spowodowany dużo głębszymi powodami niż starcie się się tych kilku scenerów i ich osobiste animozje. Obie sceny, Amigi i PC, przez lata swojego istnienia wykształciły zupełnie inny styl bawienia się na parties i zetknięcie tych dwóch części demosceny wywołało w następstwie tego sporo zatargów i konfliktów. Pecetowi scenerzy byli mocno zdegustowani obraźliwymi pokrzykiwaniami i propozycjami ‘klękania do miecza’ i ‘robienia loda’ jakie proponowali sobie nawzajem przez całe party scenerzy Amigowi, Ci natomiast uznali że scena PC pełna jest nadętych smutasów i okularników cały czas coś w kącie kodujących zamiast się bawić :-))))

***

Awantur takich w dziejach polskiej i światowej sceny było mnóstwo i nie jest to właściwie nic dziwnego – demoscena jest przecież subkulturą w której liczy się oprócz przyjaźni także rywalizacja. Grupy właśnie by ze sobą rywalizować, nie tylko na parties, ale także w chartsach. To musiało budzić i budziło nieuchronne konflikty. Rywalizowali ze sobą zresztą nie tylko koderzy, muzycy i graficy ale także artykularze czy edytorzy magów. W każdej takiej sytuacji ujawniają się szybko pretensje, zazdrość czy po prostu nieskanalizowa gdzie indziej agresja.

Co ciekawsze większość wielkich wojen scenowych tak jak dzisiaj sobie to przypominam wybuchała na scenach Amigi i C64, dużo spokojniejsza była scena Atari a na scenie PC były to już zupełnie pojedyncze przypadki. Spory wpływ na to miał chyba średni wiek scenerów, który na scenie PC już w latach 90″ był o kilka lat wyższy, co przekładało się też na mniej wybuchową atmosferę. Była ona także mniej liczna, co skutkowało mniejszą ilością okazji do konfliktów:-)

Na tym kończę ten odcinek i zaczynam przypominać sobie następne scenowe ciekawostki i dyskusje do drugiej części cyklu :-)

Tags:

About Akira

Academy / The Edge / Substance / Surprise! Productions / Pulse